Czytasz=komentujesz!!!!!
- Słucham? - zapytałam przełykając ślinę.
Justin spojrzał na mnie i automatycznie złapał za rękę.
- Puść mnie! Który raz będziesz mnie ranił? Ja nie jestem zabawką! Kurwa! Jaja sobie ze mnie robisz? - wykrzyczałam prosto w twarz wstając z łóżka.
- O co ci chodzi, Hails? - próbował mnie posadzić, ale się nie dałam.
- Nie wierzę. I ty się mnie jeszcze pytasz o co chodzi? Kurwa! Justin! Najpierw słyszę o tym, że mnie kochasz, wylewając łzy czytam list od Ciebie, wracasz, zbliżamy się, a ty po godzinie masz czelność kierować takie słowa w moim kierunku? Odpieprz się w końcu. - wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.
Zbiegłam na dół do kuchni i nalałam całą lampkę wina. Wypiłam. Na raz.
- Co taka zła jak osa? Justin ma małego? - zażartował Tyga.
- Chcecie wiedzieć jaki wspaniały jest nasz, a raczej już tylko wasz przyjaciel? - odpowiedziałam.
Kylie od razu zorientowała się że coś jest nie tak i wstała chcąc ze mną porozmawiać na osobności.
- Nie, Kyles. Tym razem mu nie odpuszczę. Niech się w końcu dowiedzą. - zakomunikowałam nalewając kolejną lampkę czerwonego trunku.
W głowie znowu mi huczało, tym razem mocniej niż wcześniej co dodało większej odwagi.
- Jesteś pewna, Hailey? - zapytała dla pewności Cara. Martwiła się. Nie chciała żebym zrobiła czegoś czego jutro z rana, jak wytrzeźwieję będę żałować. Myślałam, że to będą moje najlepsze urodziny w życiu, a okazały się najgorszymi.
- Tak. - odpowiedziałam z wielką pewnością.
Nagle moim oczom ukazał się Justin. Patrząc na niego złość rosła w niesamowicie szybkim tępie i teraz tym bardziej nie mogłam się oprzeć żeby wszystko opowiedzieć. Szczerze mówiąc cieszyłam się, że moją reakcją jest frustracja zamiast płaczu.
- Justin podobno mnie kocha. Sami dobrze wiecie jak uciekał i mnie zostawiał, a później wracał jak syn marnotrawny. Tym razem było tak samo. Zabrał mnie na wakacje, a potem Lil się przez przypadek wygadał. - mówiłam. Przeczytałam im również fragmenty listu żeby moja wypowiedź stała się jak najbardziej wiarygodna.
- A najlepsze w tej historii jest to, że dzisiaj mnie pocałował, a wręczając prezent wyjął z kieszeni pierścionek i zapytał czy spodoba się Chantel. Ale najśmieszniejsze jest to, że ją zdradził. - dokończyłam.
Każdy po kolei, zaczynając od Lil'a, a kończąc na Ryanie siedział z otwartą buzią. Justin stał szukając czegoś w telefonie.
- Posłuchaj. To moja odpowiedź. - podał telefon do ręki i puścił utwór.
"Cause if you like the way you look that much
Oh baby you should go and love yourself
And if you think that I'm still holdin' on to somethin'
You should go and love yourself."
Wkurwiłam się strasznie. Znowu zrzucił cała winę na mnie. Wzięłam pierwsze co miałam pod ręką i rzuciłam talerzem Justina.
- Jebana idiotka! Mówiłaś, że mnie nie kochasz, a teraz odpierdalasz jakieś sceny? - krzyknął i oddał cios tylko tym razem szklanką.
Lil wraz z Tyga wstał i podszedł do Justina.
- Stary, kocham Cię jak brata, ale należy Ci się. - uderzył go. Lil Za uderzył Justina Biebera.
- Nikt nie będzie tak traktował dziewczyny, a przede wszystkim takiej dziewczyny jak Hailey. - dopowiedział Tyga i powtórzył to co przed chwilą zrobił mój brother from another mother.
Stałam przerażona. Tak samo jak Justin. Szczerze mówiąc to każdy tam był przerażony. Szkoda mi go było. Bardzo. Jego obita twarz była większym ciosem w serce niż całe krzywdy, które mi wyrządził.
- Przepraszam. - powiedział i wyszedł odjeżdżając z procentami we krwi z piskiem opon.
- Jedźcie za nim! Ja... Nie chcę żeby stała mu się krzywda. - krzyknęłam i wpadłam w histerie.
Tak jak obiecałam. Dzieje sie, dzieje! Co sadzicie o rozdziale? Podoba wam sie? Nie uwazacie, ze zbyt duzo sie dzieje? Napiszcie co sadzicie i dziekuje za kazdy mily komentarz i gwiazdke! Jestescie cudowni! (Ps. Przepraszam ze juz tu nie uzywam "ż,ę,ą" itd i przecinków, ale po napisaniu całego rozdziału totalnie nie mam na to siły) ❤️❤️❤️❤️
CZYTASZ
So sorry
عاطفيةMieliście kiedyś w swoim życiu osobę,dla której zrobilibyście wszystko? Osobę,która była dla was najważniejsza na świecie? Bliskość. Przyjaźń. Seks. Alkohol. Kłótnie. Zdrady. Miłość.
