17.Dotrzymał słowa.

393 40 3
                                        


Cała nasza grupa wbiega do sali tronowej, gdzie, prócz króla właśnie, znajduje się Thor. Jest cały i zdrowy oprócz dużej ilości zadrapań na twarzy. Frigga od razu rzuca się synowi na szyję. Sif stoi obok.

Pewnie ma kocioł myśli w głowie. Z jednej strony kocha Thora i cieszy się, że wrócił cały i zdrowy, a z drugiej jest na niego wściekła za zdradę.

Blondyn patrzy na żonę ze skruchą i żalem, ale tej ani na chwile nie zmienia się wyraz zawodu na twarzy.

- Czy Malekith..?- pyta kobieta.

- Dostał to, na co zasłużył. Udało nam się przedostać do Midgardu, który jako pierwszy miał paść jego ofiarą, za pomocą tego samego portalu, przez który Jane wyładowała w miejscu ukrycia Ætheru. Taki portalu było więcej. Wykorzystaliśmy je żeby... żeby roznieść naszego przeciwnika po świecie.-

Przełykam nerwowo ślinę.

Rozerwali go na kawałeczki?

- Co z Ætherem?- pyta Frigga, a Thor wyjaśnia jej, że na razie oddał go pod opiekę Odyna, a później Volstagg i Fandral dostarczą go w bezpieczne miejsce.

- Dołączę do nich.- stwierdza Sif- Muszę mieć pewność. Chyba, że ty chcesz iść?- zwraca się do mnie.

- Zabierzcie to czerwone paskudztwo jak najdalej ode mnie.- wzdrygam się.

- Jane kazała przekazać ci przeprosiny, pozdrowienia i kondolencje.- stwierdza Thor, a ja jedynie wywracam oczami.

Obejdzie się.

- A jak się ma Loki?- dodaje gromowładny.

- Jeszcze się nie obudził.- mówię markotnie.

- Minęło prawie sześć godzin.-

- Co z tego? Jest naprawdę wyczerpany...- zamieram, gdy widzę Hallę wbiegającą do komnaty.

- Mamo...- wykrztusza, machając na mnie ponaglająco ręką- Szybko, tata...-

*****

- Widziałaś kiedyś żeby był cały niebieski?- pyta Frigga półszeptem, a ja kiwam głową.

Przenoszę wzrok na Lokiego, który leży nieprzytomny na łóżku w swojej formie Lodowego Giganta. Wygląda naprawdę spokojnie, włosy leniwie opadają mu na twarz, przysłaniając oczy. Oddycha miarowo, dość wolno, tak jak we śnie.

Do kolejnej wizyty medyków zostało kilkanaście minut. Oby do tego czasu nic się mu nie pogorszyło.

Będzie dobrze. Musi być.

Wszystko byłoby dobrze, gdy nie to, że mężczyzna mojego życia ma przeze mnie rozwaloną głowę.

Dobrze, że był nieprzytomny podczas zszywania rany. Przez jego rasę nawet jakby mu dali końską dawkę znieczulenia to wciąż wszystko by czuł. Moje biedactwo, co ja ci zrobiłam?

- Raz.- przyznaję- Teraz pewnie się leczy czy coś, ale... ale i tak mnie to niepokoi.-

- Gdzie Kluski?-

- Zostały z Fullą.-

- Mam do nich pójść?-

- Masz iść odpocząć.- odpowiadam, nie bacząc na swój ton.

Dopiero po chwili orientuję się, że wypadałoby przeprosić, bo mimo bliskich relacji z królową nie wolno mi tak do niej mówić. Blondynka jednak mnie ubiega .

- Wiem, moja droga, ale... nie mogę odpocząć dopóty dopóki nie powiesz mi co cię tak trapi. I wiem, że nie chodzi tylko o sprawę z Lokim. Jest coś jeszcze, prawda? Coś czego mi nie mówisz?-

Ad meliora|marvel ff|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz