24

69 11 0
                                        

Wzięłam głęboki wdech i wysiadłam. Powoli ruszyłam w domu. Przez kilka długich sekund stałam przed drzwiami i dopiero po chwili odważyłam się wejść. Po cichu przeszłam przez korytarz ale zatrzymałam się gdy tylko zobaczyłam Dylana w salonie.

-Musiałeś być dla niej taki surowy?- warknął brunet.

- Tak musiałem- odezwał się Bruno swoim zimnym formalnym tonem- wiesz że nie toleruje ćpunów a w jej pokoju była kokaina

Przyłożyłam dłoń do ust żeby powstrzymać krzyk. Przeszukali mój pokój. Nigdy tego nie robili a teraz tak po prostu grzebali mi w rzeczach. Brakuje mi słów.

-Trzeba ją znaleźć. A może jej coś się stało?- Było słychać jak ktoś chodzi po salonie. To pewnie Luka bo zazwyczaj tak robi gdy się denerwuje.

-To Lilka poradzi sobie- mruknął cicho Asher.

Wzięłam głęboki wdech i cicho wypuściłam powietrze. Powoli i nie pewnie poszłam do salonu. Oczy będących tam chłopaków odrazu przeniosły się na mnie. Bruno siedział na kanapie z telefon w ręce, Dylan stał akurat w kuchni z kawą w prawej dłoni i nie otwartym lizakiem w lewej, Luka stał koło stolika a Asher siedział w fotelu, łokcie miał oparte o uda. Dylan postawił kubek z kawą i ruszył w moją stronę, zanim zdążyłam cokolwiek zrobić chłopak mocno mnie przytulił. Po chwili podszedł do nas Luka a za nim Asher. Tylko Bruno nie ruszył się z miejsca, położył telefon na stoliku i patrzył na nas.

Luka odepchnął Dylana i sam mnie przytul, po dłużej chwili Asher zrobił to samo. Odsunął się ode mnie gdy usłyszeliśmy zimny głos Bruna:

-Skończyliście?

Chłopcy lekko kiwnęli głowami. Najstarszy ruchem ręki pokazał im że mają wrócić na swoje miejsca, na początku się nie ruszyli ale ulegli jego presji. Dwóch poszło do salonu a jeden do kuchni po swoją kawę.

Bruno zmierzył mnie swoim lodowatym wzrokiem a mi zrobiło się nie przyjemnie chłodno. Gdzieś w tle było słychać jak Dylan otwiera sobie lizaka i idzie do salonu.

Nie ruszyłam się z miejsca, stałam wyprostowana ze spuszczoną głową i patrzyłam na swoje palce. Czułam się jak dziecko które czeka na reprymendę od rodzica za złe zachowanie.

- Masz coś do powiedzenia czy przyszłaś po rzeczy?- głos Bruna był zimny wręcz lodowaty. Czułam na sobie jego wzrok co tylko bardziej mnie denerwowało. Miałam gule w gardle, nie mogłam wydusić ani jednego słowa.

-Bruno?!- warknął Dylan odstawiając kawę.

Miałam łzy w oczach, nawet nie próbowałam ich powstrzymać po prostu popłynęły po policzkach.

-Bruno przepraszam- wydusiłam w końcu.

Lekko uniosłam wzrok na mężczyznę. Siedział w tej samej pozycji. Patrzył na mnie mrużąc oczy.

-To nie jest odpowiedź na moje pytanie- mruknął nachylając się do przodu i opierając łokcie na kolanach.

-Pójdę na odwyk- szepnęłam znowu spuszczając głowę.

Kątem oka zobaczyłam jak Dylan lekko się uśmiecha. Ręką szybko wytarłam łzy które płynęły po moim policzku.

-Zadzwonię do ośrodka- sięgnął po telefon.

Dylan znowu do mnie podszedł i mnie przytulił.

-Nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiliśmy. Cieszę się że podjęłaś właściwą decyzję- szepnął mi do ucha.

Odsunął się i objął mnie ramieniem. Zaprowadził do mnie do pokoju nawet nie czekając na Bruna który załatwiał mi właśnie miesięczny pobyt w zakładzie dla uzależnionych.

Zamknął za sobą drzwi i usiadł obok mnie na łóżku.

- Idź spać... wyglądasz na zmęczoną- uśmiechnął się lekko. Kiwnęłam głową i położyłam się.

Nie długo czekałam na sen bo już po kilku minutach spałam.

Gdy się obudziłam byłam sama w pokoju. Sięgnęłam po telefon by sprawdzić która godzina. Jedenasta dwadzieścia cztery. Długo spałam. Po kilku minutach wstałam z łóżka i leniwie poszłam do łazienki by się ogarnąć. Po szybkim prysznicu i rozszerzaniu włosów w samej bieliźnie poszłam do pokoju po ubrania. Wzięłam białą bluzę i czarne spodnie. Po cichu poszłam na dół, jest południe więc chłopcy nie śpią ale nie muszą wiedzieć że już wstałam. Zwłaszcza po tym co się stało, Dylan pewno zaciągnie mnie do kuchni i cała czwórka będzie mnie pilnować. Może jak sama pójdę do kuchni to pokaże im że faktycznie chce uwolnić się od tego problemu, od tej choroby, od anoreksji.

Weszłam do kuchni gdzie ma moje nie szczęście był Luka. Zmierzył mnie wzrokiem ale słowem się nie odezwał, nawet się nie przywitał. Zrobiło mi się przykro ale nie chciałam żeby to zauważył więc szybko żeby się czymś zająć sięgnęłam po talerz i płatki. Wiem że chłopcy woleli by żebym zjadła coś porządnego ale nie mogą wymagać ode mnie cudów już na starcie. Wiadome jest to że nie zacznę od razu jeść tyle ile jadłam przed wyjazdem do Oliviera.

Reakcja Bruna pozostawia wiele do życzenia ale wiem że robi to dla mojego dobra, tak jak oni wszyscy. On po prostu wiedział że zgodzę się na odwyk ale chyba nie przewidział mojej ucieczki. Dalej się zastanawiam jakim cudem mnie nie namierzyli miałam przy sobie telefonu z nadajnikiem i każdy z naszych samochodów na GPS. Samochód jest nowy więc może jeszcze nie zainstalowali tego ale nie wiem jak wyjaśnić to z telefonem.

Cicho westchnęłam i zaczęłam jeść. Już po trzeciej łyżce miałam problem z jedzeniem ale przecież to bardzo mało. Luka zerkał na mnie ci jakiś czas z nad telefonu jakby upewniał się że jem. Gdy zjadłam prawie pół swojej porcji odsunęłam od siebie talerz i spuściłam głowę.

-Już nie mogę - szepnęłam do siebie.

Luka jak na zawołanie podniósł się i zajrzał do miski. Pokręcił lekko głową i spojrzał na mnie lekko się uśmiechając. .

-Ciesze się że próbujesz więcej jeść

Odwzajemniłam jego uśmiech. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy a potem chłopak wrócił do przeglądania telefony z powrotem siadając na swoim miejscu

Wstałam, wzięłam swój talerz i wyrzuciłam resztki jedzenia. Wstawiłam talerz do zmywarki. Poszłam do salonu który na szczęście był pusty. Usiadłam wygodnie na kanapie ale nawet nie zdążyłam sięgnąć po pilot kiedy usłyszałam głos najstarszego z moich przyjaciół:

-Liliana pozwól ze mną do gabinetu

Na dźwięk jego zimnego głosu przeszły mnie ciarki ale posłusznie wstałam i poszłam na górę. Teraz pytanie, zrobi mi pogadankę na temat moich uzależnień czy dowiem się kiedy i na ile jadę na ten cholerny odwyk.

Bruno wszedł pierwszy a ja zaraz za nim. Zamknęłam drzwi, odwróciłam się. Mężczyzna już siedział w swoim wygodnym fotelu i ręką pokazał mi że mam zająć miejsce naprzeciwko.

Dark Angel Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz