Moje relacje z Dylanem uległy diametralnej zmianie od kiedy tydzień temu zapytałam go czy wyjedzie ze mną i moim bratem za granicę. Próbowałam z nim rozmawiać i pytałam czy to właśnie przez to, ale cały czas zarzeka się, że po prostu w ostatnich dniach ma dużo pracy na głowie. Wierzyłam w to, a przynajmniej chciałam wierzyć. Choć miałam obawy, że po prostu stwierdzi, że wcale mnie nie chce i woli życie beze mnie i bez tych wszystkich problemów, które mnie otaczają. Powoli zaczęłam się godzić z tym całym wyjazdem, choć myśli o tym nie należały do najprzyjemniejszych. Mój brat spędził wiele godzin na znalezieniu dla nas odpowiedniego miejsca na ziemi, choć ja uważam, że najbardziej odpowiednim miejscem jest Springfield. Ale Alex po wielu poszukiwaniach zdecydował i sam podjął decyzję na temat wyprowadzki. Za kilka dni mieliśmy opuścić kraj a ja coraz bardziej pogrążałam się w przerażeniu i obawą przed nowym życiem. Dziś z samego rana pojechałam do mojego rodzinnego domu by pożegnać się z moją siostrą. Zajechałam pod willę i bez pukania weszłam do środka. W całym domu panowała cisza. Rozglądnęłam się wokół siebie ale nic a nic nie zmieniło się w otoczeniu. Weszłam powoli na górę po schodach i udałam się do sypialni mojej siostry. Zapukałam powoli do drzwi i gdy usłyszałam zezwolenie na wejście, zrobiłam to. Violet leżała na łóżku i oglądała serial na małym ekraniku jej telewizora. Gdy tylko mnie zobaczyła, uśmiechnęła się najszerzej jak potrafiła.
-A więc jednak?- westchnęła podnosząc się delikatnie.
Jej brzuszek był już na tyle duży, że powodował małe problemy z poruszaniem się.
-Tak, wszystko już mamy załatwione. Wylot pojutrze.
-Spakowani jesteście? Potrzebujecie pieniędzy? Czy czegoś innego?
-Spokojnie, damy sobie radę- uśmiechnęłam się.
-Wiem, przecież jesteście silni i samowystarczalni- zaśmiała się cicho.
-A ty jak się czujesz Vi?
-Całkiem dobrze, choć mała nie daje mi nawet spać w nocy. Ale już niedługo będzie z nami.
-Cieszę się, że już lepiej- uśmiechnęłam się.- No i cieszę się, że już niedługo rodzina się powiększy. Mam nadzieję, że kiedyś nas odwiedzicie.
-Oczywiście, jeśli tylko maleństwo troszkę podrośnie to wpadniemy. Ale chyba nie zamierzacie spędzić tam reszty życia prawda?
-Absolutnie- zaśmiałam się.- Nie ma nawet takiej opcji.
-Wiem, że było między nami różnie- zaczęła niepewnie.- Ale chcę byście z Alexem wiedzieli, że zawsze możecie zwrócić się do mnie z każdym problem, nawet jeśli będzie to najgłupsza rzecz na świecie. Jasne?
-Jasne- uniosłam kącik ust do góry.- Ty też możesz zawsze do nas dzwonić i prosić o jakąkolwiek pomoc. Zawsze, Vi.
-Mimo wszystko, kocham was.
Uścisnęłam ją delikatnie.
-My Ciebie też.
Dziewczyna westchnęła głośno i odsunęła się ode mnie.
-Starałam się przekonać ojca żeby zapłacił im te pieniądze ale upiera się, że tego nie zrobi.
-Nie ma sensu prosić go o nic, ale Violet... sądzę, że też powinnaś gdzieś wyjechać. Też nie jesteś bezpieczna.
-Dam sobie radę jak na razie.
-Jasne, jak uważasz. Ale pamiętaj też nie tylko o swoim bezpieczeństwie ale też swojego przyszłego męża i dziecka.
-Wiem Rose, wiem.
Po krótkiej rozmowie z siostrą musiałam już opuścić rezydencję mojej rodziny. Miałam nadzieję, że spotkam tutaj również Sally by móc się z nią pożegnać, ale niestety akurat w tym czasie była na zakupach, na które ja również musiałam się właśnie udać. Dzisiejszego wieczoru w mieszkaniu Dylana organizujemy imprezę pożegnalną dla nas. Ja miałam za zadanie zrobić zakupy przed przyjęciem, a Hayes wraz z Benem szykowali mieszkanie. Alex załatwiał jeszcze wszystkie potrzebne rzeczy związane z naszym wyjazdem a mnie jutrzejszego dnia czekały większe zakupy wraz z dziewczynami bo po pożarze nie miałam prawie co zabrać ze sobą na wyjazd. Wracając do domu z marketu podjechałam po Becky, która czekała już na mnie przed miejscem swojego zamieszkania i razem pojechałyśmy pod kamienicę Foresta. Turner nie kryła smutku nawet przez chwilę od kiedy dowiedziała się o naszym wyjeździe choć sama za kilka miesięcy miała wyjechać do innego kraju by spełniać swoje marzenia o wymarzonej karierze. Kiedy weszłyśmy do środka było słychać głośną rozmowę pomiędzy dwójką chłopaków, ale gdy tylko usłyszeli dźwięk zamykających się drzwi, zamilkli. Weszłam powolnym krokiem do salonu i spojrzałam na ich zmieszane twarze.
CZYTASZ
Change me
RomanceKażdy, kto spojrzał kiedyś na Rose Walker, myślał, że ma idealnie życie. Że ma kochających rodziców i chłopaka, na którego zawsze może liczyć. Ale nikt nie wie, jak naprawdę jest w głowie Rose. Przekona się tylko on.
