pov: Aurora
Wyszłam do tego sklepu nie dla tego, aby się odwdzięczyć, ale po prostu peszyło mnie siedzenie przy bliźniakach. Gdyby ktoś mi wczoraj powiedział, że spotkam TH to bym nie uwierzyła. A o nocowaniu z nimi to nawet nie wspomnę.
Szczerze nie podoba mi się sama myśl o tym, że będę spać u Kaulitzów. Znaczy się, z Billem to na spokojnie, ale wiadomo jaki jest Tom. Nie wiadomo co mu nagle do głowy przyjdzie.
Na dodatek będziemy w pokoju 483, a wiadomo jak to z tym pomieszczeniem było. Chyba, że jesteśmy jeszcze przed tym jak wydali tą płytę. Może Tom jeszcze nie wie jakie jest przeznaczenie tego pokoju i da mi spokój. W każdym razie najpierw powinnam się dowiedzieć czy wydali już tą płytę czy jeszcze nie.
Po zrobieniu zakupów uznałam, że pójdę jeszcze raz do Lary. W końcu sama powiedziała, że jak nie uda mi się wrócić to sama mogę do niej wpaść. Już nie mogę doczekać się jej reakcji na to, że będę nocować u Kaulitzów.
Wyszłam z hotelu i udałam się do najbliższego spożywczaka. Będąc w centrum Berlina, nie trudno było mi odnaleźć jakikolwiek sklep.
Powiem wam w tajemnicy, że Tom ma dość nietypowe zachcianki. Galaretka z warzywami, skittlesy, marynowana papryczka chili, marcepan, popcorn karmelowy, chałwa i dwa litry pepsi. Zapowiada się sraczka.
Po zakupach szybko podrzuciłam chłopakom torbę do pokoju, a chwilę później kierowałam się do Lary.
Tak w ogóle to nigdy nie widziałam na żywo tej Lary, jako mamy mojej tamtej przyjaciółki Lary. Wiem masło maślane, ale chodzi o to, że w przyszłości nigdy nie miałam okazji jej poznać. Kobieta dużo pracuje, a jak nie pracuje to spędza czas z córką. Jedynie słyszałam jej głos przez telefon, kiedy musiałam stawać po stronie przyjaciółki i udowadniać, że byłyśmy w galerii, a nie upić się w parku.
Moment później stanęłam przed drzwiami do pokoju 416. Zapukałam, a oczekując na otworzenie drzwi przypomniało mi się o moich kluczach. Miałam dokładniej przeszukać torebki, aby je znaleźć i sprawdzić czy nadal pasują do tych drzwi. Chociaż z tego co widzę to klamki wyglądają starzej od tych w przyszłości, więc prawdopodobnie hotel wymienił je wszystkie.
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzałam na osobę z która je otworzyła, a moim oczom ukazał się Matt. Czemu on znowu otwiera, a nie Lara?
- Siema. - powiedział opierając się o framugę drzwi tak przedtem.
- Jest Lara? - zapytałam widząc, że mnie rozpoznał.
- Nie ma. Wyszła przed chwilą. - odparł mierząc mnie wzrokiem od góry do dołu.
Gościu ty masz dziewczynę.
- A kiedy wróci?
- Nie wiem, się okaże.
- To przyjdę później. - powiedziałam rzucając mu ostatni uśmiech i już miałam sobie pójść, kiedy zatrzymał mnie wzrokiem.
- Możesz wejść i na nią poczekać. - rzekł odbijając się od drzwi i robiąc mi miejsce do przejścia.
- Nie, bo ja... - zaczęłam, ale dostrzegłam że ten nie rusza się i nie przyjmuje odmowy, więc postanowiłam mu ulec - No dobra. - dodałam robiąc krok do pokoju i mijając go w przejściu.
Weszłam do tego samego pokoju i znowu usiadłam w tym samym miejscu na łóżku. Po zamknięciu drzwi, Matt odwrócił się i zapytał:
- Chcesz coś do picia?
- Masz wodę? - zapytałam i tym samym przypomniałam sobie, że prócz tego śniadania rano jeszcze w rzeczywistości, nie zjadłam nic a chyba była na oko godzina 17. Najchętniej sprawdziłabym ją na telefonie, ale jak ma działać jak działa to lepiej nie będę go ruszać.
CZYTASZ
Right person, wrong time || Tom Kaulitz
FanfictionChęć poznania kogoś jest bardzo mocna i dla niektórych również bolesna. Ale co gdyby podróże w czasie istniały naprawdę?
