Pustkę nocy przenikały ciche szmery układanych na miejsce zapisków.
- Wszystkie. - odetchnęła z ulgą następczyni tronu, odłożywszy ostatnią książkę.
- Nie sądziłem, że zrzucę ich aż tyle. – skwitował bezwiednie Reed, na co odpowiedziała mu groźnym spojrzeniem.
- Następnym razem zastanów się dwukrotnie co robisz. Gdyby któreś z nich uległy uszkodzeniu... – zaczęła.
- Ale nie uległy. - uciął krótko.
"Zabić to za mało." - pomyślała z irytacją, podnosząc halabardę.
- Swoją drogą, dlaczego siedziałeś tu po ciemku? - mruknęła podejrzliwie.
- W nocy za bardzo razi mnie światło. – odparł, wodząc za nią wzrokiem.
- A więc to tak... - bąknęła, jakby z zamyśleniem z powrotem odkładając broń na miejsce.
Ta odpowiedź jej nie satysfakcjonowała.
- Kto cię obudził? - odrzekł na wpół obojętnie, przybliżając się.
- A ciebie? - skwitowała, kierując się ku regałom.
- Miałem kiepski sen, wystarczył rozgardiasz na dole. – mruknął, obserwując jak z determinacją kalkuluje ich zawartość.
- Będziemy musieli przejrzeć całą tę półkę. - ziewnęła, pozostawiając informację bez odpowiedzi.
Wcale nie marzyła o przeszukiwaniu setek spisów ludności.
- Możesz iść się położyć. - odparł, traktując to z przymrużeniem oka.
- Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. – stwierdziła, chwytając pierwszy z kolei, a kolejno przysiadając na posadzce.
Blondyn przez dłuższą chwile przyglądał się jej poczynaniom, następnie czyniąc to samo. Oboje zagłębili się w lekturze. Martwą ciszę co moment przedzierał szelest wciąż przekładanych stron. W końcu za oknami zaczęło świtać. Młody generał ze zmęczeniem, które powoli zaczynało powalać go z nóg, głośno ziewnął, zamykając kolejny egzemplarz. "Przydałaby się dobra kawa." - pomyślał, przecierając oczy. Następnie jego wzrok mimowolnie powędrował w stronę zielonookiej. Kartki szalały, jedna za drugą, a ona wodziła po nich wzrokiem nie zatrzymując się, ani na sekundę. Jej kruczoczarne włosy znajdowały się w lekkim nieładzie, na który zdecydowanie nie pozwoliłaby sobie za dnia. Delikatnie uniosła jedną z dłoni ku górze, najwyraźniej chcąc poprawić opadając kosmyk, gdy nagle ni stąd ni zowąd zaczęła lecieć w bok. Carlos błyskawicznie ją zatrzymał.
- Uważaj. - stwierdził, na co ta półprzytomnie zatrzepotała powiekami.
Widząc to, przyciągnął ją ku sobie, podpierając jej głowę o własne ramię. "Nie jestem, aż taki niewygodny." - mruknął z irytacją, sam nieznacznie przymykając oczy. Wtem poczuł, jak zaczyna zsuwać się ku podłodze, ponownie ją powstrzymując. "Pracoholiczka." - podsumował, ciężko wzdychając. Następnie ostrożnie pochwycił ją w pasie i wstał.
- Jest dobrze, zostaw mnie. - odrzekła, nagle przytomniejąc, kiedy zbliżali się już ku drzwiom.
- I co jeszcze? - fuknął lekceważąco.
- Powiedziałam, żebyś mnie postawił. - oznajmiła chłodno, nagle odzyskując pełną kontrolę nad swoim ciałem.
Mężczyzna przystanął.
- Jak rozkażesz. - stwierdził, odstawiając ją.
Gdy tylko dotknęła podłogi, zgromiła go spojrzeniem, znów kierując się ku regałom.
CZYTASZ
Soldier
RomanceDalia, aktualne imperium, górujące nad wszelkimi innymi państwami. Siedemnastoletnia Anastasia, jako następczyni tronu, zaczyna budować swoją pozycję wśród ważniejszych osobistości w kraju. Szybko zdobywa opinię nieugiętej, pewnej siebie kobiety o c...
