Rozdział 17

4.4K 293 18
                                        

Mały Rudy Wilkołak

Ginny Weasley nie mogła przestać płakać. Siedziała skulona w szorstkim kocu, trzymanym przez jej matkę na skraju spalonego wraku, który był jej domem od ponad dwóch lat.

Och, wciąż oczywiście odwiedzała Norę, ale było to miejsce, w którym nauczyła się naprawdę żyć, a teraz to wszystko zniknęło.

Aurorzy szli nad wrakiem, szukając wskazówek. Wzdłuż wioski szła linia białych prześcieradeł, szydząc z młodej rudowłosej głowy. Leżały tam ciała jej przyjaciół - albo to, co zostało z ich ciał. Czarny znak wisiał w powietrzu.

Ruch wzdłuż linii drzew przykuł jej wzrok. Z krzykiem, Ginny oderwała się od zaskoczonej matki i podbiegła do postaci na skraju lasu, podobnej do widma.

"Dynah!"

"Ginerva," krzyknęła stara kobieta, owijając płaczącą dziewczynę w jej wątłe ramiona. "Cii kochanie, cii."

"Oni nie żyją! Wszyscy!"

"Nie wszyscy dziecko, ty i ja wciąż tu jesteśmy, prawda?" zapytała, podnosząc twarz Ginny i patrząc w jej oczy.

Najmłodsza Weasley skinęła głową.

"Duch w paczce," szepnęła dziewczyna.

Dynah uśmiechnęła się powoli.

"Dokładnie, a wkrótce wejdziesz w swą moc i będziesz mogła znowu z nimi rozmawiać, więc nie płacz."

Zamilkła. Aurorzy w końcu zauważyli starą albinoskę ubraną tylko w długą białą, nocną suknię. Pani Weasley również ostrożnie podchodziła do pary. 

Ginny uśmiechnęła się do Szalonookiego Moody'ego. Pomimo jego szorstkiego sposobu i zastraszającego wyglądu, wiedziała, że jest dobrym człowiekiem. Doradził jej podczas procesu Lupina, próbował uzbroić ją w najlepsze, co mógł, wbrew uprzedzeniom Czarodziejskiego Świata. Chociaż nie był w stanie uratować biednego Remusa, zrobił wszystko, co w jego mocy, by ją chronić. Był powodem dla którego Ginny przyszło mieszkać w wiosce Bizby, gdzie nauczyła się współgrać ze swoim wilkiem.

Nauczyła się, że wilkołaki nie muszą być bezmyślnymi brutalnymi bestiami. Remus był słaby i chorowity, ponieważ tłumił wilka, myśląc, że jest zły. Ginny nauczyła się integrować z wilkiem. Oznaczało to jako człowieka, że wilk był zawsze obecny, wzmacniając jej zmysły i wpływając na jej zachowanie - ale jako wilk człowiek zawsze był obecny, hartując te same instynkty.

Wszystko zawdzięczała Moody'emu.

Kingsley Shacklebolt wzmógł się jednak. Zawsze był właściwy i grzeczny, ale coś w nim ustawiało wilka na krawędzi. 

"Panienko,"powiedział, "Wiesz co się tutaj stało ostatniej nocy?"

Najwyraźniej Dynah tak samo myślała o wielkim człowieku.

"Powiedziałabym, że jest to dość oczywiste, co tu się stało, Aurorze Shacklebolt. Nasza wioska została zaatakowana i wszyscy, z wyjątkiem garstki starych ludzi, zostali zabici. Nasza panna Weasley miała szczęście odwiedzić jej rodzinę."

"Czy byli inni, którzy mieli szczęście, że byli wczoraj poza wioską?"

Dynah patrzyła nieprzerwanie na mężczyznę, "Nie."

"Czy wiesz, kto was zaatakował lub dlaczego?" spytał Moody. Ginny pomyślała, że próbuje rozładować niemal namacalne napięcie.

"Było bardzo ciemno, panie Moody. Było ich wielu, dobrze zorganizowanych. Co do ich tożsamości - nie wiem. Byli zamaskowani od stóp do głów."

"Śmierciożercy," podsumował Kingsley.

"Nie powiedziałam tego."

"Kto inny mógł to zrobić?"

"Każdy, naprawdę; Czarodziejska społeczność jako całość nigdy nie lubiła wilkołaków i była mniej niż pomocna, gdy Bizby powstał trzydzieści lat temu. Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać nie okazywał nam zainteresowania przed swoim pierwszym upadkiem. Nie... to nie była jego praca, nie zyskałaby niczego."

Kingsley prychnął z niedowierzaniem.

"Cóż, myślę, że pójdziemy ze Śmierciożercami na oficjalny raport. Jednak logiczne jest to, że Mroczny Znak nadal wisi nad wioską i znaleziono zwłoki Śmierciożerców. Chciałbym jeszcze przeprowadzić wywiad z tymi, którzy powiedzieliście, że przeżyli."

"Nie będą z tobą rozmawiać," powiedziała twardo Dynah.

"Och?" uniósł ciemną brew.

"Mówię za nich i odrzuciłeś to, co mam do powiedzenia. Pożegnaj się ze swoją matką Ginerva i chodź."

Ginny pokłoniła się pokornie, "Tak, proszę pani."

Odwróciła się do matriarchy* Weasley'ów i uśmiechnęła się. Molly praktycznie tańczyła w miejscu podczas rozmowy, najwyraźniej chciała porwać córkę i zostawić tę rozterkę za sobą. Na szczęście Moody odstawił, zazwyczaj dość apodyktyczną kobietę na bok, po tym jak Ginny została ugryziona i wyjaśnił zawiłości interakcji społecznych wilkołaków. To sprawiło, że Molly była bezpieczna i cała, a Ginny była spokojna. Emerytowany auror był prezentem od Merlina w ostatnich latach.

Objęła matkę, "Kocham cię, mamo i do zobaczenia za miesiąc, dobrze?"

"Jesteś pewna, że nie chcesz wrócić ze mną do domu? Możesz być w niebezpieczeństwie, sama-wiesz-kto może przyjść szukać rozbitków."

Kingsley odszedł, więc Ginny powiedziała, "Jeśli Dynah mówi, że to nie był On, mamo, to to nie był on. Poza tym, nawet gdyby tak było, moja paczka nadal mnie potrzebuje, więc muszę odejść. Jestem ostatnim Duchowym Mówcą. Beze mnie paczka straci połączenie z przeszłością i rozpadnie się. Nie mogę do tego dopuścić. Wrócę do nowego księżyca, jak zawsze, mamo. Kocham cię."

"Kocham cię, Ginny," wyszeptała jej matka, gdy rudowłosa dziewczynka odsunęła się i skierowała w stronę lasu, z Dynah na czele.

*

Godzinę później zgromadzili pozostałych dwóch ocalałych, Hodgesa, który Omegą, i Lukrecję, betę. Ginny i Dynah były zarówno Alfami, jak i przywódcami, a wilk albinos był przywódcą Bizby Pack od samego początku.

Godzinę później nadal szli.

"Gdzie idziemy Dynah," spytała Ginny, wyczerpana.

"Do przyjaciela, kochanie. Będzie w stanie nas ochronić, gdy skończymy trening i odbudujemy wioskę."

"Ile jeszcze," spytała cicho Lukrecja.

"To powinno być... tutaj."

Drzewa biegły aż do imponującego kamiennego muru. Hodges był najwyższym z nich na wysokości zaledwie sześciu stóp, a ściana była co najmniej dwa razy wyższa. Dynah skręciła w lewo, podążając za ścianą.

Po tym, co wydawało się Ginny wiecznością, mała grupa przyszła do dużej, skomplikowanej żelaznej bramy. Po drugiej stronie stał młody mężczyzna w prostych czarnych szatach. 

"W czym mogę pomóc, Madam," zapytał uprzejmie.

Dynah skinęła głową, odciągając rękaw i odsłaniając lewe przedramię.

Ginny sapnęła widząc mroczny znak.

"Powiedz Czarnemu Panu, że Dynah z Bizby Pack chce z nim porozmawiać."

__________

Następny Rozdział: 23.04.2019

Yeah, dziś Prima Aprilis, a ja nikomu nie zrobiłem kawału. To musi być przykre, skoro moja babcia już to zrobiła, nieudolnie, ale jednak.

*matriarcha - kobieta, która rządzi rodziną. Królowa rodziny itd.

Snake BoyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz