4. Chase

2.2K 148 12
                                        

Przeciągam się na wygodnym materacu, uchylam powieki, a następnie chowam twarz w zgięciu łokcia. Światło wpadające do środka przez niezasunięte zasłony razi moje oczy do tego stopnia, że potrzebuję kilkunastu sekund, by przyzwyczaić je do panującej w środku jasności.

            Relaksuję się, dumny z samego siebie, że podczas wczorajszej domówki nie poddałem się namowom żadnego kumpla, dzięki czemu zakończyłem imprezę tylko z jednym wypitym piwem. Usta niemal wykrzywiają mi się w uśmiechu, lecz wtedy dociera do mnie czyjś cichy pomruk, co sprawia, że w jednej chwili sztywnieję. Przekręcam głowę w lewą stronę, gdzie dostrzegam nagie kobiece plecy i brązowe włosy rozrzucone na białej poduszce.

            Gwałtownie siadam na łóżku. Ze zdumieniem zauważam, że nie mam na sobie bokserek. Rozglądam się po pokoju, gdzie leżą niechlujnie rozrzucone części naszych ubrań, a pośród nich zużyte pudełko prezerwatyw.

            Łapię się za głowę, kiedy przypominają mi się wydarzenia wczorajszego wieczoru. Mój kutas niemal podskakuje na wspomnienie Kenzie, która padła przede mną na kolana i bezceremonialnie chciała zrobić mi loda. Raz jeszcze obejmuję śpiącą dziewczynę wzrokiem. Leży niewinnie plecami do mnie, a jej drobne, gładkie ciało zawinięte jest białą kołdrą. Kręcę głową, niedowierzając, jakim okazałem się kretynem, a następnie po cichu wstaję z łóżka. Zakładam bokserki, spodnie i skarpetki, po czym zgarniam z podłogi resztę swoich rzeczy. Wyrzucam także zużyte gumki, nie chcąc dać Hunterowi powodu do złości. Wprawdzie mógłbym się wyprzeć, że to ja z nią spałem, ale on zapewne się wścieknie na samą myśl, że jego siostra poszła do łóżka z którymś jego znajomym i to w dodatku pierwszego dnia po przyjeździe.

            Na palcach opuszczam swój dawny pokój. Rozglądam się dookoła, ale na szczęście nie ma tutaj żywej duszy. Hunter wczoraj konkretnie się schlał, przez co z pewnością prędko dziś nie wstanie. Na parterze czeka na mnie tak wielki bałagan, że jeśli zaraz nie wezmę się za sprzątanie to nie skończę tego robić do wieczora. W kuchni parzę sobie mocną kawę i wyjmuję kilka worków na śmieci. Część z nich już po dziesięciu minutach jest zapełniona, dlatego odstawiam je pod ścianą w holu, by później wynieść je wszystkie do kosza. Kiedy zaczynam sprzątać plastikowe kubki po wczorajszej grze w piwnego ponga, docierają do mnie czyjeś kroki na schodach, a wszystkie włoski na ciele stają mi dęba.

            – Ja pierdolę, mój łeb – narzeka Hunter, dokładnie tak samo, jak po każdej imprezie.

            Zerkam na niego przelotnie. Wygląda co najmniej tak, jakby nie spał od kilku dni. Wybucham krótkim śmiechem, po czym znów skupiam się na sprzątaniu.

            – Uznam to za znak, że impreza była udana.

            – Jak każda, którą organizuję.

            Hunter przechadza się po jadalni i przerzuca kilka pustych butelek, a kiedy znajduje to, czego szukał, wypija niemal całą zawartość jednym haustem.

            – A ty jak się bawiłeś? – zagaja, ciężko oddychając. Zgniata butelkę w dłoni i wrzuca do worka na śmieci.

            Odwracam się do niego tyłem. Nienawidzę kłamać, choć w tej sytuacji nie mam innego wyjścia. Muszę to zrobić.

            – Całkiem nieźle.

            – Tylko całkiem?

            – Mhm.

            – Nie powiedziałbym – stwierdza zdziwiony, przez co rzucam mu pytające spojrzenie. – Sądząc po szramach na twoich plecach, śmiem twierdzić, że bawiłeś się znacznie lepiej niż całkiem.

Forget me notOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz