P.O.V. Will
Marie znaleziono w domu Lily gdzie jadła ciasteczka z jej babcią. Nietypowe. Ta szma- znaczy się, moja ex została perfidnie ukarana i gitara gra, tęcza nad nami. I odkryłem coś. Zakochałem się w Marie.
- Zakochałem się w Marie - powtórzyłem na głos rodzicom przy śniadaniu.
- wow, jesteś ostatnią osobą która o tym wie - rzekł mój tata. Przestraszyłem się.
- Ona wie?
- Gdzie tam, dziewczyny tego nie widzą - mama zgromiła męża wzrokiem.
- Loki chciał powiedzieć, że crushe zwykle się tego nie domyślają, zwłaszcza jeśli się przyjaźnicie. A jeśli odwzajemnia uczucie tym bardziej nie będzie nic podejrzewać - powiedziała spokojnie szatynka.
- Ale to bogini mądrości - nie byłem do końca przekonany.
- Co z tego? Ten tu Bóg łamigłówek bał się jak Frankenstein ognia czy też go kocham - mówiąc to, wskazała króla Asgardu. Loki przewrócił oczami a ja się zaśmiałem na to przezwisko. - A, na weekend lecimy na Ziemię.
- Do Avengers?! - ucieszyłem się.
- Owszem - spowrotem zabrał głos tata.
- Mogę zabrać Marie?! Proszę, proszę, proszę! - ekscytowałem się jak pojebany.
- Tak - rodzice uśmiechnęli się.
- Jeeeej! Lecę jej powiedzieć! - wstałem z krzesła przewracając je i wybiegłem z sali.
- Chyba mu powiem - powiedział Laufeyson.
- Ani się waż - powiedziała jego żona z uśmiechem.
