*rozdział 30*

583 25 2
                                        

pov: Aurora

Tak jak ustaliliśmy wczoraj, Tom czekał na mnie rano w holu. Miał ze sobą większą torbę ode mnie, ale z drugiej strony ja ogólnie nie miałam ze sobą tylu rzeczy co on. W każdym razie, udało nam się bezpiecznie wyruszyć w trasę. Przez pierwszą godzinę Tom kierował, ale w końcu udało mi się go przekonać abyśmy zatrzymali się na chwilę na jakiejś stacji i się wymienili. Widać było, że ranna pora mu nie sprzyja i jest zmęczony. Najwyżej będziemy się wymieniać i już, bo dla mnie to nie problem aby przez chwilę poprowadzić. Droga była długa, więc byliśmy zmuszeni ciągle ze sobą siedzieć. Ale właściwie to nie problem, bo mieliśmy dużo tematów do gadania.

Kiedy rzeczywiście wsiadłam za kółko, Tomowi nastrój momentalnie się poprawił i nie wydawał się już zmęczony. Może specjalnie chciał się wymienić, bo znalazł sobie świetną zabawę w przeszkadzaniu mi. Co chwilę łapał mnie za udo, albo odgarniał włosy za ucho, żeby tak jak sam powiedział lepiej mnie widzieć. Naprawdę uwielbiam jego dotyk, ale nie w momencie kiedy decyduje o naszym życiu. Poza tym już długo nie jeździłam, więc musiałam skupić się na drodze, żeby nie spowodować wypadku.

- Zaraz przez ciebie wjadę na drugi pas. - powiedziałam, ale ten nic sobie z tego nie zrobił.

- Przynajmiej ostatnie chwile mojego życia będą przyjemne. - odparł z uśmiechem i pewnością w głosie.

- Ale jak się jebniesz w głowę to już nie będzie tak przyjemnie.

- To następnym razem jak gdzieś pojedziemy biorę szofera. Musimy mieć dla siebie więcej czasu. - powiedział ciągle na mnie patrząc.

- Raczej nie będzie następnego razu.

- A no tak. - odparł z nieco mniejszym entuzjazmem.

- Mógłbyś się ruchać na tylnych siedzeniach, kiedy w tym czasie jakiś facet siedziałby za kierownicą?

- No, a czemu nie?

- Bo by nas widział i słyszał. - odparłam, chociaż to było oczywiste.

- Słyszałby twoje jęki i krzyki? - zapytał z uśmiechem. Już bardzo dawno do nich nie nawiązywał, więc w końcu musiała nastać ta chwila - No fakt jak się nie jest osobą, której wykrzykujesz imię to można czuć się niekomfortowo.

- Wystarczy, że spojrzałby w lusterko i już by nas zobaczył. - powiedziałam, nie komentując nawet jego słów.

- Co zobaczy to jego. - mówiąc to wzruszył ramionami.

- Wolałabym żeby nikt nie gapił mi się na dupę - powiedziałam, ale kątem oka zauważyłam jego niezadowolony wzrok - No prócz ciebie oczywiście. - dodałam, na co się uśmiechnął.

- To nie zmienia faktu, że trzeba doświadczać.

- Tego akurat bym nie chciała. A ty i tak wytrzymasz kilka godzin, bez dotykania mnie.

- Nie jestem pewien. Siedzisz za blisko, żebym mógł się oderwać. - powiedział zaczynając kreślić kółka kciukiem na moim udzie. Mimo, że miałam długie spodnie to i tak doskonale czułam jego dotyk. W sumie to lepiej, że nie możemy tego robić teraz, bo zobaczyłby że jest mokra od samego dotyku.

- Weź, bo zaraz się zatrzymie i ty będziesz kierować.

- Osobiście odradzałbym ci posadzenie mnie za kółko kiedy jestem napalony.

- Spowodowałbyś wypadek?

- Może. Ale tłumaczył bym się, że ty mnie rozpraszałaś.

- Zaraz ja będę musiała się tak tłumaczyć. - powiedziałam na co się tylko zaśmiał. Przez chwilę zajął się włączaniem muzyki w radiu. Zabrał ze sobą swoje płyty i chciał je ponownie wymienić. Jednak po chwili przestał i znowu zaczął rozmowę.

Right person, wrong time || Tom Kaulitz Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz