(Opowiada Kakashi)
Obudziłem się zły i niewyspany. Nie miałem ochoty wstawać. Mimo, że zaplanowałem najpierw zajść do DOI, to jakoś przeczuwałem, że i dzisiaj nic nie wskóram. Pozalegałem jeszcze w łóżku cały kwadrans. Kiedy nie dałem rady już wyleżeć zwlokłem się z niego. Wciągnąłem na siebie ciemną koszulkę sportową i szorty. Na czoło zaciągnąłem opaskę. Założyłem smartwatcha i poszedłem do aneksu. Wyjąłem butelkę soku pomarańczowego z tych jednodniowych. Otworzyłem i wypiłem dwa łyki. Wrzuciłem do środka tabletkę z elektrolitami i zakręciłem. Wziąłem mpgrajkę i sportowe słuchawki profilowane właśnie do biegania. Tak wyposażony poszedłem do sieni, gdzie wciągnąłem buty do biegania. Wyszedłem.
- Dzień dobry, Kakashi-san!- zawołała do mnie jedna z dziewcząt służebnych.
- Włąśnie nie bardzo.- odpowiedziałem krzywiąc się.- Ide pobiegać, gdyby ktoś do mnie dzwonił czy coś. – dodałem.
- Dobrze. Przekażę.- powiedziała
Prychnąłem tylko w odpowiedzi. Łaskawczyni. Pozwoliła mi iść pobiegać. Naprawdę byłem nie w humorze. Postanowiłem sobie dać dzisiaj wycisk za wczorajsze zaniedbanie. I to na darmo!
Oprócz zwykłego biegu narzuciłem sobie serię ćwiczeń co jakiś odcinek drogi. Pompki, brzuszki, skręty, wymachy...
Kiedy wracałem do domu czułem jak całe ciało mnie pali. Jedyny plus tego był taki, że złość mi trochę przeszła i się rozbudziłem. Teraz prysznic, śniadanie, kawa...
Zawlokłem się pod prysznic niedbale zrzucając przepocone ciuchy gdzieś na podłogę. Nie chce mis ie tego ani układać ani sprzątać. Służbę mam od tego. Puściłem chłodną wodę. Czołem oparłem się o kafelki i stałem tak dość długa chwile pozwalając strugom wody bezkarnie spływać po moim zmęczonym, ale jakże boskim ciele. Niespiesznie sięgnąłem po żel do mycia ciała. Nie używam mydła, bo za bardzo wysusza skórę. Drugim umyłem twarz. Potem wziąłem szampon z odżywką i umyłem włosy. Dzisiaj jakoś wyjątkowo mnie to drażniło. W takich chwilach chciałbym być zwykłym facetem. Mieć jeden żel albo mydło do mycia wszystkiego. Nie golić się nigdzie. Móc się zapuścić i pozwalać na wszystko co niezdrowe. Kiedy tylko pomyślałem o czymś niezdrowym poczułem nieprzepartą chęć zapalić fajkę. Może znajdę jakąś i zapalę zanim pojadę do firmy?
Zanim dojechałem zbliżało się południe. Pożegnałem szofera i wszedłem ciężkim krokiem.
- Dzień dobry, Kakashi-san. Ciężki dzień?- powitała mnie recepcjonistka, kiedy przechodziłem obok.
Odwróciłem się i posłałem jej spojrzenie pełne zmęczenia i znudzenia.
- Niedobry. Nawet nie wiesz jak bardzo, skarbie.- mruknąłem i poszedłem do windy. Może i wlazłbym po schodach, ale odrobinkę przesadziłem z tym wyciskiem dzisiaj. Wszedłem i wybrałem piętro DOI.
Wjechałem i znużonym krokiem podążyłem do biura. Wszedłem.
- Yo.- powitałem się z kierownikiem i ruszyłem dalej.
Stanąłem przed biurkiem Maruny. Pracowała nad czymś niczym innym się nie przejmując.
- Yo. Jest Iruś?- zapytałem lekko znużonym głosem.
Spojrzała na mnie. Chyba nie wierzyła, że dzisiaj przyjdę. A może się obraziła, że wczoraj nie zadzwoniłem? I tak nigdzie nie byłem. A nie lubię zapraszać ludzi do domu.
- Nie widziałam go dzisiaj. Czekaj. Zadzwonię. Jak jest w pracy to odbierze.
- dobra. Daj na głośnik.
CZYTASZ
Niedostępny
Storie d'AmoreWspółczesność. Hatake Kakashi pracuje jako sławny i ubóstwiany w całym kraju model. Jest w pełni świadom swych atutów i bez skrupułów to wykorzystuje. Jest zimny, wyrachowany, nigdy nie zostaje na śniadanie. Do czasu, kiedy pierwszy raz ujrzy pew...
