Zamarłam. W drzwiach stała moja mama. Niebwiedziałam co powirdzieć..
-Czy ciebie chłopcze pojebało? -skrzywiła się i podeszła do nas. Odepchneła mnie od loczka.
-Co ty robisz mała suko? -krzykneła.
-Nie jestem suką! -wydarłam się na cały głos.
Nie rozumiałam mamy. Mnie i Harrego aktualnie dzieliło 2 lata.
A ją i Patricka 7. To wielka różnica c'nie?
-Ty mała kurwo! -krzykneła po czym mnie spoliczkowała.
Spojrzałam na nią z zapłakanymi oczami. Harry szybko do mnie podbiegł i mnie przytulił od tyłu.
-Tylko tyle? Brawo. Właśnie starciłaś córkę. W jej urodziny. Najlepszy prezent na świecie. -szepnełam.
-Prze-praszam. -zacieła się.
-Idz stąd. -skrzywiłam się i kazałam jej wyjść. Prawdo podobnie wyszła z domu. Podeszłam do okna, a za mną Harry. Moja "mamusia" wsiadła do samochodu i pojechała.
Zaczełam płakać. Harry odwrócił mnie do siebie i pocałował delikatnie w polący policzek. Przytuliłam się do niegomocno. Uspokoiłam się w ramionach loczka. Cieszyłam się że go mam. Jest również moim przyjacielem.
-Kocham cię skarbie. -szedpnął.
Umiechenłam się blado i poszłam poszukać jakieś ubrania. Gdy weszłam do garderoby odechciało mi się wszystkiego. Świetne urodziny.
Ubrałam troszkę większą bluze. Była biała z napisem 'Never say Never' sięgała mi do pępka bardzo ją polubiłam. Kupiłam ją wtedy gdy poznałam.. Dominika. Nie odzywa się do mnie supii. A właściwie to może dobrze? Przerwałam myślenie i wróciłam do szukania ciuchów na dziś. Wyciągnełam dzinsowe spodenki z wysokim stanem. Do tego czarny stanik, majtki i stópki. Z rzeczami poszłam do toalety. Wziełam szybki prysznic, przebrałam się w przygotowane ciuchy , włosy wysuczyłam i wyprostowałam grzywkę. Która za chiny nie chciała się ułożyć. Jak na złość. Postanowiłam że wsłosy zepnę w koka. Nigdy nie byłam w tym dobra. Więc zrobiłam byle jakiego koka i wyszłam z toalety. W drzwiach wyjściowych stał Harry. Widać było że również wziął prysznic.
Miał na sobie czarne rurki, oraz koszulę w ptaki. Rękawki od bluzki kończyły mu się przed łokciem. Wyglądał tak cholernie dobrze.
-Seksownie. -mruknął do mnie i przyciągnął mnie do siebie.
Zaśmiałam się na wypowiedziane słowa. Pocałowałam chłopaka. Ubrałam buty i razem z moim chłopakiem zeszliśmy na dół. Zaniemówiłam gdy byliśmy już w salonie.
Przede mną stała Sandra z Olą, tata z Izabel, Patrick, Daniel z Agatą, Klaudia moja kuzynka/przyjaciółka/siostra z swoimi rodzicami, moimi chrzestnymi.
Leon, Alicja i babcia.
Uśmiechnełam się na widok rodziny. Ale najpierw podbiegłam do Klaudii, Sandy i Oli. Rozpłakałam się w trakcie przytulania. Później podeszłam do babci, późnij do Patricka. Który przeprosił mnie za zachowanie mamy. Złożył mi życzenia dał duży prezent i wyszedł. Może on nie był jednak taki okropny? Od myśli oderwał mnie brat Daniel z Agatą. Ta sama śpiewka. I podeszłam do rodziców chrzestnych. Oczywiście to samo. I na koniec podeszłam do taty i Izabel. Którzy mieli tak promienny uśmiech, że aż boli. Tata zaczął prawić mi kazania w sensie Harrego. Ale Izabel go szybko uspokoiła. Od Izabel też dostałam słodkie życzenia. Gdy odsunełam się lekko od opiekunów spojrzałam na wszystkich z szeromim uśmiechem. Łzy same cisneły się do oczu. Gwałtownie drgnełam gdy poczułam przytulenie od tyłu Harrego. Chłopak odwrócił mnie do siebie twarzą. Mocno przytulił i dał małe pudełeczko. W którym był wisiorek. A dokładnie złamane serduszko. Chłopak podniusł moją głowe i pokazał mi że ma na szyji drugą część rozpłakałam się. To było słodkie. I Harremu nie chodziło tu o naszą miłość, lecz o przyjazń którą zbudowaliśmy w tak krótkim czasie. Przytuliłam się do loczka i podziękowałam całusem. Izabela zaprodiła eszystkich do stołu. Usiadłam obok Harrego i Klaudii. Na przeciwko mnie Ola a po boku Sandra. Chyba nie będzie na mnie zła? Dobrze wiedziała że ja z Harrym się kochamy. Znam ją długo pewnie gdyby usłyszała by że ją na przykład przepraszam, wybuchła by głośnym śmiechem. Który tak uwielbiałam. Uwielbiałam patrzeć jak moje przyjaciółki są szczęśliwe, jak mają szeroki uśmiech na twarzy i serce na dłoni. Które tylko prosiło się o trochę uczucia. Od myśli oderwał mnie dzwonek sms. Od Dominika O.o
;Wyjdz przed dom. Wiem że masz gości, ale muszę cię zobaczyć.;
Uśmiechnełam się pod nosem i przeprosiłam rodzinę, pocałowałam Harrego w ppliczek wstałam.. Jak gdyby nigdy nic wybiegłam z domu. Zobaczyłam Dominika. Od razu rzuciłam mu się na szyję. Trwaliśmy w uścisku długo. Gdy się od siebie oderwaliśmy, skupiliśmy swój wzrok na sobie. Długo włosy pocałował mnie w policzek i złapał za rękę.
-Dobrze widzieć cię szczęśliwą. -zaśmiał się.
-Mhmm. -mrukłam zdając sobie sprawę że przecież ostatnio się całowaliśmy. Coś jest na rzeczy prawda? Kurwa! Wszystko tak szybko się zmienia. Jeszcze przed chwilą byłam z Marcinem. I byłam przed jakiś czas szczęśliwa. Mimo tej jebanej zdrady kocham go.
-Najlepszego princess. -uśmiechnął się podając mi dużą torbę.
-Dziękuję. -zaśmiałam się.
-Chciałem pogadać. -szepnął.
-Może chodzmy do mnie? -zaproponowałam.
-Nie. Masz gości. -zaśmiał się i szybko spowarzniał.
-Chciałem..Aby między nami.. Było dobrze.. Bardzo. Bo cię polubiłem strasznie. Kocham! Ale przy tym pocałunku. Zdradziłem. -szepnął, podkreślając słowo kocham!
-Ja też cię Dominik lubię. Nawet bardzo. Ale ostatnio dużo się u mnie działo i chciałam bym o tym zapomnieć. Udało mi się przy tobie. Ale po części też kogoś zdradziłam. -szepnełam.
-Natalii. To dla mnie bardzo trudne. -jęknął.
Spowarzniałam. O coś chodziło. Czyżby jego dziewczyna zerwała z nim przez ten pocałunek?
-Spokojnie. -szepnełam.
-Mam różną orientacje. -wycedził. Zesztywniałam. Moje ciało było spiętę. Zaniemówiłam. Na co chłopak zasmucił się.
-Wolisz chłopców? -spytałam wystraszona odpowiedzi.
-Tak. -mruknął.
-Sam nie wiem dlaczego cię pocałowałem. Po prostu miałe na to ochotę. Ale poczułem się oschle. -dodał.
-Przepraszam. -szepnął, i puścił moją dłoń, po czym w napięciu odszedł.
-Czekaj! -krzyknełam.
Podeszłam do chłopaka i chwyciłam go za rękę.
-Nie obchodzi mnie to. Mimo to jesteś człowiekiem. I masz także uczucia. Jesteś normalny. Tylko nie widzisz miłości tak jak inni. -wyjaśniłam.
-Mimo wszystko nadal jesteś Dominik. Nadal jesteś supii chłopakiem. I świetnym przyjacielem. I to że masz inną orientację nie znaczy że przestanę cię kochać. -powiedziałam w prost.
-I nie pozwolę Ci odejść gnoju! -krzyknełam.
Chłopak gwałtownie mnie mocno przytulił i zaczął się śmiać.
-Kocham cię. -szepnął.
-Ja ciebie też. -powiedziałam prawdę. Pocałowałam chłopaka, podziękowałam za prezęt i poszłam do domu. Gdy weszłam na posesję taty. Zaobaczyłam Harrego który uśmiechał się do mnie szeroko.
-Dziękuję. -powiedział stając na przeciwko mnie.
-Za co? -spytałam przytulając się do loczka.
-Kocham cię strasznie Natalii. -szepnął.
Po wypowiedzianych słowach Harrego, nasze usta znalazły wspólny rytm.
Byłam zadowolona dniem, wizytą Dominika oraz rodziny. Prezentami. I całą tą zabawą. Właściwie to ten dzień spędziłam z najlepszymi ludzmi na świecie.
Gadaliśmy, śmialiśmy się, jedliśmy, grała muzyka, tata robił zdjęcia, a babcia zasneła po godzinie. Hahahahahha. Ale to 95 letnia kobieta. Nie dziwmy się. Dostałam dużo fajnych rzeczy. Co mnie najbardziej ucieszyło? Prezent od Izabel, taty i Harrego. "Przeprowadziliśmy" się z Hazzą do innego pokoju. Króry aktualnie dzielimy. Właściwie to jest mieszkanie. Mamy tam łazienkę, kucznie, sypialnie, salon, garderobe, biuro i co najlepsze u góry jest miejsce na moją prace czyli zdjęcia. Jest śnianka z Nowego Jorku. Aparat i cały potrzebny sprzęt. A na ścianach wiszą specjalne linki do zdjęć. O takim klórestwie marzyłam. A więc marzenia się spełniają.
CZYTASZ
Gimnazjalistka.
Ficção AdolescenteNowy dom. Zmiana szkoły. Mama, Tata. Marcin. +Harry <3 Londyn. To jedno wielkie nie porozumienie.. Czy naprawdę choć raz nie może być dobrze?
