00110001 00110000

206 26 13
                                        

(Opowiada Iruka)

Czułem się dziwnie zmęczony i roztargniony. Ręka na szczęście już się zagoiła, ale wciąż czułem się nieswojo. Dziwnie. Postanowiłem skończyć pracę wcześniej i zażyć dobroczynności długiego snu. Wróciłem do mieszkania. Wziąłem czystą piżamkę i bez większego namysłu wskoczyłem pod odprężający prysznic. Właściwie to się trochę przedłużył, ale miałem bardzo dużo czasu do następnego dnia pracy, więc sobie na to pozwoliłem. Jak ja uwielbiam ten sosnowy zapach mokrego igliwia. Jest taki odprężający. Żeby się nie zaziębić wyszedłem wreszcie i dość niechętnie spod strumieni wody. Zupełnie jakbym stał pod kaskadą małego wodospadu w samym środku iglastego lasu. To bardzo kojące uczucie. Jak tylko zrobi się odpowiednio ciepło muszę się wybrać w góry. Można się tam zaszyć i rozkoszować czystym leśnym powietrzem i brakiem cywilizacji. Tak. Zdecydowanie tego potrzebuję. Zwłaszcza po tych kilku spotkaniach z tym nieznośnym modelem. Bardzo dobry pomysł. Będę musiał powiedzieć kierownikowi, że w okresie śródletnim biorę urlop. Pewnie się zdziwi, ale sądzę, że będzie zadowolony i go dostanę.

Wytarłem się. Nakremowałem skórę własnej roboty maścią, bo strasznie mi coś ona ostatnio wysycha. Nie wiem czemu. A pękająca skóra jest wysoce uciążliwa, więc wolę poświęcić te pięć minut na nasmarowanie się maścią nawilżającą niż potem walczyć z pękającą skórą przez miesiąc. Następnie popsikałem włosy odżywką, którą również sam zrobiłem. Posiadanie dłuższych włosów zobowiązuje. Ściąłbym je, ale wszyscy powiedzieli, że najlepiej wyglądam w takich, więc tylko je przycinam jak mi za bardzo urosną. Rozczesałem bez trudu. Obejrzałem krytycznie grzebień oraz ilość włosów, która na nim została. Chyba będę musiał zrobić inną odżywkę. Ta jest dobra, ale widzę, że czegoś znów zaczyna im brakować. Pewnie przez ten zwiększony poziom stresu. Dodam jakieś zioło na wzmocnienie i lepsze odżywienie włosa i powinno być już dobrze. Ubrałem się i wyszedłem z łazienki, kiedy zadzwoniła moja komórka. Mam nadzieję, że to nie jakaś poważna awaria.

- Bry wieczór, kochanie. Jesteś w pracy?- zaszczebiotała.

- Nie. W domu. Idę właśnie spać.- odpowiedziałem zmęczonym głosem, choć po takim prysznicu czułem się nawet rześko i zamierzałem w łóżku coś poczytać, ale ona nie musi o tym wiedzieć.

- Fantastycznie! Kupię coś dobrego po drodzę i zaraz będę u ciebie. Mam ten nowy film, o którym ci mówiłam. Obejrzymy sobie.- zaczęła radośnie i zanim zdążyłem zaprotestować rozłączyła się.

No pięknie. I moje plany właśnie wzięły w łeb. Nie miałem już za bardzo wyjścia. Oczywiście mogłem ją zignorować i faktycznie się położyć, ale w sumie niewiele by to dało, bo ona ma przecież zapasowe klucze do mojego mieszkania. Komuś z zewnątrz, kto nie zna naszych relacji może się to wydawać co najmniej dziwne. Nie jesteśmy parą a ona mimo to ma klucze?

Cóż. Dałem je Marunie. Głównie dlatego, że zaopatruje mnie w składniki odpowiedniej jakości, kiedy sam nie mogę zrobić zakupów. Czasem też wpada zobaczyć co tam u mnie. Doceniam jej troskę i zaangażowanie chociaż bywa z tym uciążliwa. Tak jak dzisiaj. Na szczęście takie akcje wpraszania się na siłę zdarzają się jej rzadko, więc chyba mogę wybaczyć, ale i tak muszę jej powiedzieć coś na ten temat. Inaczej uzna moje milczenie za ciche przyzwolenie i będą się zdarzały coraz częściej. Wtedy mógłbym się wreszcie zdenerwować a nie chciałbym na nią krzyczeć czy coś. Nie chcę jej sprawiać przykrości. Tak wiele już dla mnie zrobiła i wciąż robi. Jakoś to przeżyję. Wiem, że ona mi krzywdy nie zrobi i nie wykorzysta, gdyby mi się jednak przysnęło podczas oglądania tego filmu.

Poszedłem do kuchni i zrobiłem sobie herbaty. Chciałem też zrobić jakieś kanapki czy coś, ale przypomniałem sobie, że Maruna obiecała coś kupić po drodze. Westchnąłem. Oby to był tylko popcorn a nie to całe świństwo. A w sumie nie ważne, co. Jeśli to będzie jakiś gotowiec, Niebiosa wiedzą ile razy przetworzony, podsmażony i nie wiadomo co jeszcze robiony, to jak nic będę musiał to odchorować. Zwłaszcza, że unikam jak ognia smażonych posiłków i tych gotowych. Jest w nich chyba cała tablica Mendelejewa, konserwanty i sztuczne polepszacze smaku. Właściwie ostatnio to nawet ten popcorn odchorowywałem.

NiedostępnyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz