Przez porządny natłok myśli nie mogłam normalnie spać w nocy. Co chwilę przewracałam się na drugą stronę, a do mojej głowy przybywały coraz to nowsze przemyślenia. Raz skupiałam swoją uwagę na tym co w tym momencie dzieje się w przyszłości (bardzo stresowała mnie ta myśl), potem też zaczęłam godzić się z faktem że zostanę tutaj na zawsze, a w tych mniej depresyjnych chwilach myślałam o zespole.
A właśnie przy okazji chłopaków, to poważnie zastanawiałam się nad wyjawieniem im wszystkiego. Nawet jakby mieli mieć ze mnie bekę to powinno mnie to walić, bo przecież to i tak nie codzienne słyszeć takie rzeczy.
Postanowiłam, że zrobię tak. Najpierw znowu obczaje drzwi pod schodami, a potem te należące do właściwego pokoju 483. A jeśli znowu moje poszukiwania wskazówek jak mogłabym się skąd wydostać nie pomogą, zwrócę się po radę do chłopaków. Ewentualnie znowu pójdę do Lary, która ostatnio zaczęła mi wierzyć.
Ostatecznie udało mi się zasnąć koło trzeciej, więc wychodzi na to że przez cztery godziny zapychałam się jedynie swoimi myślami.
***
Chodzenie spać późno nie daje żadnych dobrych efektów, prócz tego że się wyspałam. Obudziłam się po trzynastej. Nie dość, że przespałam cały ranek to zanim się pozbieram minie kolejna godzina. A przecież musiałam działać.
Bez żadnych chęci wstałam i od razu zaczęłam się szykować. Mój plan koniecznie musiał być zrealizowany, więc trzeba było się sprężyć. Najpierw poszłam do łazienki, gdzie ogarnęłam twarz i włosy. Szczerze mówiąc ostatnio jakoś bardzo nie skupiałam się na makijażu, więc nałożyłam jakiś lekki. A co do fryzury to zrobiłam sobie dwa niskie koczki.
Potem nadszedł czas na moją ulubioną poranną czynność, czyli wybranie outfitu. Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że napotkałam na swojej drodze Larę, która była tak chojna że podarowała mi swoją szafę i to po dwóch dniach znajomości.
A stylówke na dziś wybrałam sobie taką:
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Potem chwyciłam tylko za swoją torebkę i opuściłam pokój, dokładnie zamykając za sobą drzwi. Było już wpół do piętnastej, więc postanowiłam zejść jeszcze najpierw do restauracji i coś zjeść. Oferta śniadaniowa skończyła się parę godzin temu, ale na obiad zdążę idealnie.
Pokierowałam się korytarzem na schody, a potem przez hol do restauracji. Standardowo spojrzałam na recepcję, ale dziś nie było za nią Marie i dobrze. Znowu minęło trochę czasu zanim zdecydowałam się co chce, podali mi ten posiłek i zjadłam. Ale muszę przyznać, że jedzenie w przyszłości jest lepiej doprawione niż tutejsze.
Potem wyszłam z pomieszczenia, znowu na hol. A pierwsze co zobaczyłam już kątem oka, to mop na głowie przykryty czapką, sukienka oraz worek na kolanach. Od razu widać, że Tom.