Noc? Hahahha. Czujesz to?

960 30 1
                                        

Płakałam.. Jak głupia.. Dostałam najwspanialszy prezent na świecie. Pamiętajcie! Nie liczy się to co było, tylko to co jest i będzie. Zawsze dąż do marzeń. Bo marzenia się spełniają.
Nie wierzę do tej pory w to co się stało. Gdy tata z Izabel poszli na dół Harry przytargnął do moim ust. Złożył na nich mokry locałunek. Byłam szczęśliwa naprawdę szczęśliwa. Harry cheycił mnie w panie i przyciągnął do siebie a póżniej do góry. Nogi skrzyżowałam u chłoopaka w pasie. Harry zaniósł mnie na nasze nowe duże łóżko. Położył się na mnie. Zaśmiałam się głośno z chłopaka. W duszy się cieszyłam. Dobrze wiedziałam co może się wydarzyć. Harry zdjął ze mnie moją bluzkę. Czułam się trochę dziwnie. Hazz chyba to widział. Pocałował mnie w czoło, wstał z łóżka, zdjął swoją koszulę i zakluczył pokój. Położył się delikatnie obok mnie i mocno mnie przytulił. Może odpuścił.
-Nie chcę na siłe Natalii. Chcę wtedy kiedy ty będziesz gotowa myszko. -powiedział cicho i pokazał swoje piękne dołeczki.
-Chcę. -jękłam.
Harry uśmiechnął się do mnie szeroko po czym znowu na mnie delikatnie wskoczył. Najpierw mnie pocałował. A jego ręcę błądziły po moim ciele. Harry składał pocałunki coraz niżej i niżej, aż ustami doszedł do moim piersi. Rozpiął mój stanik bez problemu i rzucił go w kąt. Na początku Harry składał pocałunki na moich piersiach, ale po dłuższej chwili  zaczął ssać moje sutki. Jękłam na czyny wykonowane przez chłopaka.
Czy się bałam? Nie. Raczej, nie. Czułam się kochana przez Harrego. I czułam się bezpieczna przy nim. Tak samo jak przy.. Dominiku. Ale Dominik to przyjaciel. Nie wyobrażam nas dobie razem. I nie dlatego że jest gejem. Ale dlatego że przy tym pocałunku nie czułam nic specjalnego. Norma. Jak przy Marcinie na przykład.
Harry zjechał rękoma na dół, dlatego oderwałam się od myśli, zatrzymał się przy wybrzuszeniu spowodowanym spodniami. Harry chwycił zamek i w mgnieniu oka zdjął moje spodnie.
-Seksownie. -jęknął i pdniósł mnie do góry. Dopiero wtedy zobaczyłam jego piękny tors. Na którym był jeden z niewielu tatuaż, który przedstawiał motyla. Był piękny.
-Podoba się? -spytał loczek.
Jebłam birakaa. Czułam to. Jessu debilka ze mnie. Hahahahha.
-Bardzo. -uśmiechnełam się i pocałowałam chłopaka.
Harry zdjął swoje spodnie. A ja położyłan go na lóżku i usuadłan na łóżku. Teraz ja tu dowodzę. -myśl przeszła mi przez głowę.
Całowałam chłopaka od szyi, do pod brzusza. Wyprostowałan plecy i ręką przejechałam kaloryfer chłopaka, moja ręka zatrzymała się przed bokserkami chłopaka. Spojrzałam na chłopaka, uśmiechnełam się szeroko i wsunełam rękę pod bieliznę loczka. Poczułan duuż wybrzuszenie. Chwyciłam "przyjaciela" Harrego i pociągnełam go mocno do góry, na co chłopak jęknął. Podobał mi się ten dźwięk. Za pomocą Harrego zdjełam jego bokserki i zaczełam pieścić jego członka. Po chwili zaczęłam go całować, lizać i ssać. Harry pojękiwał, więc zdaje mi się że mu się podobało.
Nadle poczułam jak Harry podnosi mnie i rzuca na łóżko.
Całując mnie mocno wepchnął jednego palca do mnie, czułam się dobrze. Po chwili włożył dwa palce, po czym szybko włożył trzy. Jękłam nie zadowolona gdy Harry przestał.
-Koniec tego dobrego mała. -szepnął wchodząc we mnie. Na początku wchodził po trochu i wolno.
-Harry! -krzyknełam gdy poczułam całą długość w sobie.
Hazz głośno się zaśmiał i zaczął coraz szybciej wchodzić i wychodzić. Czy bolało? Nie za bardzo. Może pierwsze porządne szarpnięcie Harrego. Ale sama tego chciałam. Jękłam nie zadowolona gdy Harry wyszedł ze mnie i opadł na łóżko z zmęczenia. Oby dwoje głośno nabieraliśmy powietrza. Czułam się.. Pusta.. Chciałam więcej i więcej. Chciałam czuć go częściej i na dłużej.
-Teraz nie znikniesz prawda? -zapytałam.
-Nigdy. -szepnął i pocałował mnie w czoło. Może jestem głupia, ale upewnił mnie tym całusem w czoło. Bezpieczna. Czułam się bezpieczna gdy całował mnie w czoło. Gdy mnie przytulał czułam się kochana. A gdy mówił do mnie 'kochanie, myszko' odpływałam. Czasem jest mi dziwnie bo nigdy nie czułam się tak przy żadnym chłopaku. Moźe to miłość?
-Dobra idę. -powiedział Harry po czym wstał i zaczął się ubierać.
-Co kurwa? -skrzywiłam się.
Najpierw mnie przeleciał, a teraz chce sobie iść?
-Koteczku. -zaśmiał się.
-Nie kurwa. -krzyknełam.
-Na dole przecież są goście. -uśmiechnął się.
-Przeleciałeś mnie a teraz spieprzasz? -zapytałam z łzami w oczch.
Co za dupek?
To nie może być prawda..
Nie może..
Nie pozwalam..
-Myszko. -powiedział spokojnie, po czym podbiegł do mnie i podniusł mnie, moje nogi były skrzyżowane u chłopaka w pasie.
-Nigdy bym tego nie zrobił. A tymbardziej tobie królewno. -uśmichnął się i podszedł do szafy, moje plecy stykły się z szafą. Harry podniósł mojąbrode. Nasze spojrzenia skrzyżowały się. Przytuliłam chłopaka mocno. I nie miałam zamiaru póścić. Był tak cholernie dla mnie ważny. Tak cholernie mocno go kochałam.
-No już spokojnie. Kocham cię. -uśmiechnął się ciepło.
-Ociecujesz? -spytałam.
-Nie muszę Ci nic obiecywać kotku. I tak dobrze wiesz, jak bardzo cię kocham. -zaśmiał się.
-Obiecaj mi.. -jękłam.
-Na zawsze. -powiedział całując mnie.
Sama nie wiem dlaczego taka myśl przeszła mi przez głowę. Przecież to nie normalne. Jestem całym światem Harrego. I dobrze o tym wiedziałam. Jaka debilka ze mnie.
-Tak bardzo cię potrzebuję. -mrukłam.
-Jestm misiu. Zawsze. -podkreślił.
-Ale teraz muszę wyjść na prae minut. -dodał.
-Skoro musisz. -skrzywiłam się. Nie podobał mi się ten pomysł. Ale nie zabronie mu.
-Wrócę za niedługo. -uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
Harry często całował mnie w czoło. Dobrze wiedział, jak bardzo to lubię. Czułam się wtedy bezpieczna i kochana.
Czułam się ważna i doceniana.
Gdy Harry wyszedł z naszego pokoju. Zebrałam swoje rzeczy i podeszłam do garderoby, o dziwu były tam prawie wszystkie moje ciuchy. Jak oni to zrobili? Kiedy? Hahahha. Magia. Wyciągnełam czarne rurki, z dziurami na kolanach. Spodnie miały wysoki stan. Jak prawie wszystkie moje spodnie i spodenki. Byłam uzależniona od tego. Do spodni ubrałam różowo, oczo jebny stanik i białą prześwitującą strasznie bluzkę. Do tego moją ulubioną skure, którą dostałam od mamy na lotnisku przed wyjazdem tutaj. Chwyciłam za telefon i chchiałam zadzwonić do mamy. Ale to ona źle postąpiła, nie ja.
Od myśli oderwał mnie dzwonek. Który informował mnie że ktoś dzwoni. Nacisnełam zieloną słuchawkę i przeciągnełam wzdłuż ekranu.
-Halo? -spytałam.
-Natalii? -usłyszałam tak znany mi głos.
-Marcin. -uśmiechnełam się.
-Najlepszego księżniczko. -krzyknął do słuchawki.
-Dziękukę. Dziękuję również za pamięć. -zaśmiałam się.
Trochę tęskniłam za tym chłopakiem.
-Jak tu zapomnieć o tobie. Przecież obiecaliśmy sobie. -głos zdradzał że się uśmiecha.
-Prawda. -krzyknełam.
-Chciałbym cię przytulić miśku. -szepnął. Zrobiło mi się niedobrze na eypowiedziane słowa chłopaka. Sama nie wiem dlaczego. Po prostu..
-Marcin.. -przewróciłam oczami. Choć dobrze wiedziałam że chłopak tego nie zobaczy.
-Kocham cię Natalii. -powiedział w prost.
-Nie Marcin. Nie kochasz mnie. Ani ja ciebie. -wycedziłam.
-Natalii. -jęknął zniesmaczony.
-Marcin. Znajdz sobie kogoś. I ułóż sobie z nim życie na nowo. Tak jak ja. A o mnie po prostu zapomni. Zapomni. -szepnełam.
Po czym się rozłączyłam.
Miałam gdzieś co pomyśli. Nie kocham go bo kocham Harrego. I z nim zaczynam nowe życie. Tymbardziej jak straciłam z mim dziewicto prawda? No heloł! Marcin przeleciał Monikę. Może to był jej pierwszy raz? I teraz biedna się zakochała a on ma ją w dupie? Echh. Mniejsza.
Wziełam jeszcze skarpetki i poszłam pod prysznic. Wziełam szybki prysznic. I ubrałam się w ciuchy. Włosy wysuszyłam i zrobiłam koka. Umalowałam się lekko. I wyszłam z toalety.
-Jaka seksowna. Kurwa. Poniecasz mnie. -usłyszałam głos Harrego. Odwróciłam się do chłopaka twarzą i szeroko się uśmiechnełam.
-To dobrze. -podeszłam do chłopaka i przejechałam ręką po jego przyjacielu. Po czym go ominełam i szłam prosto korytarzem do rodziny.
-Kurerwsko podniecasz. -zaśmiał się. I chwycił mnie za rękę. Wychycił mnie w pasie i przerzucił przez ramię jak worek ziemniaków.
-Co robisz? -spytałam gdy chłopak schodził szybkim krokiem ze schodów.
-Zobaczysz. -zaśmiał się i szedł w stonę drzwi wyjściowych. Otworzył drzwi i chciał wychodzić.
-Buty! -krzyknełam szczypiąc loczka w tyłek.
Harry wrócił się i chwycił moje buty. Po czym wyszedł trzaskając drzwiami.
-Harry! -krzyknełam gdy miałam dość tego jak mnie trzymał. Robiło mi się nie dobrze.
-Już. -krzyknął i posadził mnie na masce samochodu. Ubrałam buty i spojrzałam krzywo na chłopaka.
-Co teraz? -zapytałam.
Chłopak mocno mnie pocałował.
-Teraz wsiadaj. -podał mi rękę i otworzył drzwi. Wsiadłan a po chwili Harry usiadł na mniejscu kierowcy.
-Gdzie jedziemy? -spytałam zapinając pas.
-Zobaczysz. -zaśmiał się.
-Ale ty nie znasz okolicy. -skrzywiłam się.
-Nie zgubimy się spoko. -zaśmiał się i ruszył. Po dłuższej chwili zaparkował samochód na jakimś parkingu.
-Gdzie my jesteśmy? -spytałam.
-Zobaczysz. -zaśmiał się i chwycił mnie za rękę. Szliśmy wzdłuż jeziora. Było pięknie. Przy końcu plaży znajdował się jakiś bar. Do którego Harry właśnie chciał mnie zabrać. Grała tam naprawdę fajna muzyka.
Podeszliśmy z Harrym do jakiś chłopaków. Hazz od razu przytulił się z czteroma chłopakami. Po czym chwycił mnie w pasie i przyciągnął do chłopaków.
-A to jest Natalii. Moja dziewczyna. -uśmiechnął się.
-Hej. -przywitałam się z każdym i przedstawiłam. Siedział tam Lousii, Niall, Zayn i.. Chwila. Miał takie ładne imię do cholery.. Ale ja nie jestem dobra w zapamiętywaniu nowych imion.
Liam! Tak. Miał na imię Liam.
Usiedliśmy obok chłopaków. Gadaliśmy chwile. Chłopacy głównie pytali o  mnie. Ile mam lat? Czy tu mieszkam? Czy Harry dobrze się zachowuje? -to pytanie mnie rozwaliło.
Gdy Harry poszedł zamówić nam coś do picia. Louis zaproponował taniec. Zgodziłam się.
-Luz. Nie gryzę. -zaśmiał się.
-Mam nadzieję. -zaśmiałam się również.
-Długo się znacie? -zapytałam.
-Trochę. -uśmiechnął się.
-Harry nigdy mi o was nie mówił.-odwzajemniłam gest.
-Kiedyś razem graliśmy. Ale gdy Harry dostał poważnych problemów z gardłem i głosem. Odszedł od nas i już nie śpiewa. -wytłumaczył.
-Śpiewa? -zesztywniałam. Nic mi kurdę nie mówił.
-Nie mówił Ci? Hahhaa. -zaśmiał się.
-Ostatnio zaproponowaliśmy mu żeby wrócił. Ale był w Szczecinie u ciebie prawda? -spytał.
-Tak. -uśmiechnełam się.
-Gdy dowiedzieliśmy się że jest tu. Po prostu nie możemy zmarnować takiej sytuacji. -uśmiechnął się.
-Czyli chcecie mi go zabrać? -uśmiechnełam się.
-Nie zabrać śliczna. Po prostu muzyka to życie naszej piątki. -uśniechnął się.
-Ale Harry.. -nie dokonczyłam bo przyszedł Harry.
-Odbijany! -zaśmiał się.
Po chwili tańczyłam z moim kochanym.
-Harry? -spytałam.
-Tak kotkuu. -uśmiechnął się
-Śpiewasz? -skrzywiłam się.
-Stare dzieje. -akrzywił się.
-Chcę usłyszeć twój głos. -pocałowałam go.
Po czym poszliśmy do stalika.
-Dawajcie! -krzyknął Niall.
-Harry z nami. -krzyknął Zayn.
Zdziwiłam się. Chłopacy szybko zabrali mi mojego chłopaka i popchneli go na scenę. Po chwili cała piątka stała na scenie.
-Summer Love. -krzyknął Liam.
Po chwili po całej sali rozległ się dźwięk pięknej muzyki. Pp czym usłyszałam głos chłopaka. Jednego, drugiego, trzeciego, Harrego. Zaniemówiłam. Byli świetni. Wypełniali się nawzajem. Nie łączyła ich tylko muzyka. Ale także przyjazń, i chęć do wykonywania muzyki. Byli świetni. Po wykonaniu tej piosenki tłum krzyczał, geizdał i klaskał.
-Jeszcze! -słyszałam zza pleców. Zaśmiałam się.
-Kiss You. -zaśmiał się Zeyn.
Skądś znałam tą piosenkę. Coś chodziło mi po głowie. Ale czy ja wiem. Gdy chłopacy skączyli śpiewać zeszli ze sceny uśmiechnięci. Od ucha do ucha.
Kurwa tak dobrze było patrzeć na Harrego który był tak szczęśliwy.
-Nie do wiary. -skrzywiłam się.
Chłopacy zaczeli się głośno śmiać. Każdy złapał za szklankę i pociągnął długi łyk drinka? Sama nie wiem co mieli w tych szklankach. Harry przysunął swoje krzesło bliżej mnie i umieścił swoją rękę na moim udzie. Siedzieliśmy tak długo. Gadaliśmy, śmialiśmy się, śpiewaliśmy i wygłupialiśmy się. Wcale nie czułam się dziwnie. Czemu miałabym się tak czuć?
Jestem od nich o dwa lata młodsza. Ale! Hahha. Jest ale..
Liam powiedział że nie wyglądam na 16.
Niall i Zayn potwierdzili.
A Louis powiedział że jak na swój wirk to jestem nieźle ogarnięta i dojrzała.
Gdy wszyscy stwierdziliśmy że już czas powrotu chłopcy weszli na scenę po raz ostatni.
Zaśpiewali  *Fireproof * Dostali wielkie brawa. Po czym skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Niestety jakieś laski zaczepiły nas. I chciały zdjęcie z chłopakami. Stanełam z boku i usiadłam na murku czekając na koniec.
-Będą sławni! -powiedziała jedna laska do drugiej gdy zobaczyła chłopaków. Spojrzałam na nie spod byka.. Nie no.. Nieźle.. Dopiero wtedy będzie.
-Fuu. Patrz jaka brzydka. -powiedziała druga pokazując na mnie.
-Ciekawe kurwa. -skrzywiłam się.
Hallo! Ja to słyszałam ;--;
-Zamkni morde dziwko. -odgryzła się jedna.
-Chciałabyś. -krzyknełam wkurwiona. Po czym wstałam i odeszłam od nich troszkę. Odeszłam kawałek dalej. I czekałam w ciszy na chłopaków.
Nagle podbiegł do mnie Harry i stanął przede mną. Uśmiechenłam się na widok chłopaka. Harry przytargnął swoimi malinowymi ustami do moich i złożył na nich mokry pocałunek. Widziałam jak zżerają mnie te laski wzrokiem.
Zaśmiałam się na tą myśł. A Harry jakby dobrze wiedział vo się dzieje podniusł mnie. Nogi splotłam w pasie, a ręce zarzuciłam na szyję chłopaka. Hazz potrzymywał mnie za tyłek.
-E! Gołąbki! -krzyknął Niall. Oderwaliśmy się od siebie. I spojrzeliśmy na chłopaków.
-Już. -jęknął Harry i pocałował mnie ra jeszcze. Po czym postawił na ziemi i poszliśmy do chłopaków. Szliśmy w stronę plaży. Gdy weszliśmy na piasek chłopacy zaczeli biegać i ganiać się jak dzieci. Byliśmy wszyscy trochę wstawieni. Z czasem dołączyłam do chłopaków. Uciekałam ile sił w nogach. W biegu odwróciłam się do tyłu. Chłopaków nigdzie nie było. Więc zwolniłam tempo. Właściwie to szłam powoli. Gdy nagle poczułam czyjeś ręcę na sobie i wielbi ból. Leżałan na piasu. A obok mnie ledwo żywy Harry. Zaśmiał się ze mnie. I mocno mnie pocałował.
-Mam cię. -szepnął uśmiechając się w trakcie pocałunku.
-Ty mnie masz zawsze. -zaśmiałam się z wariata.
-Obiecujesz? -spytał.
-Tak. -szepnełam, po czym rzuciłam się na chłopaka i mocno go pocałowałam. Po chwili wstaliśmy i szliśmy prodto. Po chwili doszli do nas chłopacy. Umówiliśmy się że jutro przyjdą do mnie i Harrego. Bardzo ich polubiłam. Byłam strasznie zmęczona. Na szczęście nie mieszkaliśmy daleko. Gdy Harry próbował  otworzyć drzwi. Staneła przed nami Izabel. Bałam się że będziemy mieli przerąbane. Ale ona zaśmiała się z nas i kazała zmykać do pokoju. Z trudnością poszłam za Harrym do pokoju. Nawet nie zdjełam butów. Rzuciłam się na łóżko i zasnełam. Przebudziłan się jakieś dwie godziny później gdy Harry zdejmował ze mnie rzeczy. Byłam jego koszuli i majtkach. Chłopak mocno mnie.pocałował i położył się obok mnie. Przytuleni zasneliśmy. Najpierw Harry. Bo słyszałam jego głośne chrapanie. Pare minut sama odleciałam do krainy snów.

Gimnazjalistka.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz