#19

1.8K 171 14
                                    

-Jesteś dziecinny-prychnęłam kiedy prawie wyrżnęłam na schodach.

    Bogu dzięki Barnes ma dobry refleks i nie zaliczyłam schodów.Ja rozumiem zaliczyć  jego ,ale na pewno nie schody.

-Powiedziała ta kurewsko poważna-odparował już zatrzymując mnie żeby otworzyć drzwi.

   Usłyszałam oporny szczęk zamka,potem skrzypienie desek pod nogami kiedy wprowadził mnie do jakiegoś pomieszczenia.Poczułam jak brunet bierze głębszy oddech po czym cofa się o parę kroków.

-Zdejmij opaskę.

   Rozwiązałam czerwoną bandankę mrugając parę razy żeby przyzwyczaić się do specyficznego półmroku panującego w pomieszczeniu spowodowanego zasłoniętymi oknami.Rozejrzałam się uważniej dostrzegając pod cienkim zakurzonym materiałem znajome meble.Na blacie kuchennym stał kubek z odbitą szminką,popielniczka zalegająca na parapecie nie została opróżniona ,a telewizor był przestrzelony w prawym górnym rogu.

   Zabrakło mi powietrza i to nie przez kurz nagromadzony tu chyba przez lata.

   Podeszłam do zasłon łapiąc materiał po czym szarpiąc go.

   Do pokoju wlało się się światło ukazujące teraz w pełnej krasie mieszkanie w stanie jakim zostawiliśmy je przed balem u Starka.Nawet pieprzony koc nie został tknięty.

   Zasłoniłam dłonią usta czując że nic z siebie nie wykrzesze.

-Kiedy zniknęłaś jakoś nie umiałem dotknąć tych rzeczy ,nie mówiąc już o mieszkaniu tu-wyjaśnił brunet-Motor stoi w garażu dwie przecznice dalej.

-Ty nie...-głos mi zadrżał.

-Nie -skinął z zażenowaniem-I nie miałem żadnej kobiety-podrapał się po karku.

   Podeszłam do niego w paru szybkich krokach wspinając się na palce i od razu łapiąc jego twarz w dłonie.Bo w końcu mogłam całować go tak jak chciałam,dotykać jak marzyłam i dać to czego zapragnie.

   Poczułam jak jego dłonie wślizgują się pod moją koszulkę.

   I to było tak kurewsko dobre.Nie brzydzić się czyjegoś dotyku.W końcu czuć z tego przyjemność ,satysfakcję ...Ugh! 

   Zdjęłam z siebie koszulkę mając dość tego pierdolenia się.

   Chciałam dotknąć jego ciała.Każdej blizny ,każdej krzywizny studiowanej sześć lat temu.Kurwa.Chciałam znowu poczuć się kochana,bezpieczna i tak jak powinnam.

   Roześmiał się kiedy sfrustrowana nerwowo szarpnęłam z pasek jego spodni.

-Nigdy się nie nauczysz?-spytał samemu rozprawiając się z tym dziadostwem i delikatnie nakierowując mnie do sypialni.

-Nie chcę ,zresztą po co mi to? Wystarczy że ty umiesz-odparłam kiedy on zdarł z łóżka chroniący je materiał.

   Rozłożyłam ramiona upadając na materac i niecierpliwie wyciągnęłam po niego rękę.Parsknął wchodząc na łóżko w końcu zajmując się mną tak jak chciałam.

***

-Chcę tak codziennie-wyszeptałam wtulona w jego rozgrzany tors obserwując znikające malinki.

    To nie fair.

-Nie widzę problemu ,chyba że wykończysz mi się na płuca-wydął wargi nakrywając moje ramiona pościelą.

-Doprawdy James są miliony głupot na ,które mogę zejść ,a ciebie martwią papierosy-zignorowałam jego gest siadając mu okrakiem na torsie przez co moje ciało było w pełni narażone na zimne powietrze zza otwartego okna.

-Na przykład ?-spytał odkładając niedopalonego papierosa na rzecz objęcia dłońmi mojej talii.

-To-wskazałam ze śmiechem na jego ręce ,które stykały się palcami-Alkohol,ty...

-Prze ze mnie?-uniósł zaskoczony brew.

-Przez ciebie robię się nieostrożna-odparłam nachylając się do jego szczęki i całując wrażliwy punkt na jego ciele.

-Ludzie robią się nieostrożni ,kiedy wiedzą że nie muszą być ostrożni-sapnął kiedy zassałam skórę-Ostatnio to ty rozrabiasz ,a ja sprzątam i źle na tym nie wychodzimy.

   Westchnęłam odsuwając się.Wzięłam jego papierosa po czym położyłam się między jego nogami opierając brodę na złożonych na piersi rękach i z żywotnym zainteresowaniem obserwując jego twarz.

-Kocham cie Adie-powiedział bezgłośnie przekrzywiając głowę i przymykając ciążące mu powieki.

-Ja ciebie też-odparłam do ostatniej chwili wbijając oczy w jego tęczówki.

   Dopaliłam papierosa w milczeniu rozkoszując się tą chwilą.Odgarnęłam mu kosmyk włosów z twarzy muskając palcem jego opuchniętą dolną wargę i rumiany policzek.Był popieprzonym ideałem.I wszyscy mogli się obejść smakiem bo w końcu mogę powiedzieć że był kurwa MÓJ.

*****

Słodko prawda? Prawda.

Paczcie jaka ja jestem wspaniałomyślna i kochana macie swoje wymarzone softowe rozdziały .

Nie no kocham was całym serduchem za te gwiazdki i komentarze <3


Sorry//Bucky BarnesOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz