Draco uśmiechnął się pod nosem, tylko trochę wbrew sobie, gdy manekin służący za ofiarę jego zaklęć obronnych rozleciał się w proch. Metalowe szczątki zaściełały podłogę, skrząc się w leniwych promieniach zachodzącego słońca. Stał tak przez chwilę, czując ciepłe rozbłyski na swojej twarzy i wpatrywał się w zaróżowione niebo, aż światło nie zniknęło za koronami drzew, pozostawiając po sobie jedynie wspomnienie i obcy chłód.
Odwrócił się powoli, zaciskając pięści na widok szmaragdowych oczu wpatrujących się w niego z mieszanką dumy i górującego nad nią pożądania, tego samego, które płonęło w nim od kilku dni. Można byłoby się spodziewać, że to euforyczne uczucie minie, gdy ich pocałunki wkradły się nieśmiało w codzienność, ale wzniecany na nowo ogień za każdym razem parzył mocniej, gwałtowniej.
Brunet leniwie zszedł z fotela, z którego obserwował i udzielał mu porad, sunąc w jego stronę i wypełniając Pokój Życzeń głuchym odgłosem swoich kroków. Zachodzące słońce stało się ich niemym znakiem, że zajęcia dobiegały końca, choć wcale nie oznaczało, że zaraz wrócą do dormitoriów. Stanął tuż przed nim, zadzierając nieco podbródek, tak, by móc patrzeć mu w oczy, ale nie na tyle, by dawał po sobie poznać świadomość różnicy wzrostu. Merlin jeden wie, ile wysiłku kosztowało Draco nie zatopienie palców w jego miękkich włosach i odwrócenie wzroku. To co musiał zrobić było tak trudne, i na swój irytujący sposób konieczne.
Długo myślał nad odpowiednimi słowami, które ostatecznie okazały się niepotrzebne. Gryfon wspiął się na palcach, by złączyć ich usta.
Draco szybko złapał poły jego szaty, by uchronić go przed upadkiem. Odsunął się zbyt gwałtownie i Potter nie zdążył się zorientować, że nie znajdzie w nim oparcia, a jedynie pustą i zdradziecką przestrzeń przed sobą. Schował dłonie z powrotem do kieszeni, zaciskając mocno wargi na widok kwitnącej powoli dezorientacji na twarzy chłopaka.
— Przestań. — Wyrzucił z siebie, rozdarty między dławiącą wściekłością i pragnieniem cofnięcia tego wszystkiego i wrócenia do ich wieczornego rytuały leniwych pocałunków w świetle wdrapującego się na aksamitne niebo księżyca. — Nie możesz tego robić, Potter.
Wiedział, że tego nie zrozumie - i utwierdził się w tym przekonaniu widząc głębokie zmartwienie odmalowujące się w zielonych tęczówkach. Czasami zazdrościł mu tej dziecięcej wręcz przejrzystości, ludzkich emocji dających o sobie znać jak gdyby nie był człowiekiem, a księgą spisaną uczuciami. Był wściekły, nie potrafiąc skutecznie skierować swojej złości w jego stronę. Chciał wykrzyczeć mu w twarz masę rzeczy, jednocześnie wbijając do krwi paznokcie w wnętrze swoich dłoni, świerzbiących by poprawić zabłąkane, ciemne kosmyki.
— O czym ty mówisz? Nie miałeś z tym problemów zaledwie wczoraj... — urwał, widząc wargi Malfoya wykrzywiające się w nieprzyjemnym wyrazie.
— Uważasz, że to normalne? Że całujemy się, a potem stąd wychodzimy i żyjemy dokładnie tak samo jak zawsze, nienawidząc się i nawet na siebie nie patrząc? — wypalił, z trudem powstrzymując drżenie. Wyminął go, siadając na fotelu i wplątując długie palce w własne włosy, pociągając za ich końcówki i pragnąc w ten sposób uciszyć wszystkie natrętne myśli. Skąd, na Merlina, miał wiedzieć, czy postępuje właściwie? Dlaczego nikt nigdy nie uczył go miłości, zostawiając tym samym samotnego, na oceanach wzburzanych rozpaczliwą potrzebą całowania Pottera, wśród fal niepewności i niezrozumienia?
Był niesprawiedliwy. Nie tylko Potter był winny - on również nie potrafił na dobre zdjąć swojej maski, bał się skutków tego, utraty chłodnej chwały ślizgonów. Był zbyt wielkim tchórzem, by podejść do niego, odprowadzany wzrokiem Gryfonów gotowych skoczyć w ogień za ich Złotym Chłopcem. Ale był zmęczony, zbyt zmęczony, musząc odgrywać stare role w zupełnie innych scenariuszach. I chciał jedynie wiedzieć, na czym stoi, zamiast czuć grunt usuwający mu się spod stóp, aż musiał biec, dopóki nie brakowało mu tchu.
CZYTASZ
unknown pleasures ; drarry
Hayran KurguHarry Potter pokonał Voldemorta, ale pojmanie wszystkich jego popleczników w chaosie po bitwie okazało się znacznie trudniejsze. Nie zamierzają wycofać się w cień, z wciąż żywą nienawiścią i pragnieniem zemsty - a on znajduje sojusznika w osobie po...
