12. Svartalfheim. Dotarliśmy.

387 34 7
                                        


- Nie!- krzyczę z przerażeniem.

Przecież on umrze. On umrze. Mój Loki...

- Zamorduję cię!- wydzieram się z furią i rzucam się na Thora z płomieniami wysnuwającymi się z moich rąk.

Blondyn jednak nic sobie z tego nie robi, chwyta mnie jakoś pokracznie za nadgarstki i ciska na zewnątrz.

- Tamora..!- krzyczy za mną Asnir, który także po chwili zostaje wypchnięty.

Spoglądam w dół i ku swojemu zdumieniu dostrzegam drugi statek, ale zanim mu się dokładnie przyjrzę uderzam w jego powierzchnie plecami.

Aua... aua...

- Tamora, cała jesteś?- zamieram, słysząc znajomy głos.

Podnoszę wzrok i dostrzegam swojego męża, który siedzi na podłożu statku, nieco obok mnie i Asnira.

- To ty żyjesz?!- wykrztuszam.

- Też przez chwilę miałem wątpliwości, ale...- brunet przerywa wypowiedź, gdy rzucam mu się na szyję i składam na jego ustach solidny pocałunek.

- Urwę twojemu bratu... sam wiesz co, za to jak mnie nastraszył.- stwierdzam.

- Chcę to zobaczyć.- Loki wybucha śmiechem, a do „załogi" statku dołącza Thor z Jane na rękach.

- Serdecznie witamy państwa na pokładzie! Miło, że do nas „wpadliście"!- słyszę głos Fandrala i podnoszę wzrok.

Stoi przy samych sterach i szczerzy się jak głupi.

- Stul pysk!- syczę- Bo ci język wyrwę z ust razem z gardłem!-

Mężczyzna spogląda na mnie z wyraźnym przerażeniem.

- Tłumacząc na wasze, chciała powiedzieć „Czemu nie mogliście nam od razu powiedzieć o drugim statku"?- wyjaśnia Loki.

- Myślałem, że lubicie sztuczki.- Thor wzrusza ramionami- A teraz rób co obiecałeś i wskaż tajne wrota. Tam masz ster.-

Pod sterowaniem mojego męża statek zaczyna skręcać nad rzeką tak ostro, że czasem nieco się pod nią zanurza i rozbryzguje wodę na wszystkie strony.

- Nie rzucaj nami tak, tu nie ma ścian! Zaraz ktoś wyleci!- wołam.

- To złap się czegoś co stoi!- odpowiada brunet, a ja po chwili namysłu obejmuję go mocno w pasie.

- Bez komentarza!- wołam, a Loki znów zaczyna lawirować po wodzie żeby uniknąć postrzału przez statek od Odyna.

Dogania nas tylko jeden, ale jest o wiele większy od tej malizny, jaką sprowadził dla nas przyjaciel Thora.

- Fandral!- gromowładny kiwa ręką na blondyna, a ten łapie za linę leżąca na podłożu.

Ta jest przywiązana do siedzenia.

Statek strzelający w nas podlatuje bliżej i niżej, znajduje się tuż za nami.

Fandral chce do nich doskoczyć...

- Asnir, asekuruj go!- nakazuję, a mój kuzyn pospiesznie chwyta mocno za linę, nieco nad węzłem przy siedzeniu.

- Za Asgard!- woła Fandral i skacze z rozbiegu. Udaje mu się wylądować u celu.

Słyszę jeszcze jak woła „Bez urazy, panowie!" i zaczyna się naparzać z wojownikami z drugiego statku.

Wzlatujemy wyżej po czym zakręcamy gwałtownie i lecimy prosto w kierunku jakiejś nawodnej skały.

Rozbijemy się. Rozbijemy się. Zginiemy. Po co ja się na to pisałam?! No po co?! Przygoda mi była potrzebna, no na litość...

- Ufasz mi?- słyszę pytanie bruneta i wracam do rzeczywistości.

- Tak.-

- To trzymaj się mocno.- mówi, a ja wzmacniam zacisk swoich ramion.

- Loki...!- woła przerażony Thor.

- Takie tajne przejście trzeba dobrze ukryć!- odpowiada mój mąż.

- Oszalałeś?!- gromowładny patrzy z niepokojem na brata.

- Możliwe!-

Wlatujemy w tak wąską szczelinę w skale, że boczne elementy statku zaczynają szorować po kamiennej ścianie i wyrzucać w powietrze masę iskier. Jest ich tak dużo, że praktycznie nic nie widać oprócz jasnożółtej plamy. Po jakiejś minucie zmienia się ona w niebieską i nagle z bardzo jasnego otoczenia wpadamy z impetem w takie ciemne w barwach szarości pomieszanej ze zgniłą zielenią i żółcią. Wokoło śmierdzi siarką i jest bardzo duszno.

Uderzamy o podłoże, a statkiem wstrząsa.
Odbijamy się od ziemi jeszcze kilkukrotnie zanim maszyna wytraca prędkość i możemy w końcu spokojnie latać.

Rozglądam się i widzę słońce, przysłonięte przez masę chmur i inne ciało niebieskie, które swoim kolorem nadaje temu miejscu całą, tę, mroczną i upiorną poświatę. Ziemia jest wyschnięta, mocno ubita i totalnie wyjałowiona. Nigdzie nie widać choćby źdźbła trawy, o drzewach, nawet takich wyschniętych i martwych, nie wspominając. Co jakiś czas widać ruiny czegoś co kiedyś było miastem czy wraki statków powietrznych.

Svartalfheim. Dotarliśmy.

Ad meliora|marvel ff|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz