pov: Aurora
Nadszedł kolejny dzień, podczas którego tkwiłam w przeszłości. Coraz bardziej przyzwyczaiłam się do tego, że nie uda mi się wrócić do domu. Ale teraz chyba, odnajduje swój nowy dom u boku Toma. Ja sprzed kilku miesięcy aż krzyczy, gdy widzi z kim udało mi się zgadać. Nie dość, że z Tokio Hotel, najlepszym zespołem jaki mogłam poznać, to jeszcze zbliżyć się do samego Toma.
Nie miałam planu na życie, ale tego południa postanowiłam nieoczekiwanie odwiedzić Kaulitzów. W najgorszym wypadku ich nie zastane i wtedy zejdę do restauracji coś zjeść.
Wczoraj wieczorem przeglądałam rozkłady pociągów i obczajałam o której godzinie najbardziej opłacałoby mi się jechać do Frankfurtu. Uznałam, że nie ma co zwlekać z odwiedzeniem rodzinnego miasta, bo im szybciej wyjade, tym szybciej wrócę i nadal będę mogła toczyć swoje życie hotelowe.
Pozbierałam się szybko, a potem wyszłam z pokoju. Cały układ budynku miałam już w małym palcu i codziennie przechodząc przez te same korzytarze, byłabym w stanie dotrzeć od siebie do pokoju 483 z zamkniętymi oczami.
W końcu zapukałam do chłopaków, bo znalazłam się przed samymi drzwiami. Odczekałam chwilę, ale gdy nikt nie otwierał musiałam wdrożyć w życie swój drugi plan i pójść coś zjeść.
Przechodząc przez hol, zauważyłam że za ladą znowu stoi Marie. Nie patrzyłam w jej stronę, żeby się nie rozpraszać, ale i tak czułam na siebie jej wzrok. Nie pewno myśli teraz o tym co jej ostatnio nagadałam. Ta cała magia dziejąca się w komórce pod schodami. Jak najszybciej weszłam do restauracji i usiadłam przy stoliku, znajdującym się najdalej od drzwi. Są one przeszklone, więc nie chcę żeby Marie gapiła się na mnie z recepcji jak jem.
Zamówiłam jedzenie, a potem wyjęłam telefon i napisałam do Toma, co robi i czy nie chciałby się spotkać. Co prawda wczoraj mówił coś, że nie będzie miał tyle czasu przez najbliższe dni, ale możliwe że powiedział to z desperacji bo chciał ze mną zostać. W momencie kiedy wysłałam wiadomość i chciałam odłożyć telefon, zobaczyłam że ktoś się do mnie dosiada. O wilku mowa, bo był to Tom.
- Siema przybyszko. - powiedział od razu, wpatrując się w moją twarz.
- Hej, co tu robisz? - zapytałam chowając telefon do kieszeni. Byłam jednocześnie zaskoczona jego widokiem, ale i zadowolona.
- Z rana byliśmy w studiu i akurat jak wchodziliśmy do hotelu, to zobaczyłem jak tu przychodzisz. - wytłumaczył, na co kiwnęłam głową, że rozumiem.
- A ja właśnie do ciebie napisałam, czy chcesz się spotkać.
- Zawsze chce, ale nie zawsze mam czas. - powiedział, a ja uśmiechnęłam się na jego słowa. Miło, że tak myśli.
- Ale teraz masz.
- Tak.
- To fajnie, bo chciałam z tobą pogadać.
Obiecałam Larze, że spróbuję podpytać o uczucia, więc się postaram.
- Serio? Ja z tobą też.
Co za zbieg okoliczności. Mam nadzieję, że jego sprawa jest równie ważna co moja.
- O czym? - zapytałam, nie chcąc mówić jako pierwsza.
- Ty pierwsza.
Kurwa.
- Yyy... - Jednak nie dam rady - chce pojechać do Frankfurtu. - powiedziałam co innego niż miałam w zamiarze. Jednak trochę wymiękłam i nie nawiązałam do uczuć. Ale może sam to zaraz zrobi.
- Do Frankfurtu? Ale po co? - zapytał, nie wiedząc jeszcze o moich zamiarach.
- W przyszłości jest tam mój rodzinny dom. - wytłumaczyłam po krótce.
CZYTASZ
Right person, wrong time || Tom Kaulitz
FanfictionChęć poznania kogoś jest bardzo mocna i dla niektórych również bolesna. Ale co gdyby podróże w czasie istniały naprawdę?
