- No nie! - Krzyknęłam i uderzyłam ręką w drewnianą ścianę. Moja gitara zniknęła. Jeszcze dziś rano stała pod ścianą a teraz jej nie ma. Rozpłynęła się w powietrzu.
- Coś się stało? - Jedna osoba z domku ukazała się w drzwiach.
- Nie.. Idź się zająć sobą. - Wybiegłam na "dziedziniec" i rozglądałam się za gitarą. Tu nie będzie gitary. Nie.. Tu jest za dużo osób.
- Luke! - Stał pod drzewem z swoim bratem i rozmawiał. Podbiegłam do nich i Zapytałam. - Nie widzieliście gdzieś takiej gitary z jasnego drewna?
- Huh?
- Nie ma jej nigdzie. Rozumiesz. Nigdzie. Rano była w poko.. - Ktoś przerwał zatykając mi buzię.
- Taka? - Wskazał na Drew nerwowo rozglądającą się po obozie. W dłoni trzymała moją gitarę. Skąd ona ją wzięła. ?
- Hej! To przecież moja gitara!
- To skąd ona ją ma?
- Nie wiem? To na pewno moja. Zauważ tam ma takie małe wygrawerowane różyczki.
- No ma. I co w związku z tym?
- To znaczy, że to moja własność.
- Może tak byś za nią poszła co?
- Tak. Pójdę.
Odzyskałam ją . Dzięki Bogu . Nie darowałabym sobie straty tego instrumentu . Dostałam ją na swoje 10 urodziny. Oprócz niej innej nie mam . Usiadłam na murku i zaczęłam jej się przyglądać. Czy nie miała żadnych uszkodzeń. Niestety , miała . Jedna struna była pęknięta a nie zabrałam z domu żadnych dodatkowych . W najbliższym czasie muszę się wybrać do miasta . Odłożyłam ją na bok i zacisnęłam ręce na bluzce . Mój nastrój zmienił się szybko. Czułam jak rośnie we mnie zdenerwowanie a żyły zaczynają pulsować . Nie wiem co dzieje się z moimi emocjami . Mam ochotę wygarnąć komuś prosto z mostu co o nim myślę . Tym kimś jest Drew . Ukradła mi gitarę , rozerwała strunę i do tego działa mi na nerwy . Ubliża mi non stop a sama siebie wychwala . Nienawidzę tej dziewczyny z całego serca . Kiedyś wezmę się za siebie i jej twarz nie będzie wyglądała tak pięknie .
- Hej !
- Oh..cześć Luke .
- Ann kazala ci do niej przyjść . Jest w stajni . Podobno są nowe konie . Ale tym razem to normalne zwierzęta .
- Normalne konie ? No co ty ! - złość przeminęła a teraz czułam wielki entuzjazm i szczęście .
-Leć już . Może będzie kazała ci się jakimś zająć . - popchnął mnie lekko abym szła i pomachał . Zerwałam się biegiem w stronę stajni aby jak najszybciej tam być .
- Jeny ! Luke nie żartował !
- Spokojnie . Dlaczego miałby żartować ? Twoje oczy zaraz z orbit wylecą .
- Znasz go . W czyms mam ci pomóc ?
- Tak . Znasz się na Jon up'ie . ?
- No tak .
-Widzisz tego ? - wskazała na ciemnego ogiera który brykał jak szalony . Pokiwałam tylko potwierdzająco i słuchałam dalej . - No więc . Nazywa się Inferno i jest nieufny . Sama widzisz. Przeprowadziłabyś go ? Proszę . Chcę dobrze dla niego . - była smutna . Chciała uratowac tego konia . Pomogę jej choć nie znam tego konia . Trudno .
- Dobrze. Nie obiecuję szczęśliwego finału . Ale obiecuję .
*narracja 3 os.*
Spłoszone zwierzę szybkim galopem wyleciało na maneż . Po 15 minutowych galopach ogiera dziewczyna wzięła lonże i przeszła przez ogrodzenie . Thalia strzeliła końcem lonży w kierunku tylnych nóg konia , a zaskoczony Inferno puścił się kłusem.Starała się iść na tyle szybko by ogier jej nie wyprzedził . Podobnie strzeliła liną i Inferno rozpoczął wolny galop z wysoko uniesionym łbem. Cały czas dotrzymując tempa i nie spuszczając wzroku z jego oczu , Popędzała konia . Po siedmiu okrążeniach wysunęła się lekko naprzód i , zablokowawszy Inferno drogę , skierowała go w przeciwną stronę .
-Widzisz ? - zwróciła się do Ann po kolejnych kilku okrążeniach . - Popatrz na ucho .
Klacz skierowała je do wewnątrz , w kierunku Thalii , to znaczy,że jest już gotowa.
Popędziła jeszcze trochę Inferno czekając cierpliwie na kolejny sygnał . Po chwili zauważyła go : ogier zwolnił,biegł teraz kłusem i zaczął wykonywać take ruchy pyskiem jakby coś przeżuwał . W ten sposób próbował przekazać Thalii , że jest gotowy się z nią zaprzyjaźnić . I wreszcie dał jej ostatni znak : wyciągnął szyję tak mocno , że jego pysk niemalże dotykał ziemi .
Jednym zręcznym ruchem odwróciła się bokiem do konia i spuściła wzrok . Tak bardzo skoncentrowała się się na Inferno , że zupełnie zapomniała o tym , jak bacznie obserwuję ją Annabeth . Kontem oka zauważyła że ogier się zatrzymuje . Spojrzał na nią i zdecydowanym krokiem podeszedł do środka ujeżdżalni i stanął za jej plecami , prychając . To był właśnie moment porozumienia ! Odwróciła się powoli i pogłaskała czoło ogiera.
-Dobry chłopczyk - wyszeptała i odeszła kilka kroków dalej ...
Dla Inferno człowiek był drapieżnikiem . Odsuwając się przekazywała mu , że mu nie zagraża . Chciała , by ogier sam zechciał za nią pójść . I ku swej radości ujrzała , że podąża za jej śladami , z nosem przy ramieniu dziewczyny , ciepłym oddechem łaskocząc ją w szyje . Wreszcie stanęła i w nagrodę jeszcze raz pogłaskała go po czole .
- To było porozumienie - objaśniła Ann - Mogę zacząć pracować nad tym , by przyzwyczaić go do siodła . Powinno nam teraz pójść łatwiej .
Żeby pokazać , że nie były to czcze słowa , przejachała dłonią po grzbiecie , po czym oparła się o niego całym ciężarem . Inferno nawet nie drgnął .
- Na dziś wystarczy - Powiedziała , głaszcząc konia .
- Niesamowite ! - Ann aż błyszczały oczy , kiedy otwierała bramę , by wypuścić Thalie i Inferno .
Dziewczyna przytaknęła . Wielokrotnie obserwowała jak robi to mama której teraz tu nie ma .
- Wiesz , nawet gdy robisz to już któryś raz , to jest to tak samo niesamowite - powiedziała .
Dziś taki trochę z końmi :3 W załączniku zdjęcie inferno ;)
CZYTASZ
Apollo is my father
FanfictionShe sleeps alone My heart wants to come home I wish I was, I wish I was Beside you She lies awake I'm trying to find the words to say I wish I was, I wish I was Beside you ~Riffleexx
