*3*

19.4K 775 48
                                    

-..Mógłbyś się odsunąć? - nie byłam już miła - Zabierasz mi moją przestrzeń osobistą..

-Oo.. Czyżbym zdjął maskę dobroci? - zapytał dumny z siebie, dalej nie zmieniając dystansu między nami

-Odsuń się! - z całej siły odepchnęłam go od siebie

Nie przewrócił się, ale warknął na mój gest. Czasem trzeba przybrać przebranie "Odważnej". Stanęłam w lekkim rozkroku i skrzyżowałam ręce na piersi. Byłam lekko zła na siebie, że tak postąpiłam, ale teraz ważniejsze jest przesłuchanie go

-Dlaczego tu jestem? Rozumiem, że jestem jakąś tam mate, ale.. - nie wiedziałam jak mam to skończyć

-Wiem, że chcesz odpowiedzi..

-Nawet nie wiesz jak bardzo.. - zdałam sobie sprawę, że powiedziałam to na głos i zakryłam usta ręką - Przepraszam!

-Cukiereczku.. 

-Nie nazywaj mnie tak proszę, mówmy do siebie po imieniu - uśmiechnęłam się lekko, żeby rozładować napięcie

-Masz piękne imię, Venus - I będzie mi mydlił oczy komplementami?

-Wybacz, ale wychodzę. Nie mam zamiaru to zostać ani chwili dłużej - poszłam w kierunku drzwi, które natychmiastowo zostały zagrodzone przez Alfę

-Nigdzie nie idziesz - powiedział ostro

-Idę, to, że ty tego nie chcesz, nie znaczy, że nagle zmienię zdanie

-NIGDZIE. NIE. IDZIESZ. - podkreślił i wymówił każde słowo bardzo dokładnie

-Nienawidzę tego mówić, ale.. zejdź mi z drogi!

-Zostajesz tutaj, czy wyraziłem się jasno?

-Nie

-Nie ruszysz się z tego pokoju choćby na centymetr

-Dlaczego mi rozkazujesz?! - byłam już zdenerwowana. Jestem miła, ale naprawdę nienawidzę, gdy ktoś mi rozkazuje

-Jestem Alfą, jako moja mate masz mnie słuchać i okazywać szacunek! - podniósł głos

-No i?! A ja jestem człowiekiem! - mój argument był niepodważalnie głupi, ale krzyczałam to co mi ślina na język przyniosła - Z tego co wiem to nienawidzisz ludzi! Więc jaki jest sens trzymania mnie tutaj?!

Warknął, a ja momentalnie ucichłam i zasłoniłam usta ręką. Ja to powiedziałam? Ja? Jego szczęka była mocno zaciśnięta, a dłonie były zaciśnięte w pięści. Wkurzyłam go? Może powinnam przeprosić?

-To prawda, że nienawidzę ludzi.. - przemówił po długiej niezręcznej ciszy, już miał otworzyć usta i coś powiedzieć, ale jakby otrząsnął się i wypowiedział to z obrzydzeniem - Są słabi..

Otworzyłam szerzej oczy. Jak on mógł?! Może ma rację, że jesteśmy słabi, ale jak mamy się równać z czymś co jeszcze pięć lat temu dla nas nie istniało?! Podeszłam do niego i z całej siły wymierzyłam mu policzka. Moja ręka piekła, a w oczach zbierały się łzy. Nie chcąc, żeby widział oznakę słabości, odwróciła się na pięcie i ruszyłam szybkim i energicznym krokiem do drzwi, które nie były uwodzone przez Alfę. Trzasnęłam drzwiami i zamknęłam je na klucz. Oparłam się o nie i zjechałam w dół. łzy leciały z moich oczu, a ja nie mogłam nic na to poradzić. Gdyby był prawdziwym facetem, to teraz by przepraszał, ale nie! Nagle usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Czyżby sobie poszedł? Podniosłam głowę znad kolan i rozejrzałam się po obecnym pomieszczeniu. Nie wiem dlaczego

-Jak widać on tylko udaje.. - poczułam okropne uczucie w sercu, jakby ktoś wbił mi tam igłę z wygrawerowanym małym napisem "On tyko udaje"

Trzymałam ręce mocno w miejscu, w którym było serce. Bolało jak diabli. Po dłuższej chwili ból trochę się obniżył. Otarłam rękawem twarz, jakbym wycierała jeszcze łzy, których już nie ronię. Otworzyłam drzwi i weszłam do sypialni. Była pusta. Tak samo pusta jak, gdy się tu obudziłam. Westchnęłam lekko melancholijnie i mój wzrok padł na podłogę

-Weź się w garść Venus! - dodałam sobie trochę otuchy, bijąc się lekko po policzkach na otrząśnięcie - Nie mogę tu zostać..

Nagle mój wzrok skierował się na duże okno, a zarazem drzwi prowadzące na balkon. Bez namysłu odwróciłam się i podeszłam do drzwi, które najpewniej prowadziły wgłąb domu. Nie jestem głupia. Nie będę skakać z balkonu.. no bo w końcu to balkon.. Dotknęłam klamki i lekko ją pociągnęłam w dół. Zamknięte. No i czego ja mogłam się spodziewać? Troszkę zirytowana wypuściłam powietrze nosem i spojrzałam na łóżko

-Stara metoda na linę z  prześcieradła? - zapytałam jakbym oczekiwała ochoczej odpowiedzi na ten przykład więźnia takiego jak ja. Niestety odpowiedziała mi cisza - Hmm.. Milczenie jest złotem, a złoto to szczęście..  Skoro złoto to szczęście to.. oznacza wolność - myślałam na głos

Ruszyłam szybko w stronę łóżka, ale potknęłam się o własne nogi i upadłam. Jak gdyby nigdy nic wstałam, potarłam obolałe miejsca, w których na 100% zobaczę później siniaki i jakieś zadrapania, a zaraz potem podeszłam już spokojniej do pościeli. Jak to mama mówiła, że się skręca linę z prześcieradła? Kiedyś sama była w podobnej sytuacji, ale ją porwali przestępcy jako zakładniczkę.. Chyba mówiła, że w ten sposób i.. gotowe!

-Teraz czas na zjazd po prześcieradle, kołdrze i poszewkach z balkonu - uśmiechnęłam się i ruszyłam z tą "liną" na balkon, który na moje szczęście był otwarty. Tak się teraz zastanawiam.. jak ja tego nie mogłam zauważyć?

*~~~~*~~~~*~~~~*~~~~*

Przepraszam!!! Naprawdę mi przykro, że nic nie pisałam, ale miałam chwilowy zator weny! Jednak jak widzicie.. coś napisałam! Coś! To dobrze słowo.. A teraz poważnie... Venus postanowiła uciec, jak myślicie? Uda się jej?

~Autorka


Pomogę nawet TobieOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz