Pov Shadown
Słońce świeciło mi prosto w oczy. Ja chce spać! Wstałam z łóżka. Rozejrzałam się po pokoju. Fotel, łóżko i szafa, nic nadzwyczajnego. Wyszłam z pomieszczenia.
-Cry?!!!?- zawołałam. Z drugiego pietra usłyszałam trzask. Pobiegłam tam. Jedne drzwi były otwarte. W pokoju na podłodze leżał chłopak. Masował sobie tył głowy. Podeszłam do niego i pomogłam mu wstać.
-CO ci się stało?- spytałam z nie małym rozbawieniem przez mine Cry'ja.
-Spadłem z łóżka. -parsknęłam śmiechem i poklepałam go po plecach.
-AUĆ- skomentował
-Sory- powiedziałam już poważnie -zdobie śniadanie a ty ubierz się. - uśmiechnęłam się do niego i wyszłam z jego pokoju.
W kuchni z lodówki wyjęłam mleko i drożdże. Z szafki mąkę i inne potrzebne składniki do naleśników. Przy okazji znalazłam masło czekoladowo-orzechowe. Ubiłam ciasto. Jak się robi naleśniki? Ciasto wlałam na patelnie. Wiadomo nie całe, tylko tyle by zakryć dno patelni. Włączyłam gaz i zaczęłam pieczenie. Coś tam się na patelni działo. Po chwili poczułam spaleniznę. Wyłączyłam ogień i przyjrzałam się "naleśnikowi". Był ciemno brązowy. Przypominały mnie się słowa mamy, po kilku minutach odwróć Ciasto. Wzięłam nóż i widelec, i przewróciłam ciasto.
Jego druga strona była czarna. O to chodzi?
-Co tak śmierdzi? - Do kuchni wszedł Cry w ciasnej, białej koszulce i dresach. - spaliłaś śniadanie? - zaczął się śmiać.
Fuknełam i założyłam rece na piersiacha. - otwórz chociaż okno!
Podeszłam do okna i otwarłam je na oścież. Przy budynku była żółta taśma. W krzakach widziałam ruch i jakiś czerwony punkt; laser. Wskoczyłam za ścianę.
-CO jest?- spytał różowowłosy.
Pokazałam mu by był cicho. Zamilkliśmy. Słyszeliśmy szuranie butów na dworze.
-W środku! Do cholery!- krzyknął ktoś na zewnątrz, przeładowanie broni i bieg. Z kieszeni bluzy wziełam nóż tego dupka. Cry z spodni wyjął scyzoryk. Uśmiechnął się cwaniacko i wyszedł z kuchni na hol.
Do drzwi wejściowych ktoś się dobijał. Poszłam za chłopakiem. Siedział skulony pod ścianą. Podeszłam do niego w ręku miał strzałkę usypiającą. Wyjęłam ją i wziełam Cry 'ja pod ramie. Już miałam wejść do kuchni gdy drzwi wejściowe wyleciały z zawiasów. Patrzyłam na oddział W.D.S.M. Kurwa! Wbiegłam do kuchni i wyskoczyłam z chłopakiem przez okno.
Zmuszałam go by biegł. Jego ruchy były coraz bardziej wolne. Co jakiś czas musiałam go klepać po twarzy by nie zasnął. I tak to zrobi.
Wbiegliśmy w gesty las. Oficerzy chyba przestali już nas gonić. Od kilku minut biegu nie słyszeliśmy ich.
Zatrzymałam się i zrzuciłam różowowłosego z pleców. I co teraz mam zrobić?
-Tu jesteś - wstałam, za mną stał rudy chłopak w czarnym kombinezonie z nalepką W.D.S.M. Na twarzy malował mu sie uśmiech, a w ręce trzymał metalową pałkę. Do pasa od spodni miał przyczepiony pistolet.
-CZEGO. Chcesz?- strałam sie uspokoić.
-A mówili, że jesteś chłopakiem- zaśmiał sie. Usłyszałam szmer za mną. Odwróciłam się i w sam czas zablokowałam cios jednego z ludzi W. Zwinnym ruchem zwaliłam go z nóg i wbiłam nóż w serce.
Peter,ten rudy próbował mnie zaatakować. Obroniłam się,przy okazji raniąc chłopaka w rękę. Syknął z bólu. Cofnęłam się kilka kroków i dostałam w plecy czymś metalowym.
CZYTASZ
Smile || Shadown
TerrorSiedemnasto letnia Sophia popełnia samobójstwo w lesie. Dziewczyna jest na skraju wytrzymałości psychicznej. Po jej śmierci poznaje ludzi tak samo skrzywdzonych przez los. Chociaż martwa wciąż żywa. Przybiera nowe imię i nową rodzinę. Czy Sophia...
