6. Chase

1.9K 138 13
                                        


Po sobotnim koncercie w jednym barów w centrum miasta dałem się namówić kumplom na zostanie trochę dłużej i wypicie jednego piwa. Choć w rzeczywistości powodem, dla którego nie chciałem wracać, była długonoga brunetka z hipnotyzującym spojrzeniem. Tessa nie opuściła żadnego naszego występu w San Diego. Początkowo nie zwracałem na nią większej uwagi, ale po jakimś czasie zaczęła ustawiać się pod samą sceną, a jej intensywny wzrok niemal przeszywał mnie na wskroś. Dzisiaj postanowiłem zrobić kolejny krok i długiej rozmowie oboje zdecydowaliśmy o przeniesieniu się do mojego domu, gdzie będziemy mieć odrobinę prywatności. Od wczorajszego wieczoru chodzę strasznie nabuzowany, czego powodem może być pewna drobna, wyszczekana brunetka, o której nie powinienem w tej chwili nawet myśleć.

            Kiedy zatrzymujemy się na podjeździe, otwieram Tessie drzwi od strony pasażera i zaprowadzam ją do domu. W środku panuje dość dziwna cisza, co mnie odrobinę martwi, bo o tej porze Nora dostaje zastrzyku energii i zamiast pójść spać, jak większość dzieci w jej wieku, biega po wszystkich pomieszczeniach i głośno piszczy.

            Mimowolnie uśmiecham się na myśl o młodszej siostrze. Jest naszym małym promyczkiem, który na nowo zaszczepił w nas radość życia. Ma dopiero cztery latka, a już owinęła sobie trzech facetów wokół palca i jednym grymasem na buźce jest w stanie sprawić, że każdy z nas pada jej u stóp.

            Po cichu przechodzę do kuchni, gdzie niestety nikogo nie zastaję, ale za to słyszę kogoś w salonie. Zerkam zza ściany, lecz widok, który mam przed oczami, nie jest tym, czego kiedykolwiek bym się spodziewał.

            – Co ty tu robisz?

            Na beżowym dywanie, pośród kolorowych klocków, siedzi dziewczyna, o której przez ostatnie dwadzieścia cztery godziny uparcie próbuję zapomnieć. W odpowiedzi na mój zaskoczony głos Kenzie podnosi na mnie wzrok, a wtedy przez jej twarz przemyka cień przerażenia. Błądzi spojrzeniem dookoła, jakby w którymś kącie miała znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania, aż w końcu przykłada dłonie do skroni. Mówi coś pod nosem, a z ruchu jej warg udaje mi się wyłapać ciche przekleństwo:

            – Ja pierdolę.

            Robię krok w głąb pomieszczenia. Nora dopiero teraz odrywa się od zabawy i mnie dostrzega, a następnie niemal biegiem wrzuca się w moją stronę. Malutkimi rączkami obejmuje moje uda, co przywołuje mi uśmiech. Podnoszę ją do góry, a ta oplata rękami moją szyję.

            – To moja nowa opiekunka! – piszczy Nora z wyraźnym zadowoleniem. – Prawda, że fajna?

            Kenzie wstaje z podłogi i nerwowo przebiera palcami, po czym krzyżuje je na piersi.

            – To się jeszcze okaże – marudzę pod nosem, nie spuszczając oczu z dziewczyny.

            – Dla twojej wiadomości, mam świetne referencje, dzięki czemu państwo Wilson nie mieli żadnych wątpliwości zatrudniając mnie.

            Unoszę brwi. Nie ona pierwsza i nie ostatnia przyszła na dzień próbny, po którym zapewne już nigdy tutaj nie wróci. Mój ojciec jest strasznie wymagający i na dłuższą metę nie powierzy długoterminowej opieki nad swoją jedyną córką byle komu. Już prędzej sam zrezygnuje z pracy, by się nią zająć niż zostawi ją z osobą, co do której ma wątpliwości.

            – To dopiero dzień próbny. Na twoim miejscu nie robiłbym sobie nadziei.

            – Skąd wiesz, co dokładnie ustaliliśmy? Podczas rozmowy Pani Wilson nie miała do mnie żadnych zastrzeżeń i mogła mnie od razu zatrudnić.

Forget me notOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz