pov: Aurora
Siedziałam w pokoju hotelowym nie mając nic ciekawszego do roboty. Całkiem możliwe, że powinnam w końcu stąd wyjść, a nie zaszywać się w czterech ścianach budynku, ale jakoś nie miałam na to ochoty. Nie miałam z kim, nie miałam gdzie.
Po sprawdzeniu drzwi nie dowiedziałam się nic nowego, więc moje szanse na powrót były znikome. Ale może po prostu tak miało być. Zacznę nowe życie tutaj i będzie po problemie. Wcale nie muszę być uzależniona od rzeczywistości, bo skoro akurat mi los dał szansę na życie przy TH to powinnam ją wykorzystać.
Postanowiłam zadzwonić do Lary i zapytać, czy nie chciałaby może się spotkać i pogadać. W końcu ostatnio mówiła, że ma zamiar wrócić do swojego miasta, więc fajnie by było spędzić z nią ostatnie chwile. Wybrałam do niej numer, który zdążyłam już nauczyć się na pamięć i czekałam aż odbierze. Stało się tak po kilku sygnałach.
- Siema, co robisz? - zapytałam od razu.
- O hej. Pakuje się. - powiedziała, a w tle rzeczywiście słyszałam jakieś szmery przesuwanej walizki.
- Co? Już? - spytałam zawiedziona. Co ja będę robić bez niej?
- Tak, stwierdziłam, że i tak nic tu po mnie. No chyba, że ty ale sama wiesz jak jest.
- Wiem, ale myślałam, że chociaż do wieczora razem posiedzimy.
- Wiesz, jeszcze nie wyjechałam, więc możesz wpaść chociaż na te pół godziny.
- Daj mi pięć minut.
- Okej, czekam. - powiedziała, więc się rozłączyłam.
Od razu zerwałam się z krzesła i po zabraniu torebki wyszłam z pokoju. Naprawdę szkoda, że już wyjeżdża. Teraz nie będę miała żadnej dziewczyny przy sobie, a z chłopakami nawet jakbym wytrzymywała, to przecież oni i tak mają swoje zajęcie. Album sam się nie stworzy.
Chwilę później znalazłam się pod drzwiami do jej pokoju, a kiedy mnie do niego wpuściła to od razu zaczęłam temat do rozmowy.
- Szkoda, że nie powiedziałaś wcześniej, że wyjeżdżasz. - powiedziałam siadając na łóżku i patrząc jak ta kuca przy walizce.
- Dzwoniłam, ale nie odbierałaś. - odparła chwytając za jakąś koszulkę, po czym ją poskładała.
- A no tak, nie było mnie w pokoju.
- Luz, a gdzie poszłaś?
- Do Kaulitzów. - rzekłam, na co podniosła głowę z uśmiechem.
- A to ciekawe. Tom cię zaprosił?
- Co? Jasne, że nie.
- Ale byś chciała, no nie? - zapytała, a uśmiech nadal jej nie schodził.
- To nie ma znaczenia.
- Czemu nie chcesz tego przyznać?
- Bo nic by z tego nie wyszło. - powiedziałam zaczynając bawić się palcami. Zawsze tak robię jak czuje przytłoczona. Tylko tym razem nie odczuwałam tego przez naciskanie Lary, tylko przez Toma u którego prawdopodobnie nie mam szans.
- A skąd możesz to wiedzieć, skoro nie próbujesz się do niego zbliżyć?
- Bo Tomowi nie spodoba się ktoś taki jak ja.
- Ktoś taki, czyli jaki? - zapytała, ciągle drążąc temat.
- Zadajesz za trudne pytania. Wiem, że nie i tyle.
- No ale czemu myślisz, że mu się nie podobasz? - zadała kolejne pytanie, nadal wykonując swoją czynność.
- Ciągle ze mnie żartuje i daje mi te dziwne przezwiska.
CZYTASZ
Right person, wrong time || Tom Kaulitz
FanfictionChęć poznania kogoś jest bardzo mocna i dla niektórych również bolesna. Ale co gdyby podróże w czasie istniały naprawdę?
