Rozdział 11

5.7K 356 134
                                        

Twarzą w twarz

Godzinę później Tom znalazł się w korytarzu przed jego komnatami; od czasu do czasu zatrzymywał się i patrzył na drzwi, wykręcając dłonie, po czym kontynuował swoją przechadzkę. Snape stał oparty o ścianę i patrzył na niego z rozbawieniem na twarzy. 

"Co mam mu powiedzieć?" zapytał w końcu Tom.

"Śmiem twierdzić, że nie będzie go obchodziło co mówisz, dopóki powiesz cokolwiek. Chodzenie tutaj z pewnością niczego nie rozwiąże."

"Masz rację, rzecz jasna."

"Oczywiście. Poza tym, gdyby chłopak nie chciał mieć z tobą nic wspólnego, odszedłby dzisiaj, nie ujawniając się."

"A co, jeśli pokazał się wyłącznie z powodu Black'a?"

Snape prychnął.

"Spotkałeś Celeste i Omę, prawda? I z tego, co powiedziałeś o chłopcu jako o Froście, mogli zabrać kundla i chłopca razem, bez pomocy nikogo. Harry postanowił pokazać się tobie, a ty zachowujesz się jak ciamajda."

Tom zatrzymał się gwałtownie.

"Ciamajda?"

Snape uśmiechnął się.

"Zdecydowanie ciamajda."

Tom oburzył się i wszedł do komnaty.

*

Draco nie miał dobrego dnia. Był sam w swojej rodzinnej posiadłości, chcąc pójść z ojcem do Riddle Manor w sprawie jakiegoś niewolnika. Lubił Toma, naprawdę, ale przez większość czasu mężczyzna rozmawiał z Omą, a ponieważ Draco nie potrafił mówić wężomową, było to dość nudne.

"Jak do cholery do tego doszło?" zapytał sam siebie, obracając się na boki przed lustrem długim do podłogi.

Kichnął, podziwiając nowy zestaw szat. Teraz siedział na zmiętej kupie wspomnianego zestawu szat. Zmienił się w węża.

"Draco? Jesteś moim Draco?"

Skonfundowany Czarodziej odwrócił się, ale zobaczył tylko Omę.

"Kto tu jest?"

"Jestem tu sama, mój Draco."

Draco zamrugał, uświadamiając sobie z szokiem, że rzeczywiście Oma przemówiła do niego. Najwyraźniej zrozumiał właśnie język węża.

"Oma?"

"Tak, mój Draco."

"Poszedłem i zmieniłem się w węża."

"Zauważyłam. I jesteś również bardzo dobrym okazem."

Draco nieśmiało pochylił głowę. Nie był to jeden z jego cholernych pochlebców, którzy towarzyszyli mu w szkole, więc nie był przyzwyczajony do uczciwych pochwał od nikogo prócz swoich rodziców.

"Czy wiesz jakim jestem wężem? Mój ojciec będzie zadowolony; Nigdy wcześniej nie odbyłem szkolenia na Animaga."

"Jesteś Królem Węży. Powiedziałabym, że albinosem, ale zachowałeś normalny kolor oczu."

Draco odwrócił się znowu do lustra i podziwiał jasnożółte znaki, które przebiegały wzdłuż jego białego ciała.

"Jestem jadowity?"

"Nie. Ludzie lubią trzymać Króla Węża jako pupila."

"Co?" Draco syknął, rozdrażniony.

Snake BoyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz