Epilog

18.6K 1.1K 687
                                        

#keepmecloseap

Coralie

Po śmierci Mirandy w szkole zapanował chaos, w którym nie wiedziałam, jak sobie radzić, za to po aresztowaniu Wilburna nie dzieje się niemal nic. Jako że wizerunek szkoły mógłby naprawdę ucierpieć przez tę sprawę, Pearce'owi udało się w przekonać radę rodziców, by to wszystko pozostawić na razie w cieniu.

Nawet Graves, który tamtego dnia rzeczywiście bardzo szybko pojawił się na miejscu, zgodził się, że dla dobra uczniów, a przede wszystkim mojego, lepiej, by nikt nie podchwycił tego tematu. Zapewnił mnie natomiast, że zadba o wznowienie śledztwa i ukaranie winnego. W sumie to w ciągu tych paru dni mężczyzna zrobił dla mnie więcej, niż moja matka przez całe życie, bo ona nawet nie zadzwoniła, żeby spytać, czy wszystko w porządku. Wysłała jedynie prawnika i swoją asystentkę z pełnomocnictwem, by byli obecni przy moich rozmowach z policją.

Potem też właśnie prawnik wyjaśnił mi, dlaczego Wilburna zwolniono z aresztu za kaucją. Chociaż to wywoływało we mnie ogromny sprzeciw, tak naprawdę mieliśmy dowody wyłącznie na jego napaść, nękanie mnie i groźby, a nie zabicie Mirandy. Mężczyzna dostał zakaz zbliżania się do mnie, a do tego został zwolniony i nie może pojawiać się na terenie szkoły, jednak to jakoś nie przynosi mi spokoju. Liczę, że policja znajdzie ślady jego winy i były szef ochrony odpowie za to, co zrobił, lecz na razie nie mogę nic więcej zdziałać.

– Hej – odzywa się Nessa. – Gdzie odpłynęłaś?

Spoglądam na nią, a później na siedzących przy stoliku przyjaciół i Jaspera. Większość udaje, że wcale nie przygląda mi się z niepokojem, jak przez ostatnie dni, tylko zajmuje swoim śniadaniem. Jedynie Jazz splata nasze palce.

– W porządku?

Przytakuję.

– Tak. Po prostu martwię się o Kierana. I testy. I o cały ten chaos w szkole, który rozpoczęliśmy – mamroczę.

Jasper gładzi moją skórę.

– To nie my go rozpoczęliśmy – przypomina. – My jedynie nie przestaliśmy drążyć, a teraz śledztwo znowu wraca w ręce dorosłych.

– I Pearce'a – mówię cicho. – A na niego nie mamy żadnych dowodów, tylko nasze słowo.

– Wiem – przyznaje. – Powinienem był nagrać też nasze rozmowy, ale nie pomyślałem o tym wtedy. Tak czy siak jemu też się oberwie, Graves obiecał to załatwić. Zajął się już panią Green, prawda?

Wzdycham. Po tym, gdy w Halloween wydarzyło się to wszystko, opowiedzieliśmy Gravesowi i Shaford wszystko, daliśmy tabletki, które dostałam od pielęgniarki, wspomnieliśmy o Wilburnie i dyrektorze, a do tego musiałam przekazać im pamiętnik Mirandy. Ciężar został od nas zabrany, ale nie czuję, że zniknął w pełni.

– Całe szczęście, ta baba była stuknięta – oznajmia Nessa. – Nie wierzę, że dała ci jakieś leki bez porozumienia z lekarzem. I że mi o tym nie wspomniałaś.

Krzywię się.

– Nie chciałam cię martwić i w to wciągać, przecież wiesz. Już i tak to, że narażałam Jaspera i...

– Wiem – przerywa mi. – Ale mogłabym cię lepiej wspierać, Cora. Podpowiedziałabym na przykład coś o tym markerze, przecież sama takich używam razem z ludźmi z kółka. Albo zwyczajnie była czujniejsza.

Posyłam jej uśmiech.

– Pomagałaś mi naprawdę wystarczająco, Nessa. Serio.

Marudzi jeszcze przez moment, że mam jej więcej nie wykluczać, gdy kończy swoją owsiankę, a później zerka na zegarek.

Keep me closeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz