00110011 00110101

46 5 3
                                        

(Opowiada Kakashi)

Pomyślałem, że to dobra pora na pobudkę, herbatkę i śniadanie. Sen snem, ale jak nie będzie jadł, to wcale mu to nie pomoże. Żeby mieć siłę wracać do zdrowia, to potrzebuje jeść. Otworzyłem drzwi do sypialni i wszedłem. Usłyszałem bolesny jęk i przyspieszyłem. Stanąłem tuż przy łóżku. zobaczyłem, że leży skulony a obok ma komórkę. Pewnie chciał gdzieś dzwonić, ale źle się poczuł. Odłożyłem ją na stolik.

- Iruka! Co się dzieje? Co ci?- zapytałem zaniepokojony.

Jednak nie dostałem odpowiedzi. Widziałem, że znów jest przeraźliwie blady i zaczyna mi gdzieś odlatywać. Uniosłem go lekko i próbowałem do niego dotrzeć. Był rozpalony.

- Nnnn...- jęknął jakby chciał mi coś powiedzieć, ale nie był w stanie

- Cholera. Znowu masz gorączkę. I to strasznie wysoką. Lecę po okłady. Zaraz poczujesz się lepiej, skarbie.- zacząłem mówić, ale chyba już do siebie.

Piękne orzechowe oczyska zamknęły się a on kompletnie mi odleciał. Leżał bezwładnie w moich ramionach. Był taki rozpalony. Położyłem go wygodniej. Poprawiłem poduszkę. Sprawdziłem czy oddycha. Wszystko zdawało się być we względnym porządku oprócz tego, że znów gorączka mu wróciła i zemdlał. Pobiegłem po miskę i ręczniczek. Dzięki Marunie wiedziałem już jak to się robi i nie potrzebowałem kontaktować się w tak błahej sprawie z moim lekarzem. Mam nadzieję, że od tego mu się poprawi. Inaczej będę zmuszony po niego znowu dzwonić. Niestety Iruka chyba go nie lubi, więc ciężko będzie jeśli się podczas badania obudzi. I zdecydowanie powinien zjeść coś ciepłego, ale lekkiego. Zamówiłbym coś, ale on nie znosi kupnego żarcia. Zostało mi więc tylko jedno wyjście. Moja służba.

Wróciłem do sypialni i postawiłem miskę z chłodną wodą na stoliku. Obmyłem z potu jego pierś, szyję i twarz. Zmoczyłem i położyłem mu okład na czole.

Westchnął cicho. Musiało mu dać to ulgę gorączce. Jest tak strasznie słaby. A to napawało mnie smutkiem. Posiedziałem chwilę i zmieniłem okład. Musiałem zadzwonić.

Wyszedłem z sypialni, żeby mu nie przeszkadzać i nie obudzić go przypadkiem. Jednak nie zamykałem drzwi, żeby słyszeć, gdyby coś się działo.

Wyjąłem komórkę i zadzwoniłem.

- Tak? Słucham, paniczu?- odezwał się głos szefowej służek.

- Jin. Pilna sprawa. Przyślij mi twoją najlepszą kucharkę. Potrzebuję pożywnej, ale lekkiej zupy na gorączkę. Niech zrobi zakupy. Zadzwoń do Alberta i powiedz, by ją przywiózł pod adres, który podała mu kobieta, z którą jechałem. Tylko szybko.

- Oczywiście, paniczu. Natychmiast.

- Dzięki.- mruknąłem i rozłączyłem się.

Na tysiąc procent ją zatkało jak usłyszała to ostatnie. Normalnie bym sobie darował, gdyby to było wyłącznie dla mnie. Jednak w tej chwili postanowiłem schować swoją boskość i zachować się jak zwykły, ale kulturalny facet. Nawet miła odmiana.

Wróciłem do sypialni i obmyłem mu twarz. Położyłem świeży okład. Może trochę za szybko, ale nic to. Raczej nie zaszkodzi. Gładziłem go po włosach zastanawiając się, co jeszcze mógłby dla niego zrobić.

Nagle rozległo się dość natarczywe pukanie do drzwi. Zmarszczyłem brwi. To nie była Maruna. Ona ma swoje klucze. Albert też nie mógł zdążyć jeszcze przyjechać mimo, że jest tu najszybszym kierowcą w mieście. W takim razie kto? Może jednak zdążył do kogoś zadzwonić? Poczułem się jednak zazdrosny.

Pukanie nie ustawało, więc by nie wyrywać Iruki ze snu wstałem i postanowiłem to sprawdzić. Zamknałem drzwi do sypialni i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je, ale tylko tak, by zobaczyć kogo niesie.

NiedostępnyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz