W końcu musiałam zejść na obiad. Wyszłam z pokoju i wkurzona zeszłam po schodach do salonu z założonymi rękoma. Weszłam do kuchni gdzie siedziała już reszta chłopaków, od razu przykułam uwagę innych. Pierwszy odezwał się Suga, który prawie wypluł sok z powrotem do szklanki.
S: RM ta kara jest jeszcze lepsza niż zamykanie jej w piwnicy, mimo, że był spokój. - odezwał się, uważnie ilustrując mnie.
Ja: A weź się zamknij. - odparłam wrednie,
JM: Trzeba przyznać mu rację. Bo tyłek masz niezły. - odezwał się Jimin, oblizując wargi.
Nie wytrzymałam, chwyciłam moją szklankę z wodą stojącą na stole i wylałam całą zawartość na chłopaka.
JM: Czy ty jesteś normalna?! - wydał się na mnie Jimin, przecierajac mokrą twarz. Reszta chłopaków zaczęła się śmiać.
Ja: Jeszcze raz tak powiesz to skończysz gorzej. - powiedziałam, po czym usiadłam na swoje miejsce przy stole.
Po chwili reszta uczyniła to samo, za to Jimin poszedł się przebrać w suche ubrania.
J: Co ci się stało? - wskazał na przecięcie na mojej ręce.
Ja: Nic.. Przeciełam się wczoraj o rozbitą szybę. - wyjaśniłam nieśmiało
J: Opatrzę ci to. - odezwał się, po czyn wstał od stołu.
Wziął potrzebne rzeczy, po czym zaczął opatrywać moją ranę. Robił to tak delikatnie jak kiedyś. Kiedy skończył, schował potrzebne rzeczy, po czym zasiadł z powrotem do stołu.
Po skończonym obiedzie, każdy zajął się sobą. Stwierdziłam, że nie mam co robić, więc wróciłam do salonu gdzie siedziała reszta. Po chwili poczułam uderzenie na pośladkach. Odwróciłam się i ujrzałam uśmiechniętego Jhopa, który uciekał w stronę schodów.
Ja: Jhope zabije cie! - krzyknęłam zdenerwowana na co reszta się zaśmiała. Bardzo śmieszne.
Za stanowiła się przez chwilę co mam robić. Nagle przypomniałam sobie o jednej rzeczy, spojrzałam na pianino które stało w rogu pomieszczenia. A może by tak...
Ja: Przepraszam ale... Czy mogłabym pograć? - spytałam nieśmiało reszty.
JK: Umiesz grać? - zdziwiło się najmłodszy
Ja: Umiem. Tata mnie uczył od dziecka. - wytłumaczyłam
V: Jak dla mnie tak. Tylko, że to jest pianino... Sugi. - odpowiedział. Po chwili wszyscy spojrzeli na wymienionego chłopaka siedzącego na fotelu, w oczekiwaniu na odpowiedź.
S: No dobra. - powiedział obojętnie, choć wiedziałam, że jak bym coś uszkodziła to by mi tego nie darował.
Reszta dnia zleciała nawet szybko.
Kiedy nastał już wieczór miałam już szczerze dość. Po prosotu miałam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok.Ja: Jeszcze raz któryś da mi klapsa lub dotknie mojego tyłka to zabije! - wkurzyłam się
JK: Spokojnie piękna, bo ci żyłka pęknie. - odparł chłopak rozsiadając się na kanapie jak reszta.
Ja: Ty się dziecko nawet nie odzywaj!
JK: Nie dziekco, bo na pewno jestem starszy od ciebie mała!
Ja: Mała to jest twoja pała, a ja jestem niska! Masz coś do mojego 1,60?
JK: A chcesz się przekonać, że nie taka mała? - wstał z kanapy z uśmieszekiem
Ja: Zboczeniec!
JK: Już jaki znowu zboczeniec? Ja tylko grzecznie zaproponowałem. - zaśmiał się
JH: Dobra uspokujcie się. Tak na serio ile ty masz lat? - do debaty dołączył Jhope.
Ja: A co cie to obchodzi? - spytałam dość hamsko
JH: A co ci przeszkadza odpowiedzieć? - spytał. W sumie... To nic. Usiadłam na kanapie między chłopakami.
Ja: Eh dobra. 20... mam 20 lat. Pasuje?
V: O to tak jak nasz Jungkook! - zaśmiał się.
Ja: Ta...
J: Mieszkałaś sama czy z rodzicami? - zapytał nie śmiało
Ehh... Tak bardzo nie lubiłam o tym rozmawiać. Nie lubiłam wspominać o moich rodzicach. Poczułam, jak do moich oczu napływają łzy, jednak powstrzymałam się.
Mimo, że moi rodzice bardzo często wyjeżdżali w delegację i zostawili mnie samą, to i tak ich kochałam. Byli dla mnie wszystkim, dawali mi to czego potrzebowałam. Gdyby nie ten cholerny wypadek... Byli by ze mną, a ja byłabym szczęśliwa razem z nimi. Z zamysłeń wyrwał mnie głos Tae.Ocknęłam się i spojrzałam na bruneta. Zauważyłam, że wszyscy patrzyli się na mnie w ciszy w oczekiwaniu na odpowiedź.
Ja: Ja... Znaczy... Ja nie mam rodziców... - zaczęłam cicho.
J: Ale jak.. ?
Ja: Zginęli w wypadku... - dokończyłam. - Dwa lata temu wjechali w delegację. Niestety trafili na pijanego kierowcę, który spowodował wypadek... Zginęli na miejscu... - dokończyłam, a po moich policzkach poleciała pierwsza łza. Nastała cisza.
JH: Nie wiedzieliśmy... przykro nam. - dodał Jhope.
Ja: Po ich śmierci zostałam sama. Musiałam sama dawać sobie ze wszystkim radę. W końcu udało mi się wyjść na prostą, radziłam sobie dobrze i w końcu zaczęłam normlanie żyć.
Wytarłam szybko swoje policzki.
Ja: Z resztą co was to obchodzi. Nikogo już nie obchodzę na tym świecie...
J: Nie mów tak. Nie jesteś sama... Każdy z nas... - nie dokończył bo uderzył go z łokcia Rm. - Ała! Za co?
RM: Po co jej to mówisz? - spytał
J: A czemu nie? To i tak nic nie zmieni... Wszyscy mamy podobne historie...
Ja: W jakim sensie? - zdziwiłam się
J: Nie przypadkiem poznaliśmy się całą siódemką... I zostaliśmy czymś w rodzaju gangu.
RM: Eh... To prawda... Ja, Jin, Jhope i V jesteśmy z domu dziecka... Poznaliśmy się tam i od tamtej pory trzymamy się razem. - szczerze zdziwiłam się...
J: Nikt z nas nie znał i nie zna swoich rodziców.
Ja: Szczerze to.. Nawet o tym nie pomyślałam.
JM: Mnie rodzice wyrzucili z domu - wtrącił się Jimin
Jungkook: Mnie tak samo... Ale miałem to w dupie... Moi rodzice byli zwykłymi pijakami i nic ich nie obchodziłem. - dodał najmłodszy
S: Ja sam uciekłem z domu... - odezwał się kompletnie nie przejęty
Ja: Dlaczego? - zdziwiłam się
S: Mój ojciec zostawił mnie i moją mamę jak byłem mały, odszedł do innej baby, bo okazało się, że miał z nią dziekco. Mama od tamtego czasu miała mnie kompletnie w dupie, kiedy dorosłem uciekłem z domu. Dwa lata temu dowiedziałem się, że ojciec nie żyje.
Zapadła cisza... Szczerze mimo, że mnie porwali... Było mi ich.. szkoda. Naprawdę dużo przeszli. Nie stali się tacy bez powodu, stali się tacy przez to co spotkało ich w życiu. Tak naprawdę nie mieli nikogo oprócz siebie. Tak jak ja nie miałam nikogo oprócz ich. Jednak tą ciszę, zdecydował się przerwać Tae.
V: To.. Kto ma ochotę na picie?
J: Serio V? Teraz?
V: No, a co nam zostało, jaki problem? Mamy tak siedzieć i się użalać nad sobą? To ja podziękuję. Kto pije że mną? - spytał, wstając z kanapy
JH: Ja!
S: Dwa razy nie mów! - uratowany ruszył tanecznym krokiem w kierunku barku.
★♡★
No to mamy kolejny rodział, chyba akcja się rozkręca haha. Do następnego.

CZYTASZ
PORWANA / BTS 18+
FanfictionLuna to zwykła dziewczyna, żyjąca sama po stracie rodziców. Pewnego wieczoru jest świadkiem dziwnego zdarzenia. Przez to zostaje porwana przez siódemkę obcych mężczyzn. Dlaczego została porwana? Przez kogo? I jak potoczą się losy dziewczyny? Książka...