1. Ona jest wojowniczką.

573 41 0
                                        


Po akcji z golemem na miejsce przybywa Asnir wraz z moimi rodzicami. Wracali ze służbowej delegacji w Álfheim i dopiero niedawno zorientowali się co miało miejsce.

- Jaki ze mnie kretyn...- wzdycha mój kuzyn- Powinnienem był dokładniej sprawdzić czy żaden z tych potworów nie został.-

- No...- składam ręce na krzyż- No powinieneś był. Swoją drogą, ten najbardziej narwany chyba odpowiada za to całe ruszenie.- wskazuję na arystokratę, który szarpie się i wyrywa, podczas gdy strażnicy usiłują go skuć.

- Co to za bezprawie?!- krzyczy, a ja parskam śmiechem i posyłam mu iskrę pod nogi.

Odskakuje od niej gwałtownie i ląduje plackiem na plecach, co ułatwia skucie go i wsadzenie na wóz z resztą bojowników.

Co za niezdara.

- Wiesz co?- pyta Asnir- Mam coraz większe wątpliwości czy nadaje się na króla.-

- Rządzisz od dwudziestu lat. Teraz masz wątpliwości?-

- Nie wzbudzam respektu jak Egir. Gdyby na moim miejscu był Havnir to...-

- Egir i Havnir nie wzbudzali respektu. Tylko strach.- przerywam mu stanowczo- I uwierz mi, nie chcesz tego robić. Ludność Wanaheim musi się przyzwyczaić, że nie żyje już pod władaniem tych szaleńców. Jak zrozumieją, że nie jesteś jak ojciec czy brat...-

- Sama mówiłaś, że minęły już ponad dwie dekady odkąd jestem królem. Jeszcze nie przywykli?-

- Egir rządził ponad milenium. Dwadzieścia lat to za mało.- przyznaję i ucinam sobie jeszcze krótką pogawędkę z rodzicami.

Ojciec jest bardzo dumny z tego jak poradziłam sobie z golemem, mama natomiast ma odmienne zdanie.

- Ty zawsze musisz się na coś niepotrzebnie narazić. Nie mogłaś pozwolić Thorowi aby zajął się tym monstrum?-

- Nie wiedział jak do tego podejść.-

- Ale to jest wojownik, a ty...-

- A ona jest wojowniczką.- ojciec uśmiecha się dumnie i mocno mnie przytula- A teraz powiedz, gdzie zniknął mój zięciu?-

- Loki? Gdzieś tu się...- zamieram dostrzegając jak srogi ochrzan mój mąż spuszcza starszemu bratu.

Wygląda to nad wyraz komicznie.

- Loki!- wołam- Zostaw go i chodź tu!-

Brunet wywraca oczami, co nie umyka mojej uwadze.

- Czy ty właśnie przewróciłeś na mnie oczami?- pytam, gdy mężczyzna podchodzi bliżej.

- Nie śmiałbym. To było na Thora.-

Rozmawiamy chwile z moimi rodzicami po czym podchodzi do nas gromowładny.

- Hogun zostaje, a reszta jedzie na wozach.
Wracacie ze mną przez Bifrost?-

- Hogun zostaje?- unoszę brew.

- A no tak... przecież ty nie wiesz... Hogun pochodzi z Wanaheim.-

Że co?!

- Słucham?-

- Jak miał dwadzieścia lat rekrutowali go do armii Asgardu. Dlatego wylądował u nas. A teraz skoro tu jest taki bałagan postanowił zostać. Nie śmiem go ciągnąć ze sobą z powrotem.-

- Co racja to racja.- mówię i zwracam się do Lokiego- No to co? Wracamy z twoim bratem?-

- Lepiej tak niż na wozie.-

*****

Po powrocie do Asgardu, Thor udaje się na rozmowę z Odynem. Odbywają konwersacje na tarasie widokowym, podczas gdy poniżej Sif, ja i Loki zajmujemy się treningiem latorośli. Nie idzie im najgorzej, ale mają zrozumiałe trudności z trzymaniem mieczy. W końcu to ciężki kawał metalu.

- Ragi, Ragi, Ragi... kręcisz się jak bąk. Nie możesz tyle skakać bo się cały odsłaniasz. Nie będziesz miał tarczy i ktoś od razu cię trafi.- zwracam się do swojego najstarszego syna.

- Dobrze, mamo.- trzynastolatek kiwa głową po czym woła do brata bliźniaka jednocześnie rzucając mu tarcze- Uni! Trzymaj!-

Drugi z chłopców wyciąga rękę i łapie przedmiot w locie po czym osłania się przed ciosem treningowym jaki mój mąż wymierza mu, specjalnie zabezpieczonym, kawałkiem drewna.

- Oczy na przeciwniku.- radzi.

- Tak jest, tato.- Uni uśmiecha się przebiegle w momencie gdy Loki Junior wskakuje ojcu na plecy przez co ten odgina się do tylu i prawie przewraca.

- Element zaskoczenia!- woła uradowany jedenastolatek.

- Hej! Od tyłu to nie honorowo!- odpowiada brunet, próbując ściągnąć z siebie chłopca.

Tym samym odwraca głowę od Ragiego, który sprawnie to wykorzystuje.

- Oczy na przeciwniku!- krzyczy trzynastolatek i też skacze na ojca, ale od przodu i cała trójka ląduje na ziemi, śmiejąc się głośno.

Tymczasem nasza córka zajmuje się walką z Sif, Freydis oraz Ulrem. Wygląda to naprawdę pięknie. Jest znacznie wyższa, lżej zbudowana niż reszta i porusza się z gracją równą tancerce, a nie wojowniczce. Halla ma w sobie także dużo więcej zwinności niż jej młodsze kuzynostwo.

Zarówno Ulr jak i jego siostra nie mają jeszcze dekady na karku. Dlatego nie dziwi mnie to, że Halla bez problemu ich pokonuje. Co innego z Sif, która jest silniejsza fizycznie.

Gdyby Halla użyła magii pokonałaby ją od razu. Ale, są zasady.

Thor znika z tarasu, a Odyn podnosi obie ręce do góry. Wszyscy stają w miejscu, czekając aż przemówi.

- Starczy już tego bicia! Idźcie się przygotować na wieczorną ucztę!-

Ad meliora|marvel ff|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz