Zdjęcie na pamiątkę

830 65 8
                                        

- Niee, przestań – pisnęłam i schowałam się za poduszkami, gdy zauważyłam Jungkooka trzymającego kamerę i prawdopodobnie nagrywającego jak przeglądam jego rysunki równo ułożone na półce nad biurkiem.

- Czemu? – zapytał - ładnie wyglądałaś, lubię utrwalać ważne momenty – dodał i poczułam jak ciągnie za poduszkę, którą trzymałam na twarzy, by nie zobaczył jak się rumienię. - już skończyłem, nie musisz się chować.

- Obiecujesz? – wymamrotałam.

- Taaaak – zaśmiał się i pozwoliłam mu się odsłonić. – A jak grzecznie zapytam, to pozwolisz sobie zrobić zdjęcie? –zapytał i podał mi rękę, żebym mogła wstać.

- Zastanowię się – odparłam tajemniczo, nonszalancko odwróciłam głowę i udawałam, że rysunek Assassina przyklejony do drzwi wiszącej szafki jest najciekawszą rzeczą jaką kiedykolwiek zobaczyłam.

- Ale bardziej na tak, czy bardziej na nie? – nie dawał za wygraną, czułam jak stoi obok i intensywnie się wpatruje, żeby zwrócić moją uwagę. O nie, nie będzie tak łatwo.

- Coś tak pomiędzy – odwróciłam głowę w drugą stronę, droczenie się z nim sprawiało mi satysfakcję.

- Eeeej, to nie fair – powiedział obrażonym tonem, a sekundę później o mało nie doskoczyłam do sufitu po tym jak dźgnął mnie palcami w oba boki. Już nie wspominając o tym jak wysoko zapiszczałam. Złapałam pierwszą lepszą rzecz z blatu, która okazała się kauczukowym ołówkiem, i zaczęłam okładać go w prawe ramię. Nie żeby zrobić mu krzywdę, nawet nie dlatego, że się wkurzyłam, bo prawdę mówiąc byłam w bardzo dobrym humorze, ale dla zasady. I dla zabawy.

- Brzmisz jak nadepnięty szczeniak – usłyszałam gdy uciekał przede mną do garderoby i o mało się nie zabił ślizgając na panelach. Udało mu się w niej schować, a ja padłam na kolana i prawie udusiłam ze śmiechu.

- Już mogę wyjść? – usłyszałam cichy głosik, leżałam na podłodze, a że było mi wygodnie, po prostu odchyliłam głowę. Mimo widoku do góry nogami wyraźnie widziałam kawałek dłoni trzymającej lekko uchylone drzwi i fragment twarzy, głównie jednego oka, wystającej zza nich.

- Tak, chodź tu – odparłam i usiadłam. Jungkook wyszedł i udał, ze oddycha z ulgą.

- Już myślałem, że będę musiał tam siedzieć cały dzień

- Zawsze możesz tam wrócić – powiedziałam, a chłopak zatrzymał się w pół kroku.

- Okej, to pa – odparł, spuścił głowę i udał, że wraca do garderoby.

- Ej nieee – krzyknęłam i podbiegłam, by go zatrzymać. Odwrócił się uśmiechnięty gdy złapałam go za koszulkę.

 Zachowywaliśmy się jakbyśmy byli dziesięć lat młodsi niż w rzeczywistości. Ale czy to źle? Dawno nie byłam tak szczęśliwa. Nie pamiętałam nawet kiedy ostatnio śmiałam się tak długo, albo bawiłam z kimkolwiek.

- Masz tatuaż? – zapytałam nagle, gdy odsunięta koszulka odsłoniła kawałek skóry pod jego obojczykiem. Dziwny, ale estetycznie wyglądający wzór zamknięty w okręgu pokrywał kilkucentymetrowy kawałek jego ciała. Nie pamiętałam, żeby wcześniej coś tam miał, albo to wzrok już mnie mylił, choć nie sądziłam, że mogłabym to przegapić. Jungkook podążył za moim spojrzeniem.

- A to – odsłonił cały, żebym mogła zobaczyć całość – nie, to henna, zrobiłem dzisiaj w nocy. Podoba ci się?

Nie powiem, byłam pod lekkim wrażeniem, tatuaże mu pasowały i widać było, że jest z siebie dumny.

JungkookOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz