P.O.V. Kylie
Kiedy siedzieliśmy na kanapie , stop...
Coś tu nie gra. Luke, Ash... Gdzie do jasnej cholery są te dwa dzikusy!? Zanim zdążyłam się podnieść poczułam na sobie coś lepkiego i różowego.
-Zabiję was!- krzyknął Luke który wyglądał jak różowy pingwin. Ciągle oszołomiony Ash spadł z kanapy i zaczął się turlać wzdłuż salonu. Nie zastanawiając się długo nad tym co robię wskoczyłam na Calum'a i zaczęłam się o niego wycierać. Chłopak zrzucił mnie na Luka który właśnie próbował wstać. Mike uciekł na górę, a Ash, który się z nas śmiał pobiegł za nim.
-Koniec-krzyknęłam, ale oczywiście kto mnie posłuchał? NIKT! Zobaczyłam jak Mike spada z drugiego schodka na Caluma, który potem upadł na kolorowe kulki? WTF!? Ok zmywam się. Wybiegłam na ogródek i schowałam się za leżakiem przy basenie. Małpo-pokemony wybiegły na mną, ale mnie nie zauważyły. Ha! Stanęli przy krawędzi basenu, a ja szybko podbiegłam i wepchnęłam ich do wody! Piszczeli jak małe dziewczynki! Wybuchłam śmiechem kiedy zobaczyłam że nie mogą wyjść przez te swoje ciasne spodnie.
-Kylie nie pomożesz swojej psiapsióle?-zapytał Mikey.
-Tej co wylała na mnie miskę kisielu!?- dławiłam się śmiechem.
-Kylie-Zaczął Ashton-Ja nic nie zrobiłem.-podałam mu rękę ale zamiast go wyciągnąć on pociągnął mnie do wody.
-Kiedy już wyjdziemy zabije was wszystkich!-zaczęłam krzyczeć.
*************
P.O.V. Luke
Kiedy już wyszliśmy z tego basenu okazało się, że Kylie nie żartowała kiedy mówiła że nas zabije...
Teraz siedzimy sobie w łazience ukrywając się przed wściekłym jednorożcem...
Ja siedzę w wannie, Ash na pralce, Calum pod zlewem a Michael... on stoi.
Jesteśmy tu zamknięci już od dobrych 30 mintut.
Każdy z nas boi się wyjść.
P.O.V. Kylie
Oni siedzą w łazience...
Ja się wysuszyłam, umyłam włosy w drugiej i teraz robię sobie kanapkę. Chyba się mnie obrażą jak wyjem im trochę nutelli... No ok, może trochę więcej nić trochę. Idę po nich bo mi się nudzi. Stanęłam pod drzwiami do łazienki.
-Chłopcy wyjdźcie już bo mi się nudzi. Już nie jestem zła.-Drzwi się uchyliły a w nich stanął Luke.
-Naprawdę nie zamierzasz nikogo zabijać?-zapytał podejrzliwie.
-Naprawdę.
Wszyscy się wygramolili i polecieli do kuchni.
-Kylie!-Krzyknął Mike.-Ty zjadłaś moją nutelle!
-Odkupię!-krzyknęłam.
-Lukey ja już pójdę jest późno wezmę taksówkę-powiedziałam i go przytuliłam.
-Odwiozę cię-uśmiechnął się i odwzajemnił uścisk.
----------------------------
Mam nadzieję że się podoba :-)
Kto siedzi w domu tak jak ja przez ból wszystkiego zostawia komentarz :-)
Dzisiaj będzie jeszcze jeden albo i trzy ;-)
Chciałbym coś wam ogłosić.... bardziej My chciałysmy tą książkę tego KIK"a
Piszę moja przyjaciółka i ja :-D.
YOU ARE READING
KIK ||5sos||
FanfictiesweetPinguin: Aniele spadłaś z nieba? xKyliex: Nie sweetPinguin: --,-- sweetPinguin: To nie tak miało być... xKyliex: Upsss...... :-) -> Książka pisana jest przezemnie a jakiekolwiek pokrewieństwo jest PRZYPADKOWE -> Zapraszam ;...
