Wracając do domu z moim nowym przyjacielem/chłopakiem zaczeliśmy temat nas.. Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Bo niby co miała bym powiedzieć? Że przez dwa dni zawrócił mi w głowie jak nikt inny? Że czuje te sławne "motyle w brzuchu" że zaczełam się jąkać. Oraz czuć wypełnienie.. Czuć ciepło w środku? Oraz czuć jego perfumy ZAWSZE? To popieprzone.. Nie mam pojęcia jak dobrać słowa.
-Podobasz mi się Natalii. -wyznał.
-Ty-ty mi też. -jękłam po cichu..
-Dlaczego to takie trudne? -zapytał zasmucony.
-Nie widziałam jeszcze aby chłopakowi pękało serce.-zaśmiałam się, chcąc rozluźnić napięcie.
-Jestem inny. A ty dobrze mnie nie znasz.. -odparł.
-A więc pokaż mi siebie.. -powiedziałam nie pewnie.
-Dobrze! -krzyknął. -Jutro wagary.. -wyznał.
-Słucham? A kto mnie dziś rano nagadywał że to pierwszy dzień. -zapytałam.
-Będziesz miała przejebane? -zapytał cicho.
-Nigdy w życiu.. Przecież taty nie ma. A mama z Patryckiem.. -wydusiłam.
-A moich rodziców nie ma.. -wyznał. -A więc wagary! -krzyknął całując mnie mocno.
Nie wiedziałam co będziemy robić. Ani co ze sobą wziąść.
-Hej! -krzykenłam wchodząc do domu.
-O słońce dobrze że jesteś. -powiedziała moja mama, całując mnie w policzek.
-Co jest? -zapytałam, niskim głosem. Dobrze wiedziałam że coś jest na rzeczy..
-Ciotka Nina przyjechała.. -wyznała.
Tylko nie to! Dlaczego ciotka Nina? Jest okropną babą.. Ma około 20-25 lat.. Jest wredna. I robi się na babe w młodym wieku. Do tego strasznie leci na Patryciia. Więc mama się złości. Ciotka jest siostrą mojego taty.
-Po chuj ta krowa tu? -zapytałam.
Moja mama jedynie kiwneła ramionami jak by chciała powiedzieć że też jej tu nie chce.
Weszłam do pokoju. A tam zobaczyłan ciotkę z młodym chłopakiem. Miał około 20-25 lat.
-Cześć. -przywitałam się niechętnie.
-Jestem Harry. -przyznał chłopak.
-Hej. Natalii. -skrzywiłam się witając się z chłopakiem.
-Mam dla ciebie prezent. -wyznała moja wredna ciotka.
-Co ty masz? -zapytałam.
-Prezent! -krzykneła śmiechem.
-Ciekawe.. -odparłam niechętnie..
Po czym moja ciotka wyjeła dużą zieloną gorbę.
-Co to? -zapytałam ciekawa.
-Zobacz. -uśmiechneła się moja ciotka.
W dużej torbie znajdywał się nowy piękny smartfon, słuchawki pare dzinsów, oraz jakieś bluzki i bluza z napisem
;Kochaj mnie! A nie ciało me bitch!;
Zaśmiałam się na ten napis. Rzeczy mi się ogółem podobały. Ale to spontan.. Więc przytuliłam ciocię. I powiedziałam że jutro mam ważny test. Ciocia dała mi 500 zł i porzegnała się ze mną. Nie wiem ile siedziała tam z mamą i swoim nowym kolesiem.. Współczucia..
Gdy weszłam do swojego królestwa pierwsze co rzuciło mi się w oczy to 3 nie odebrane połączenia na skype od Marcina. Postanowiłam się przebrać i oddzwonić do chłopaka.
Ubrałam szaro-czarne dresy i białą bluzkę z różowymi czaszkami. Włosy spiełam w koka. Po czym usiadłam przy biurku i zadzwoniłam do Marcina.
-Kochanie.. -zapytał chłopak
-O co chodzi? -zapytałam.
-Mówisz mamie? -zapytał jak by to że jutro idę na wagary było przestępstwem.
-Po co mam jej mówić? W ogóle co ty chesz zrobić? -zapytała..
-Zobaczysz myszko. -odparł z uśmiechem. Kochałam jak tak do mnie.mówił. Myszko zwyczajne słowo. A czułam się wypełniona od środka gdy to mówił..
I nagle gdy chciałam zacząć temat jak to z nami rozległ się drzwięk pukania do drzwi. Po czym drzwi się uchyliły a z nich pojawił się w moim pokoju chłopak mojej ciotki.
-Marcin zadzwonie później. -powiedziałam wyłańczając laptopa.
-Chciałem pogadać.. -wydusił cicho chłopak.
-Ciekawe o czym. -powiedziałam sucho.
O czym niby miała bym gadać z tym kolesiem. Pewnie jest równie stuknięty jak ciotka.
-To twój chłopak? -zapytał skazując na laptopa.
-Tak jakby. -odparłam cicho..
-Dlaczego tak jakby? -zapytał jak by to interssowało.
-Czemu pytasz? -zapytałam zdziwiona.
-Chcę cię poznać. -uśmiechnął się łobuziarsko.
-W pewnym stopniu jesteśny razem. Ale to skomplikowane. -wydusiłam.
-Dlaczego skomplikowane? -zapytał.
-Nie znamy się długo.. Nie wiemy o sobie dużo. Nie zapytał się czy zostanę jego.. -dodałam.
-Chłopak musi się pytać o chodzenie? -zapytał zdziwiony..
-Przecież że tak. -krzyknełam siadając obok chłopaka.
-Dlaczego? -zapytał.
-Jesteś dziwny. -powiedziałam w prost.
Chłopak jedynie się zaśmiał..
-Jesteś z ciotką Niną? -zapytałam.
-Co? -wyvuchł śmiechem..
-A więc kim? -zapytałam.
-Twoja mama.. -zaczął.
-To ty jesteś moim "kolegą do gadania"? -zapytałam.
-Do gadania. I wiele różnych innych rzeczy. -zaśmiałsięchłopak.
Jego zdanie było dwu znaczne.
-Myśłałam że jesteś z ciotką. -wydusiłam.
-Serio? Znasz lepiej tą kobiete.. Ale czy ty wgl widziałaś jakie mam cycki? -zapytał.
Zaśniałam się głośno i uderzyłam chłopaka w ramię.
-A więc jesteś moim psychologiem, nauczycielem, oraz opiekunką. -zapytałam.
-24 godziny na dobę jestem twój! -powiedział śmiejąc się w najlepsze.
-Będę pamiętać! -zaśmiałam się.
Gadaliśmy długo. Sama nie wiem ile. Opowiedziałam mu o sobie oraz o całej mojej chorej sytuacji w domu.. Chłopak uważnie mnie słuchał. Oraz lustrował moją twarz cały czas. Harry jest przystojny. Ma długie loczki. Piękne szmaragdowe oczy w których można się zakochać. Jest umięśniony.. Oraz ma dużo fajnych tatuaży..
Koło 01.00 skączyliśmy gadać.
-Dobranoc. -szepnął mi do ucha. Pocałował mnie w czoło i wyszedł.. Jego słos uspokojił moje nertwy.. Był łagodny.. Umyłam się i ubrałam w piżame. Położyłam się do łóźka. I zaspytałam i wtedy dostałam sms *Jutro o 7.30 koło zegara. Dobranoc twój mąż*
Nie byłam pewna czy iść z Marcinem. W ogóle nie wiedziałam co zrobić. To chore i popieprzone..
Zasnełam..
CZYTASZ
Gimnazjalistka.
Teen FictionNowy dom. Zmiana szkoły. Mama, Tata. Marcin. +Harry <3 Londyn. To jedno wielkie nie porozumienie.. Czy naprawdę choć raz nie może być dobrze?
