Will, bracia Hood i Annabeth poszli na plażę "oblać mój powrót". Ja i Luke zostaliśmy w domku. Mimo, że mógł iść, bo był pełnoletni został ze mną. Stwierdził, że musi nadrobić to co stracił. Było to miłe.
Siedzieliśmy razem przed kominkiem opierając się o kanapę. Był wrzesień. Powinnam wrócić do Adelaide aby ukończyć szkołę ale ryzykowałabym zbyt dużym niebezpieczeństwem. Nikt półkrwi nie jest w stu procentach bezpieczny poza terenem obozu. Jak mówiłam jest wrzesień, bardzo chłodny wrzesień. Nasza malutka osada może zmieniać pory roku do woli. Niestety Chejron postanowił zrobić nam "londyńską pogodę". Co chwilę pada, wieje wiatr. Mogę zaznaczyć też, że jesteśmy w Australii gdzie jest ciepło.
- Nad czym myślisz? - Z chwilowego transu wyrwał mnie Luke.
- Nad wszystkim i nad niczym. Nie martw się. - Wzruszyłam ramionami.
- Będę się martwić. Dlaczego nie chciałaś ze mną tej sytuacji która zaszła z Drew?
- Nie wiem. Ja nie wiem. Byłeś zbyt nią zajęty. Nie chciałam przeszkadzać i..bałam się podejść.
- Co takiego robiłem? Chce wiedzieć.
- Śmiałeś się, byłeś szczęśliwy. Nie chciałam ci w tym przeszkadzać.
- Ale nie możesz tak robić. Musisz nauczyć się podchodzić do ludzi Thalia.
- A co jeśli nie umiem? - Spytałam odrywając wzrok od płomieni.
- To cię nauczę. Nie wiem co takiego się stało, że tak nie ufasz człowiekowi i nie będę na to naciskać. Powiesz mi jak sama o tym zdecydujesz. Dobrze? - Przytaknęłam cichym mruknięciem i przytuliłam się do chłopaka. - Puścimy jakąś muzykę? Cicho tutaj.
- Dobrze. To wybieraj. Guns 'N Roses, Metallica,DM, Fall out boy, The Neighbourhood, Arctic Monkeys czy..
- Arctic Monkeys. Luke nie wymieniaj więcej. - Zaśmiałam się. - Album AM.
- Która godzina? - Spytałam ziewając.
- 22;56. Chcesz spać?
- Nie.. Nie.
- Widzę, że jesteś zmęczona. Wstań. - Podał mi rękę którą od razu złapałam i z jej pomocą wstałam.
- Jeju jaka ty niska. - Szybki zapłon Luke.
- Szybko zauważyłeś.
- Ile ty w ogóle masz?
- Tylko się nie śmiej. 156 cm.. - Wybuchł śmiechem. Serio bardzo śmieszne. Normalnie boki zrywać.
- Serio? Czuję się wielki.
- Bo jesteś. Idź wielkoludzie. - Wypchnęłam go za framugę drzwi i pomachałam.
- Jutro widzę ci o 7 na nogach!
- Pogięło cię chyba coś. 9 najwcześniej!
- To 9 i ani minuty dłużej bo będzie kara.
- Już to widzę. - Wywróciłam oczami i zamknęłam drzwi. Czasami jest serio wkurzający.
Byliśmy rano na arenie do treningów. Dziś Luke przechodził samego siebie. Klnął jak szefc co nie za bardzo mi się podobało.
- Patrz jak zajebał mu z półki!
- Ćśśś.. Mogłeś powiedzieć kopnął mu z pół obrotu..
- Nie. Tak brzmi śmiesznie.
- Co dziś brałeś?
- Tylko tiktaki nie martw się - machnął ręką i dalej przyglądał się sztuką walki.
-Żal piedestał wodorosty i meduzy.- Chryste Panie ograniczę mu te tiktaki.
- Jeśli irytuje cię ta osoba to zachowaj się dla siebie.
- Nie wiem, zastanowię się. - I teraz dlaczego ja tutaj wróciłam..
- Och.. Kogo ja tu mam. - Drew. Wspomniałam jak jej nienawidzę? - Panna Thalia we własnej osobie. Owinęłaś już sobie Walsha wokół palca?
- Sklej wary. - Drew widocznie się zdenerwowała ale nie ruszyła z miejsca - Ciąg flaka bo przydepnę. - Spojrzałam na Luke'a zdezorientowana. Skąd on pojął takie teksty? Drew tylko spojrzała się i odeszła z wysoko uniesioną głową.
- Skąd ty teksty bierzesz?
- Z głowy. Czasami muszę pobyć chamski.
- Nie lubię gdy taki jesteś
- Przy tobie spróbuję przystopować.
- Dzieci cukru idą.
- Kto?
- No te.. Co wyglądają jak lalki.
- Dzieci cukru? Serio? Masz coś serio z głową Luke.
- Walsh, teraz ty. - Wstał z ławki i ruszył na arenę. Nie szło mu dzisiaj. Używał dziwnego "slangu" jakby ktoś mu coś wsypał. Dostał już raz "gonga" w twarz i brzuch. - Walsh nie zaliczone! - oblał, oblał dyscyplinę w której jest najlepszy.
-faken szit, łot ajw don- - Cholera.
- Luke! Ogarnij się!
- Nie - e. - On sobie Jaja robi? Zostawię to bez żadnego komentarza.
Napisałam kolejny. I...pod koniec trochę mi zryło banie. Chciałam aby było śmiesznie. Sami oceńcie. Starałam się i pomógł mi trochę Twitter. Właśnie! Jeśli macie Twittera możecie mi go podać a ja was zaobserwuje. Oczywiście nazwa taka jak na Wattpadzie.
CZYTASZ
Apollo is my father
FanfictionShe sleeps alone My heart wants to come home I wish I was, I wish I was Beside you She lies awake I'm trying to find the words to say I wish I was, I wish I was Beside you ~Riffleexx
