22

81 11 1
                                        

   Jestem z chłopcami w salonie, oglądaliśmy jakiś film. Mamy tyle problemów a spokojnie siedzimy przed telewizorem. Oparłam się o ramię Dylana lekko się do niego uśmiechając, on odwzajemnił uśmiech.  Luka i Asher patrzyli na nas tak jakby widzieli o tym że całowałam się z Dylanem. Lekko westchnęłam i patrzyłam w telewizor.

  Dziś pierwszy raz od kilku miesięcy jadę do siedziby gangu, jak spróbują mnie wyśmiać albo zrobią coś innego to przypomnę kim jestem.....ale zanim uświadomienie to innym sama muszę wiedzieć. Więc kim tak na prawdę jestem?

  Zranioną słabą dziewczynką która już sobie nie radzi?
  Zastępcą szefa mafii której boją się wszyscy?
  Przyjaciółką gangsterów?
Kim do cholery jestem tak na prawdę? 

  Dopadł mnie ból egzystencjalny, nie pierwszy nie ostatni raz.

Bruno wszedł do salonu i spojrzał na wszystkich po kolei. Wstaliśmy, każdy lekko się uśmiechnął. Byliśmy już gotowi do wyjścia. Poszliśmy do swoich samochodów i ruszyliśmy w drogę. Było by lepiej jechać na 2 samochody ale my lubimy robić show.

  Po nie całych trzydziestu minutach dojechaliśmy. Lekko się zestresowałam. Wysiadłam z samochodu jako ostatnia. Luka podszedł do mnie i lekko mnie objął.

   -Będzie  dobrze - uśmiechnął się próbując mnie pocieszyć.

  Oparłam się o jego klatkę piersiową i lekko uśmiechnęłam się.
 
-Kiedyś musi być- mruknęłam.

  Bruno poszedł już do środka a my za nim. W budynku było mnóstwo ludzi z naszej mafii. Każdy się na mnie patrzył, czułam na sobie ich spojrzenia. Nie patrzyłam na nich, szłam przed siebie starając się nie zwracać uwagi. Bruno poszedł do swojego gabinetu a my za nim. Właśnie sobie uświadomiłam ile ten człowiek ma gabinetów. Usiadł na fotelu przy biurku.

  Poinformował nas że za dwadzieścia minut będzie spotkanie w głównej sali.
Właśnie tego się bałam.

Chwilę byliśmy w gabinecie a potem poszliśmy zająć miejsca. Każdy z nas miał swoje miejsce w sali spotkań. To było spotkanie zamknięte tylko dla osób które znały nasze tożsamości. Powoli zbierali się w sali, po kilku minutach dołączył do nas Bruno.  Z rozpoczęciem musieliśmy czekać na spóźnialskich. Za pewnie Bruno da im reprymendę już po spotkaniu by nie marnować naszego jakże cennego czasu.

    Gdy w końcu wszyscy się zebrali wyjaśniono nam dlaczego zostaliśmy zebrani. Omawiamy jedną z ważniejszych akcji planowaną już od kilku miesięcy. Papiery z napisem ,,Akcja w Kryształach" leżą przed Brunem. On do wszystkich mówi z głowy czasem upewniając się że się nie pomylił. Można się zastanów skąd ta nazwa, dlaczego kryształy? To proste..... Skarbiec banku jest zdobiony kryształkami, a my chcemy ten skarbiec obronić. Jesteśmy ambitni, prawda?  Kilka innych mafii przed nami próbowało to zrobić ale nikomu się nie udało. Zawsze musi być ten pierwszy raz, Prawda?

     Spectrum (Widmo ) wyjaśnił wszystkim kto jakie ma zadanie, dlaczego właśnie takie. Mówił nam co mam zrobić w razie gdyby coś zmieniło nasze plany, przewidział wszystko co może się stać nikt nie zadawał zbędnych pytań, on tłumaczył tak że nie było takiej potrzeby. Choć ja miałam małe pytanko..... Dlaczego napadany na bank kiedy nasza tajemnica leży na włosku? W każdej chwili mogą nas aresztować a my siedzimy i gadamy jak dobrze i skutecznie napaść na największy bank w mieście.

  Po kilkunastu minutach patrzenia to na papiery to na Bruna znudziło mi się to. Spojrzałam na Asher'a który uważnie słuchał swojego szefa, Luka który zerkał teraz w papiery i Dylana który patrzył prosto na mnie. Nasze spojrzenia spotkały się. Patrzyłam w jego śliczne brązowe  oczy jak zaczarowana, chciałam by ta chwila trwała wiecznie. Chłopak próbował dyskretnie oblizać usta, chyba tylko ja to zauważyłam bo tylko ja na niego patrzyłam od kilku minut bez przerwy.  Na wspomnienie słodkich ust bruneta uśmiechnęłam się.

  Dalej na niego patrzyłam widziałam jak się uśmiechał gdy patrzył na mnie.

  W końcu nadszedł moment na który czekałam a mianowicie Bruno zakończył spotkanie.  Chłopcy zebrali swoje rzeczy i poszli do drzwi. Poszłam ich śladem,  przy drzwiach minęłam się z brunetem. Zrobiło mi się gorąco gdy przechodziłam obok niego.   Zrobiłam się nawet trochę czerwona...trochę bardzo. Odłączyłam się od nich i ruszyłam na do łazienki. 

  Do chłopców wróciłam dopiero gdy przestałam się czerwienić jak ostatni burak.

   
     **************

Jest środek nocy a ja jeszcze nie spałam. Nie mogę zasnąć, przekręcam się z boku na bok i dalej nic. Asher pojechał do dziewczyny, Dylan na jakieś spotkanie a Asher przed snem wypił kilka piw. Nie ma nawet do kogo iść żeby zabrać w objęciach któregoś z przyjaciół. Teraz właśnie tego potrzebowałam, przytulenia i wsparcia. Tak samo jak prawie co noc, oczywiście nie chodzę do nich codziennie bo to było by nie miłe i egoistycznie. Dziś jednak mam za duży problem z tym żeby siedzieć sama całą noc.

  Czysto teoretyczne  mogła bym iść przecież do Bruna ale on na pewno śpi a nie che go budzić. On ciężko pracuje na nas wszystkich i chce żeby się wyspał a jak do niego przyjdzie na pewno tak nie będzie. Rozejrzałam się nerwowo po pokoju, szybko wstałam z łóżka poszłam pod pokój najstarszego z nas. Stałam przed nim chwilę mając wątpliwość czy podjęłam dobrądecyzję.

  Ostatecznie się wycofałam i chciałam wrócić do siebie ale zatrzymał mnie jego głos.

  -Liliana wejdź- stał przy lekko uchylonych drzwiach. Z lekkim uśmiechem szybciutko weszłam do jego mrocznej sypiali. Właściciel pokoju zamknął drzwi i usiadł na łóżku- co cię do mnie sprowadza o tej porze?
 
  Spojrzałam na niego wymuszając lekki uśmiech. Bruno dalej czekał na odpowiedź, należy on do cierpliwych ludzi ale wiedziałam że się nie cierpliwi przez porę o której przyszłam.

  -Nie mogę zasnąć- wyjaśniłam cicho- chłopców nie ma a Asher jak wiesz trochę wypił i pomyślałam.....że przyjdę do ciebie- spojrzałam na niego chcąc widzieć jego reakcje.

Jego kąciki ust lekko poszły ku górze tak jakby chciał się uśmiechnąć a  nie mógł. Może po prostu jest zadowolony z faktu że odważyłam się do niego przyjść. Nie chodzi o to że się go bałam, nie było tak. Ufałam mu bezgranicznie tak samo jak reszcie ale coś zawsze powstrzymywało mnie przed przyjęciem do niego.

   -Rozumiem.....kładź się- polecił odkrywając kołdrę z łóżka, gdy tylko wykonałam polecenie przykrył mnie i położył się obok. Bez zastanowienia wtuliłam się w mężczyznę. Bruno lekko mnie objął czego się kompletnie nie spodziewałam- Dobranoc Liliana - mruknął zamykając oczy.

  -Dobranoc Bruno

Szepnęłam uśmiechając się ostatni raz.

  

Dark Angel Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz