Minął kolejny dzień, a co za tym idzie już tydzień tkwiłam w przeszłości. Ile ja bym dała, żeby rodzice nie martwili się o mnie i mnie nie szukali. Zniknęłam bez śladu, więc na pewno myślą, że nie żyje. Ciekawe czy planują wyprawić mi już pogrzeb.
Tego dnia zamiast od razu wstać, postanowiłam sobie poleżeć i najlepiej to w ogóle nigdzie się nie szykować. Wyjdzie mi to na lepsze, bo nie muszę się wysilać z chodzeniem po schodach. Poza tym i tak nie mam gdzie iść.
Jednak takie myślenie miałam tylko przez kilka minut, bo nagle usłyszałam dzwoniący telefon. Ciekawiło mnie kto to, więc od razu po usłyszeniu go wstałam.
- Halo? - zapytałam po przyłożeniu słuchawki do ucha.
- Cześć Aura - po drugiej stronie usłyszałam Billa - Co robisz?
- Nic, przed chwilą się obudziłam.
- To dobrze. Mam do ciebie sprawę, mogłabyś do mnie przyjść?
- Teraz? - zapytałam. Tak naprawdę dla niego mogę iść nawet nie ogarnięta.
- Tak, bardzo proszę. Musisz mi w czymś pomóc.
- Ale w czym? - Chciałam dowiedzieć się czegokolwiek, żebym idąc do niego już o tej sprawie myślała.
- Wczoraj wspominałaś, że piszesz wiersze.
- No, pisze. I co?
- Chce napisać piosenkę, ale nie mam weny. Pomożesz? - zapytał z nadzieją.
- Z przyjemnością, ale daj mi pół godziny żebym się ogarnęła.
- Spoko. To do zaraz. - powiedział i się rozłączył.
Bill zmienił moje plany i wyzwolił od nic nie robienia, za co powinnam być mu wdzięczna. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę mogła mu w czymś pomóc. Ciekawe tylko przy której piosence mu doradze i czy w ogóle ujrzy ona światło dzienne.
Nie miałam na co czekać, więc od razu udałam się do łazienki, gdzie ułożyłam włosy i delikatnie się pomalowałam. Potem wybrałam stylówke, która wyglądała tak:
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
i w końcu wyszłam z pokoju.
Chwilę później znalazłam się na odpowiednim korytarzu, a potem pod pokojem, do którego Bill od razu mnie wpuścił.
- Dużo tego masz. - powiedziałam, gdy po wejściu do salonu zobaczyłam, że na stole leży pełno rozwalonych kartek.
- W ogóle nie mogłem się skupić na pisaniu i wymyślałem jakiś gówna. - odparł zamykając drzwi.
- Ja ci pomogę. - powiedziałam siadając przy stole.
- Spadłaś mi z nieba, naprawdę.
- Przenocowałeś mnie pierwszego dnia, więc teraz się odwdzięczę. - odparłam, a chłopak usiadł obok mnie.