Nie wierzę, że mnie do tego zmusiłeś, szwagrze...
Przemykam się ostrożnie korytarzami pałacu by dotrzeć do komnaty, w której akurat przetrzymywana jest Jane.
Odyn zadbał tylko o to, żeby jej wygodnie było.
Dostrzegam strażnika niosącego jedzenie dla kobiety.
Idealna okazja. Przyszła kolej na przedstawienie.
Trzy, dwa... jeden.
Najszybciej jak jestem w stanie przewracam jeden z ozdobnych świeczników tak żeby wydał z siebie głośny huk po czym rzucam się na ziemie udając zemdloną. Słyszę jak strażnik pospiesznie odstawia tace z posiłkiem na parapet, a potem jak jego skórzane buty z metalowym wzmocnieniem stukają po podłożu.
- Wasza Książęca Mość?! Wasza Książęca Mość, halo?!- wykrzykuje, podnosząc mnie z ziemi i klepiąc po twarzy.
Ocknij się żeby pomocy nie zaczął wzywać.
Zaczynam powoli mrugać oczami, potem coraz szybciej, udając, że się ocknęłam.
- Uff...- wzdycha mężczyzna- Całe szczęście, bo książę Loki by mnie...
Bez wahania obsuwam strażnikowi klapę w hełmie, łapię za górną, charakterystyczną część i ciągnę za nią. Mężczyzna uderza głową o podłogę z łoskotem. Oddycha, ale jest nieprzytomny. „Chowam go" poprzez przykrycie gobelinem i przyjmuję jego postać. Biorę tacę z jedzeniem w ręce i wchodzę do pokoju, gdzie przebywa szatynka.
- Nie jestem głodna.- mówi kobieta, a ja wywracam na nią oczami.
- To dobrze.- stwierdzam, jeszcze głosem strażnika- Bo pójdziesz ze mną.-
Śmiertelniczka patrzy na mnie ze zdumieniem, a dwaj strażnicy pilnujący drzwi domyślają się, że coś jest nie tak. Wchodzą do środka, kiedy stoję do nich plecami.
Od tylu to nie honorowo.
Jeden obrywa przykrywką, a drugi talerzem. Rozlega się głośny, metaliczny dźwięk, a potem obaj strażnicy lądują na podłodze razem z jedzeniem.
Wyglądam za drzwi żeby sprawdzić czy hałas kogoś nie przyciągnął, ale na korytarzu nikogo nie ma. Zamykam wejście i pozbywam się iluzji
- Co ty tu robisz?- pyta Jane.
- Za dużo gadasz. Ubieraj.- mówię, podając dziewczynie okrycie wierzchnie w szarym kolorze żeby zakryć jej niebieską suknie, w którą została przebrana.
Wcześniej zasłaniała ją chusta, którą tamowałam krwotok Friggi.
- Idziemy wyciągnąć to coś z ciebie.- wyjaśniam- Mój mąż zna przejście, dzięki któremu nikt nas nie zauważy.-
- Twój mąż?- pyta, zdumiona- Wzięłaś znowu ślub?-
A no tak... trafiłam do ciebie kiedy byłam pewna, że rozwiodę się z Lokim.
- Nigdy się nie rozwiodłam. Zresztą chyba zauważyłaś, że obok mnie jest cały czas ten sam mężczyzna. Nie widziałaś go w telewizji?-
- Ten ciemny to jest twój mąż?- zadziwia mnie zdumiony ton rozmówczyni.
- Jane, naprawdę chcesz teraz o tym mówić?-
- Tak myślałam, że skądś go kojarzę. W dwa tysiące dwunastym był tylko jakiś taki... wychudły. Zabiedzony, na twarzy. No i miał krótsze włosy.-
- Sama jesteś wychudła.- odgryzam się i mocniej opatulam ją narzutką.
- Nie musisz być taka wredna.-
- Wybacz.- odpowiadam z ironią- Ale przez ciebie prawie zginęła jedna z najważniejszych osób w moim życiu. Nie będę się silić na bycie miłą wobec ciebie, a teraz chodź.- łapię ją za nadgarstek i siłą wyprowadzam na zewnątrz.
Idziemy szybkim tempem wzdłuż korytarza aż docieramy do Thora.
- Chwila...- Jane zwraca się do mnie- Mówiłaś, że twoim mężem jest brat Thora?-
- Tak, a co?-
- A on mi mówił, że to jego brat wysłał tego, wielkiego, metalowego niszczyciela żeby go zabił.-
- Nie rozwlekaj tego teraz. To nie jest dobra pora.-
Jakby na złość całej sytuacji wtedy szatynka dostrzega mojego męża, który stoi nieco z boku, za filarem.
- To ty...- mówi do niego zdenerwowanym głosem.
- „To ja", co..?-brunet urywa wypowiedź, gdy Jane nagle daje my z liścia.
Wyrwę ci te kudły zaraz... ale razem z łbem.
- Oszalałaś?- warczę i podchodzę do Lokiego po czym obejmuje jego twarz dłońmi.
- Nic ci nie jest?- pytam.
- Potrafisz mnie gorzej uderzyć.- mężczyzna uśmiecha się szatańsko- Co prawda nie na korytarzu tylko w sypialni i nie w twarz tylko w...-
- O Boże jesteście okropni...- po raz pierwszy cieszę się, że śmiertelniczka się odzywa.
Thor natomiast ma taki wyraz twarzy jakby miał zaraz zwymiotować.
Hmm... to za Sif.
Bezpardonowo podchodzę do gromowładnego i uderzam go w twarz.
- Hej!- wyrywa się Jane.
- Moja żona nie lubi jak dotykają mnie inne kobiety...- Loki parska śmiechem na widok miny Jane- A to właśnie pokaz jej słodkiej zemsty.-
- Należało mi się.- mamrocze Thor.
- Czysto...- z drugiego końca korytarza nadbiega Asnir- Pośpieszmy się, ta atrapa długo ich nie zajmie.-
- Atrapa?- szatynka unosi brew.
- Za dużo gadasz.- mamroczę i zwracam się do kuzyna- Prowadź.-
CZYTASZ
Ad meliora|marvel ff|
FanfictionTrzecia część historii, po „Gloria Regali" i „Salva Mea". -------------------------- - Na długo przed narodzinami światła wszędzie zalegał mrok. Z tego mroku, jak wiecie, narodziły się Mroczne Elfy. Najbardziej bezwzględny i ambitny z nich, Malekith...
