Chory - Lavashipping

2.1K 87 20
                                        

Godzina 2:30.

Najlepsza godzina zdaniem Cola na wyjście w nocy i podejrzenie ciasta upieczonego wczoraj przez Zana. Cole wiedział że to nie miłe w stosunku do białego ninja, ale ciasto wyglądało pysznie i samo się o to prosiło. Gdy był kilka centymetrów od ciasta usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.

To Kai wrócił z misji. Był cały poraniony a z niektórych miejsc lala się krew. Zielonooki wolnym krokiem ruszył do salonu by po chwili paść na łóżko.

Cole widząc jego obecny stan postanowił mu pomóc.

- Kai? - zapytał cicho podchodząc do kanapy

- Czemu nie śpisz Cole? - zapytał mierząc go uważnym wzrokiem

- Nie mogłem zasnąć - odparł wzruszając ramionami

- Coś nie pykło na misji? - zapytał wzrokiem wskazując na rany na ciele bruneta

- Można tak powiedzieć - zgodził się

Cole po chwili namysłu wstał i ruszył do łazienki by po chwili wrócić z apteczką.

- Po co to? - Kai wysłał mu pytające spojrzenie

- By opatrzyć ci rany geniuszu - odpowiedział

- Nie musisz - odpowiedział szybko brunet

- Ale chcę - Powiedział zielonooki podchodząc bliżej mistrza ognia. Na początku Przemył rany by następnie na mniejsze przykleić plastry, a większe zabandażować. Gdy wszystko było gotowe schował wszystko i zamknął apteczkę.

- Dzięki - powiedział Kai, a po chwili kichnął. Zmartwiony mistrz ziemi przyłożył mu rękę do czoła i mógł stwierdzić że było one rozpalone

- Kai prawdopodobnie masz gorączkę - powiedział wyciągając termometr - Idziesz do łóżka, a ja za chwile przyniosę Ci leki - polecił i udał się do kuchni by znaleźć odpowiednie leki.

Mistrz ognia westchnął wiedząc że jego słowa sprzeciwu nic tu nie dają i grzecznie ruszył do swojego pokoju. By następnie rzucić się na łóżko.

- Dobra już jestem - powiedział mistrz ziemi wchodząc do pokoju bruneta. Podał mu termometr, leżący na drugim końcu łóżka. Brunet włożył go pod pachę po czym oboje czekali na wynik

Gdy termometr zapikał Kai podał go szatynowi

- Dlaczego się mną przyjmujesz Cole? - zapytał czekoladowooki

- Ja... Umm... 40,3?! - krzyknął i spojrzał przerażonym wzrokiem na mistrza płomieni

W tym samym czasie Kai zrobił się senny... Cole wybiegł z jego pokoju jak poparzony więc chyba mógł zasnąć.

Gdy Cole wrócił Kai już dawno spał. Westchnął cicho i przykrył go kołdrą aż po same uszy.

- Śpij dobrze Kai - powiedział po czym pocałował go lekko w czoło.

Szkoda że nie widzisz że cię kocham...

————

Kolejny rozdział. Tym razem Lavashipping.
Piszcie zamówienia No nie mam narazie pomysłów na Shoty.

Emilly

One Shoty - Ninjago Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz