- Jesteś tego pewna?- pyta mój ojciec, gdy razem stoimy u wejścia do lochów.
- Jestem pewna, że postępuję słusznie.- odpowiadam, wymijająco.
Mężczyzna wzdycha ciężko i razem ruszamy do lochów. Tam dołączają do nas strażnicy i wszyscy podchodzimy do dwóch, konkretnych cel.
- Witaj Sigyn. Witaj Havnir.- mówię kiwając głową w kierunku każdego z nich, z osobna.
- No proszę...- więźniarka prycha z pogardą- Wreszcie się do nas pofatygowałaś... o, i ty wuju także. Jakże nam miło, prawda bracie?-
Havnir coś tam mamrocze pod nosem, po czym, wspierając się o kulach, podchodzi do przezroczystej ściany celi.
- Sigyn... wystarczy. Doskonale wiesz w jakiej sprawie do was przychodzę. Porozmawiajmy jak ludzie.-
- Cierpiał?- pyta blondynka, a ja nie wiem co odpowiedzieć.
Ostatecznie mówię dość wymijające „Mam nadzieje, że nie."
- Jak zginął?- Havnir zabiera głos.
Słyszę go pierwszy raz od dwudziestu lat. Jest chrapliwy, niższy niż zapamiętałam i dziwnie spokojny.
- No wiesz...- kontynuuje mężczyzna- Czy z honorem..?-
- Z honorem.- przyznaję, nie chcac zagłębiać się w szczegóły.
Gdyby wiedzieli, że to mnie bronił... wolałabym nie wiedzieć...
- Przychodzę z propozycją, którą uznacie za interesującą.- dodaję.
- Skąd ta pewność?- pyta Sigyn, zupełnie obojętnym tonem. Havnir natomiast reaguje inaczej.
- Mianowicie?-
- Spróbuję załatwić dla was przepustkę na pogrzeb.- stwierdzam, a wtedy moja kuzynka wybucha śmiechem.
- A co ty myślisz?! Że Odyn się na to zgodzi?! Już to widzę.-
- Sig, jest szansa, że się zgodzi. A przecież wszyscy wiemy, że chciałabyś tam być.- mówię na co kobieta wybucha.
- Nie mów do mnie „Sig", bo mi się flaki przewracają! W ogóle robi mi się niedobrze na sam twój widok!- kobieta osuwa się przy ścianie celi i wybucha płaczem- Asnir na pewno zginął przez ciebie!-
- Daruj jej krzyki. Jest w żałobie...- wzdycha Havnir- Ale ona ma racje. Odyn nie ufa swoim strażnikom, że nas przypilnują, a nam... nam to tutaj nikt nigdy nie ufał, w przeciwieństwie do ciebie.-
- Asnir wam ufał. I w przeszłości nawet gdy walczyliśmy, gdy się kłóciliśmy on jeden wierzył w to, że kiedyś się pogodzimy. Nie opuszczała go nadzieja, że gdzieś tam w was wciąż tkwią te dzieci, które wraz z nim i mną się wychowywały, bawiły... które kochały siebie nawzajem jak rodzeństwo...- ściszam głos, widząc jak Sigyn podnosi na mnie spojrzenie swoich załzawionych oczu.
Nie ma w nich złości. Raczej nieprzenikniony smutek.
- Ze śmiercią Asnira ta nadzieja prysła, ale nie zmienił się fakt, że jesteśmy rodziną i wypada żeby rodzinie pozwolić pożegnać zmarłego. Dlatego właśnie Odyn zgodzi się na to żebyście wzięli udział w pogrzebie. Ale jeśli zrobicie cokolwiek podejrzanego litości nie będzie.- składam ręce na krzyż- Osobiście tego dopilnuję.
*****
- Zapewne domyślacie się dlaczego was tu przywołałem...- mówi Odyn, gdy po obiedzie, na jego wezwanie, wchodzimy do sali tronowej.
- Ani trochę.- Loki wzrusza ramionami.
- Cóż w związku z tym, że Thor odstąpił miejsce w kolejce do tronu... to następny jesteś ty.-
- Ale nie chcesz żebym rządził więc...- brunet zaczyna mówić, ale Wszechojciec ucisza go gestem ręki.
- Właśnie chcę żebyś rządził. Żebyście oboje rządzili. Jako król i królowa Asgardu.-
- Ale my nie chcemy rządzić. Ciężko, co?-
- Słucham?-
- Ciężko ci pierwszy raz naprawdę wziąć pod uwagę to czego my chcemy? Ale tym razem nie masz wyjścia, ojcze.-
- Moi drodzy...- do sali niespodziewanie wchodzi Frigga- Ja wiem, że to dla was trudna sprawa, ale rozważcie to. Poza tym... Odyn wybrał rodzinę, a nie ambicje, więc to już coś.-
Wszechojciec patrzy na żonę z sympatią i uśmiecha się do niej ciepło.
Chociaż tyle.
- Tron Wanaheim też jest wolny.- wzruszam ramionami- Ale z ich prośby o sprawowanie rządów też raczej nie spełnimy.-
- Dlaczego?- pyta Frigga.
- Po tym co wydarzyło się w Svartalfheim ludność skłonna jest pomyśleć, że to my stoimy za... za tym co spotkało Asnira.-
- Zrobimy tak...- wtrąca Loki- Jeśli aż tak ci ojcze zależy żebyśmy przejęli rządy to tak będzie, ale dopiero gdy udowodnisz nam, że coś do ciebie dotarło. Także nie licz, że to rychło nastąpi. Może za kilka miesięcy może za kilka lat.-
- Niech będzie.- wzdycha Wszechojciec- Naważyłem piwa teraz muszę je wypić.-
CZYTASZ
Ad meliora|marvel ff|
FanfictionTrzecia część historii, po „Gloria Regali" i „Salva Mea". -------------------------- - Na długo przed narodzinami światła wszędzie zalegał mrok. Z tego mroku, jak wiecie, narodziły się Mroczne Elfy. Najbardziej bezwzględny i ambitny z nich, Malekith...
