0011001000110101

93 11 5
                                        


(Opowiada Kakashi)

Stanąłem pod wejściem do budynku. Kompletnie nie wiedziałem gdzie jestem.

- Albert? Przyjedź po mnie pod ten adres, pod który nas przywiozłeś i zabierz mnie do domu. Proszę.- powiedziałem dziwnie cicho używając słów, których nie zwykłem używać.

- Będę za kwadransik, paniczu.

Usiadłem na schodach. Czekałem. Przybrałem znudzono zmęczoną minę. Tak na wszelki wypadek. I w sumie całe szczęście. Po jakiś pięciu minutach czekania akurat tą stroną ulicy szły jakieś dwie całkiem, całkiem laseczki. Odwróciłem wzrok udając, że patrzę w inną stronę. Jednak niestety one też mnie zauważył i rozpoznały. Podeszły i zaczęły szczebiotać.

- O, Boże Hatake Kakashi?

- Ta. Cieszcie się i radujcie bo o to bóg zstąpił na ziemię, by stąpać wśród zwykłych śmiertelników.- sarknąłem.

Laseczki zapiszczały i wciąż się nade mną nachylając spojrzały na siebie.

- A możemy prosić autograf?

- A macie fajki i ogień?

- Tak, ale... to tylko cienkie kobiece papierosy.... Yona pali, ale tylko slimy.

- Chociaż nie mentolowe?- westchnąłem zrezygnowany. Za bardzo chciało mi się zapalić.

- Nie. Zwykłe, tylko długie i cienkie.

- Poczęstuj mnie.- rzuciłem beznamiętnie, choć z nutą rozkazu.

Laseczka o ciemniejszych włosach sięgnęła do torebki. wyjęła paczkę i zapalniczkę. Podała mi. Wyjąłem trzy i wziąłem zapalniczkę. Odpaliłem jednego i zaciągnąłem się mocno. Przetrzymałem dym w płucach i wypuściłem przed siebie.

- Macie coś do pisania?- zapytałem tym samym bezbarwnym głosem zaciągając się.

- Tak.- rzuciła jedna wesoło. Wyciągnęła czarny marker.

- Gdzie?- rzuciłem niedbale biorąc marker do ręki i wypalając pierwszą fajkę prawie do filtra.

Zostawiłem sobie trochę żaru i odpaliłem od niego drugi papieros. Były dość słabe i faktycznie cienkie a ja czułem niemal nienasycony głód nikotyny. Niby rzuciłem 5 lat temu, ale czasem mnie jeszcze najdzie. Chociaż dzisiaj to zdecydowanie przesadzam. Jednak kompletnie skutki mnie nie obchodzą. Mój umysł i serce pogrążone było w depresyjnej rozpaczy.

- Dla mnie tutaj, poproszę.- powiedziała podając mi lusterko z puderniczką.

Bez słowa trzymając fajkę w ustach machnąłem markerem podpis, tak, by jeszcze coś oprócz niego było widać. Oddałem jej i strzepnąłem fajkę.

- A dla mnie tu.- powiedziała i wyciągnęła coś, czego bym się nie spodziewał.

Jeszcze nigdy nikt mi czegoś takiego nie podał, by mu tam autograf strzelić. Jednak nie miałem ochoty ani się nad tym dłużej zastanawiać teraz ani pytać o cokolwiek więcej czy wdawać się z nimi w dłuższą dyskusję. Wziąłem go do ręki. Był zaskakująco gładki i przyjemny w dotyku. Chociaż kolor beznadziejny, ale jak to mówią, co kto lubi. Machnąłem nie za duży autograf bliżej pokrętła, by się tak szybko nie starł podczas dzikich zabaw. Oddałem jej zabawkę i marker. Dopaliłem fajkę i odpaliłem od niej ostatnią.

- Ojej. Myślałam, że to na później. Tyle slimów na raz może ci zaszkodzić.

- Bogom nie szkodzą takie słabe używki.- mruknąłem i wręcz demonstracyjnie zaciągnąłem się dymem papierosa.

NiedostępnyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz