IV. going nowhere

297 7 17
                                        

Kolejny rozdział objęty aktualizacją, tym razem w całości, dlatego polecam ogarnąć cały, a nie tylko fragmenty.

° ° °

A l l i s

Godzina szósta trzydzieści. Krople deszczu uderzały w okno dachowe, komponując uspokajającą, kojącą melodię, która tworzyła perfekcyjną atmosferę do snu. Snu przerwanego przez bolesny dla wszystkich dźwięk budzika. Za około godzinę miały rozpocząć się lekcje w Denver Highschool.

Sięgnęła po telefon, który wariował na półce nocnej. Zmęczenie było nie do opisania. Wyłączyła budzik i odblokowała urządzenie. Zasnęła dopiero wtedy, gdy zaczęło się robić jasno. Zorientowała się, iż spała prawdopodobnie mniej niż trzy godziny.
Niepokoiła ją wiadomość znajdująca się na ekranie blokady, obcy numer.

💬 +303 1212121

Polskie, szkolne toalety są chłodne. Prawie jak szpitalne sale. Ale krew się wszędzie tak samo zmywa :)

Ktoś wiedział za dużo. Numer był dziwny. W dodatku, nieznany kontakt grał słowem w taki sposób, by tylko lekko zasugerować jej, że zna krwawą historię ze szkolnej toalety w podkrakowskiej wsi. Zablokowała numer i zachowała zrzut ekranu w galerii, wzdychając. Intuicja kazała jej podejrzewać Helena Otisa. Zbyt mocno kręcił się wokół ich paczki, tak samo oskarżała go wewnętrznie o otrucie Aidena podczas koncertu. To właśnie on dawał mu wodę w koncertowej toalecie. A może przesadza? Może Aiden po prostu naćpał się do tego stopnia, że sam sobie zaszkodził?

Weekend minął w nierealnie szybkim tempie. Piątkowy wieczór w klubie Golden był wykańczający psychicznie zarówno dla szarookiej jak i dla wszystkich z jej otoczenia. Sobotę spędziła w szpitalu na odwiedzinach razem z Margot, a niedziela jakoś przeleciała. Na koncercie, Aiden wylądował w szpitalu. Przedawkował i wymieszał narkotyki, ale szczęście udało mu się przeżyć, choć obecnie nie był w zbyt dobrym stanie. Podczas sobotnich odwiedzin ciężko było w ogóle się z nim dogadać przez długi czas nie mógł powiedzieć słowa. A potem rozmawiał z nimi tak, jakby nigdy nic się nie stało, unikając tematu. Allis obawiała się, że jej przyjaciel teraz nie tylko będzie mieć problemy z policją, ale i ze zdrowiem. Bo to, co się działo, było sytuacją wręcz kryzysową, niezmiernie poważną. Jednak dziewczyna nie wiedziała, jak mu pomóc, gdyż Ai nie chciał przestać i argumenty przyjaciół nie były w stanie nic zdziałać ani przemówić mu do rozsądku, bowiem takowego osoba uzależniona w tym aspekcie nie posiada. Polka miała głupią nadzieję, że po tym zdarzeniu Ainsworth się przestraszy i chociaż ograniczy dragi, nie mówiąc o całkowitym zaprzestaniu. Wiadomo było, że Aiden był odpowiednim kandydatem na odwyk i terapię uzależnień. Mimo katastrofalnych okoliczności, znalazło się kilka pozytywów.
Mogło być gorzej, biorąc pod uwagę problemy z prawem, ponieważ miał już dziewiętnaście lat. Na całe szczęście, podczas koncertu Margot zabrala plecak blondyna i przechowała go u siebie. Gdyby wiedzieli, że oprócz zażywania handlował, to zielonooki miałby jeszcze bardziej przesrane.

Allis osobiście czuła się trochę lepiej, ponieważ objawy tajemniczej choroby i aktywność Operatora znacznie zmalały. Przeszły jednak na Toby'ego, który od odchodził od zmysłów i coraz bardziej się izolował, nawet nie odczytując wiadomości. Nie miała pojęcia, co u niego się działo. Ostatnio widzieli się w poprzedni weekend, kiedy u niej nocował. Mówił tylko, że czuje się więźniem destrukcyjnych myśli i traci nad sobą kontrolę. Czarnowłosa domyślała się, o co chodziło. W jej przypadku beztwarzowy demon tworzył fikcyjny wizerunek rzeczywistości, w którym wszyscy ludzie byli wrogami i zasługiwali na śmierć. Wolna część umysłu sprzeciwiała się temu punktowi widzenia, uważając go za zupełnie odległy i obcy. Osoba zmanipulowana przez Operatora (według miejskich legendy zwanego też Slendermanem), prowadziła walkę ze samą sobą. Ofiary beztwarzowego obawiały się, że przez ataki agresji skrzywdzą bliskich dla siebie ludzi.

I.𝖎𝖓𝖋𝖔𝖗𝖒𝖎𝖘 𝖈𝖗𝖊𝖆𝖙𝖚𝖗𝖆 ⦻ 𝔰𝔩𝔢𝔫𝔡𝔢𝔯𝔳𝔢𝔯𝔰𝔢  Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz