14

112 11 1
                                        

Miały minuty, godziny, dni. Nie wiem jak długo tu jestem. Dragon przychodzi raz, dwa razy dziennie więc nie mogę wywnioskować jak długo tu jestem na podstawie jego obecność. Każda jego wizyta kończy się dla mnie boleśnie. Bije mnie, tnie, przypala papierosami i faszeruje tabletkami. Na początku nie chciałam ich brać, starałam się wypluwać a teraz jedyne na co czekam to moment w którym da mi tabletkę. Uzależniłam się szybciej niż myślałam, właśnie tego chciał.

Cały czas jestem w tym samym miejscu, na tym samym starym kocu. Na całym ciele mam rany i zaschniętą krew. Cały czas czuje ból w nogach po tym jak wyciął mi na nodze napis Dragon. Chce mi się płakać, wyć, łkać a robię wszystko żeby tego nie zrobić. Nie prosiłam go o litość i nie będę go o to prosić. Jestem Dark Angel. Jestem drugim najniebezpieczniejszym człowiekiem w Los Angeles, w kraju. Nic nie zmusi mnie do proszenia o łaskę.

Usłyszałam kroki, przekręcanie kluczyka w zamku. Drzwi się otworzyły, wszedł Dragon. Patrzył na mnie z satysfakcją. Za nim szedł z tego co pamiętam Frank. Coś gadał do swojego szefa że trzymają mnie tu od dwóch tygodni i że to robi się niebezpieczne bo Widmo i reszta mnie szukają. Dragon jednak nic sobie z tego nie robił, jest pewny że tu mnie nie znajdą. Mam tylko nadzieję że nie ma racji.

Był ubrany na czarno, miał kaptur założony na głowę jak za każdym razem gdy tu przychodził i oczywiście maseczka by ukryć twarz. Czy on myśli że ją nie wiem kim on jest?
Tak teraz zaczęłam się nad tym zastanawiać.
To nie tak że widziałam jego gębę wiele razy.

Ręką pokazał Frankowi że ma wyjść a on posłusznie to zrobił.

Najpierw sprawi mi ból a potem da te jebane tabletki. Ręce mi się trzęsą jak prawie całe ciało, jestem na głodzie.

Theo usiadł sobie na krześle koło stolika z rzeczami których używał żeby się znęcać. Postawił na stoliku opakowanie z tabletkami. Patrzyłam na nie jak na skarb. Jak ma coś czego pragę i potrzebuje. On się tylko cicho śmiał.

-Trzeba zrobić ci odwyk- stwierdził gdy przestał się śmiać.

Oderwałam wzrok od opakowania i patrzyłam na niego z nienawiścią. Lekko pokręciłam głową.

-Podaj mi imiona i Nazwiska to dam ci całe opakowanie- zaproponował.

Powiedziała bym że to kusząca oferta ale nie powiem tego. A może już to zrobiłam?

A gdyby go oszukać?
Przecież on nie wie czy mówie prawdę czy kłamię. Mogę podać losowe imiona i nazwiska a ten pajac pomyśli że mówie prawdę.

To jest tak doskonały pomysł że dziwię się że wymyśliłam to dopiero teraz. Jaka aka ja jestem kurwa  mądra.

Lekko się zaśmiałam patrząc na niego. Dragon patrzył na mnie zaciekawiony czekając na odpowiedź.

-Dobra- szepnęłam.

Może tego nie widać ale jestem pewna że szeroko się uśmiechnął. Wstał, wziął do ręki opakowanie tabletek i podszedł do mnie.

-Słucham cię uważnie- mruknął zadowolony.

-Szefem jest Connor Davies, jego zastępca to John Evans, od brudnej roboty czyli Czarny to Scott Williams- mówiłam spokojnie lecz głos mi się łamał. Nie wiem dlaczego ale to w sumie dobrze bo nie wyczuje mojego podstępu- a ostatni to Arthur  Jones - dokończyłam cicho.

Choć miał kaptur i maseczkę dało się dostrzec jak na jego twarzy maluje się zadowolenie. Spojrzał na pudełeczko i postawił je na podłodze. Odwrócił się.

-Możesz sobie wziąć- powiedział śmiejąc się.

Ciekawe ja mam sobie wziąć skoro mam związane ręce. Co za debil, jebany pajac, chuj niedorozwinięty.

- Ty śmieciu, miałeś mi dać- warknęłam- obiecałeś mi tabletki- dodałam wkurzona. Byłam na głodzie nie panowałam nas tym co mówię.

Szybko obrócił się i zmniejszył dzielącą nas odległość. Złapał mnie za ramię i i pociągną.

-Nic ci nie obiecałem- powiedział ze śmiechem. Spoliczkował mnie, tak mocno że po raz kolejny upadłam- nie ładnie się tak odzywać- dodał odwracając się.

Do pomieszczenia szybko wszedł jakiś jego człowiek. Nie wiem czy to Frank czy to ktoś inny. W oczach było widać że jest przerażony. Dyszał i patrzył na swojego szefa.

-Szefie jadą tu- wydusił z siebie w końcu- zaraz tu będą- dodał.

Dragon patrzył na swojego podwładnego przed chwile milcząc. Potem chyba zrozumiał o co chodzi.

-Weź ją- rozkazał i szybko wyszedł.

Mężczyzna podszedł do mnie i wziął na ręce. Zabrał mnie z tamtego ciemnego pomieszczenia do samochodu. Nie wiem co chcą ze mną zrobić ale na pewno nic dobrego. Chłopak gwałtownie położył mnie na siedzeniu.

Za kierownicą siedział jakiś człowiek, Dragon był na miejscu pasażera a ten co mnie przyniósł siedział obok mnie.

Milczałam i starałam się nie ruszać. Wiem że jak wkurzę Dragona to każe mnie uśpić a ja wolę być świadoma tego co się dzieje.

Nie wierzę że byłam tak blisko wolności, że mogłam wrócić do domu. Po co on mnie zabrał? Już się zemścił, cierpiałam tak jak on tego chciał.

Dragon robił coś w teflonie, było widać że jest zdenerwowany. Spojrzał na mnie zza fotela.

-Połóż królewnę spać- polecił i znów patrzył w telefon.

Czy on czyta w moich myślach? Co za chuj. Facet zaczął szukać leku nasennego i szmatki. Gdy znalazł na sączył szmatkę i przyłożył mi do twarzy. Starałam się nie wdychać tego ale gdy zaczęłam się dusić wzięłam głęboki wdech i odpłynęłam.

************

Powoli otworzyłam oczy, było ciemno a z każdą chwilą robiło się chłodniej. Leżałam na czymś mokrym. Próbowałam lekko unieść głowę żeby się rozejrzeć ale byłam zbyt słaba. Zaczęłam cicho płakać, nie umiem powstrzymać łez.

Było coraz zimniej. Czułam jak robię się coraz słabsza. Ciemno, zimno, mokro....czy oni zostawili mnie w lesie?

Czy ja na prawdę tak właśnie umrę? W jakimś lesie, poraniona i wyczerpana. Zniszczona psychicznie i zrozpaczona.

Zawsze myślałam o innej śmierci. Że umrę na jakieś akcji przez postrzał albo przez wypadek podczas wyścigu. Czasem brałam pod uwagę samobójstwo ale nigdy nie myślałam że odejdę w ten sposób:

Sama.
Porzucona.
Słaba.
Zapłakana.

Usłyszałam jak liście leżące na ziemi zaczynają szeleścić. Zobaczyłam światło latarki.

Może ktoś mnie uratuje, może ktoś mi pomoże.

Poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię i przewraca na plecy. Popatrzyłam na niego, zmrużyłam oczy przez światło latarki.

-Pomóż mi- szepnęłam.

Mężczyzna wydawał się przerażony ale po chwili wziął mnie na ręce. Jest za ciemno bym mogła zobaczyć jak wygląda. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową, byłam zbyt słaba żeby się odsunąć.

Mężczyzna zaniósł mnie do jakiegoś małego domku, prawdopodobnie to leśniczy. Położył mnie na łóżku i przykrył.

Wyjął telefon. Ostanie co słyszałam to jak dzwoni na 112.

*****************

Dość szybko powstał ten rozdział. Myślałam że trochę zajmie mi napisanie go ale wzięła mnie wena. Mam nadzieję że wam się spodoba i będziecie czekać na następne.

Dark Angel Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz