(Opowiada Iruka)
Znowu śniły mi się straszne rzeczy. Zupełnie jakby koszmar z przeszłości powrócił, a może tak naprawdę nigdy się nie skończył, tylko ja byłem na awaryjnym i śniłem, że jest już dobrze, że się z tego wyrwałem. Czułem się potwornie słaby. Nie byłem w stanie nawet palcem kiwnąć jakby moje ciało było sparaliżowane, zablokowane lekami, co przemawiało również na moim otumanieniem i uszkodzonymi danymi, albo zbyt długo leżało w bezczynności śpiączki, kiedy to system cię wylogowuje i przechodzi w awaryjny tryb czuwania po znacznym uszkodzeniu komponentów. Było mi duszno i strasznie gorąco. Ledwo mogłem oddychać, ale nie czułem na twarzy ani w ustach niczego, co sugerowałoby, że że jestem podłączony do maszyn. W sumie szkoda. Z maszynami łatwiej i szybciej można się dogadać niż z ludźmi. Na dodatek nie są tak awaryjne. Miałem wrażenie, że coś mnie przygniata jakbym leżał pod jakimś zawaliskiem. Robiło mi się niedobrze. Chciałem się obudzić i powiedzieć, co się dzieje, ale nie miałem kompletnie sił, chociażby na to, by otworzyć oczy. Poczułem na głowie czyjś delikatny dotyk. Zapach drzewa różanego i przyjemnej mieszanki ziół. Był lekki i subtelny. Taki kojący. Nic z tego nie rozumiałem. Chyba zbyt wiele plików i programów zostało uszkodzone, gdyż nie byłem w stanie sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek ktokolwiek był dla mnie delikatny. Chociaż ten zapach... kojarzył mi się z kimś, ale raczej nie znałem osobiście tej osoby. Zbyt świeży....
Po chwili poczułem coś chłodnego na twarzy i na czole. To uczucie, pewnie chwilowej, ulgi i orzeźwienia było tak przyjemne. Westchnąłem, znów pogrążając się w lepkiej ciemności.
******
Unosiłem się lekko w ciemnościach, kiedy zaczęły do mnie docierać czyjeś głosy. Nie wiem czy szeptały czy rozmawiały, ale ja i tak nic nie rozumiałem. Jakby mówili w obcym języku ze sporej odległości, a mój automatyczny translator nie nadążał z tłumaczeniem, albo się całkiem scrashował jak i większość mojego oprogramowania.
Po dłuższej chwili ucichły. Najpierw jeden potem reszta. Słyszałem jak jeden za drugim wychodzili. Może ten ktoś, który mnie pilnował ich wyprosił?
Zdecydowanie czułem, że ktoś tu jest, ale chwilowo nic nie czułem. Dopiero po chwili usłyszałem serię niepokojących dźwięków i zapach intruza. Pachniał jakąś markową wodą toaletową i szpitalem. To zdecydowanie był zapach szpitala. Tylko, co szpital robi w moim pokoju? Chyba, że mnie przenieśli. Poczułem uderzenie paniki, ale nie mogłem się ruszyć. Byłem taki zepsuty. Chyba obwody całkiem mi się przegrzały. Jedyny w miarę skuteczny wysiłek na jaki było mnie w tej chwili stać, to otworzenie oczu.
Postać o zapachu szpitala odróżniała się od otoczenia jedynie zapachem i mobilnością.
- Obudziłeś się. Możesz mi powiedzieć, co się dzieje? Co cię boli?
- Nic takiego... przegrzałem się. Źle działam...- wymamrotałem z wysiłkiem.
- Niespotykany sposób mówienia.
- Bateria rozładowana. Znaczne uszkodzenia systemu. Brak łączności z serwerami.- bąknąłem i zamknąłem oczy, które były jak z ołowiu.
Przez chwilę jeszcze go słyszałem koło siebie, ale nie zdążyłem zarejestrować czy zamierza mnie dotykać czy nie. Nie wiem, który to już raz awaryjnie mnie wylogowało z powodu przegrzania. Maruna na pewno się pojawi jak zawsze w odpowiednim momencie żeby mnie uratować.
CZYTASZ
Niedostępny
RomanceWspółczesność. Hatake Kakashi pracuje jako sławny i ubóstwiany w całym kraju model. Jest w pełni świadom swych atutów i bez skrupułów to wykorzystuje. Jest zimny, wyrachowany, nigdy nie zostaje na śniadanie. Do czasu, kiedy pierwszy raz ujrzy pew...
