-Widzę, że znalazłaś sobie nową zabawkę.
Zacisnęłam szczękę i odwróciłam się do chłopaka. Podszedł do nas z tym swoich śliskim uśmiechem. Nie patrzył na mnie tylko wzrokiem świdrował Camile.
-Od wal się. - Warknęłam.
-Spokojnie Jauregui. Nie chcesz się chyba pokazać swojej dziewczynce ze złej strony.
Zerknęłam na dziewczynę była zdezorientowana i lekko przestraszona. Wróciłam wzrokiem do chłopaka, który nie odrywał wzroku z Camili. Nie spodobało mi się to więc od razu ją zasłoniłam swoim ciałem.
-Spierdalaj Brad albo zaraz rozwalę ci łeb. Wiesz, że jestem do tego zdolna. - Wysyczałam przez zęby.
-Dlaczego od razu tak ostro słońce?
Zrobiłam krok w jego stronę cały czas zasłaniając Camile.
-Lepiej pilnuj tej dziewczyny bo jeszcze ze chce prawdziwego faceta. - Rzucił ze śmiechem odchodząc.
Miałam zamiar już podejść do niego i pokazać mu kto tu rządzi ale zatrzymała mnie ręka Camili. Delikatnie ścisnęła mój nadgarstek na co całe moje ciało momentalnie się rozluźniło. Odwróciłam się w jej kierunku ale nim coś powiedziałam dziewczyna się do mnie przytuliła. Zabije tego frajera za to, że sprawił, że Camila jest przestraszona.
-Wszystko okej? - Spytałam lekko ją od siebie odsuwając w odpowiedzi tylko kiwnęła głową.
Złapałam ją za rękę i wróciłam z powrotem do samochodu. Nie czekając ani minuty dłużej ruszyłam w stronę domu. Musiałam przekazać reszcie kto wrócił do miasta. Jak to jest, że problemy zawsze do mnie wracają. Zerknęłam na dziewczynę. Bawiła się palcami patrząc przed siebie. Położyłam rękę na jej nodze i lekko ścisnęłam jej kolano. Odwróciła się do mnie próbując uśmiechnąć ale za bardzo jej to nie wyszło.
-Boisz się mnie? - Spytałam nie wiedząc czemu mnie to w ogóle interesuje.
-Nie. - Odpowiedziała od razu lekko ściskając moją dłoń.
-Odwiozę cię do domu. - Oznajmiłam zdając sobie sprawę, że lepiej żeby nie było jej jak będę rozmawiać z innymi. Nie chce wplątywać jej w swoje sprawy.
Zatrzymałam się tak jak ostatnio dwie ulice od jej domu. Zabrałam rękę, którą przez całą drogę ściskała na co dopiero zdała sobie sprawę, że jesteśmy już na miejscu i odwróciła się w moją stronę.
-Przepraszam, że ten kutas cię przestraszył. - Mruknęłam patrząc w jej oczy.
-Nie tak bardzo bo byłaś obok. - Szepnęła lekko się czerwieniąc a na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech.
-Uważaj na siebie Camz.
-Będę.
Wysiadając z auta jeszcze się do mnie uśmiechnęła. Poczekałam chwilę aż zniknie z mojego pola widzenia a potem ruszyłam do siebie.
Nie podobało mi się to, że Brad wrócił ale jeszcze bardziej nie podobał mi się sposób w jaki patrzył na Camile. Wiedziałam do czego jest zdolny. Przez to zaczęłam się martwić, że będzie chciał coś zrobić dziewczynie.
Co się ze mną dzieje do cholery?
Zawsze myślałam tylko o sobie, czasami zdarzyło mi się pomyśleć o kimś z ekipy ale nigdy o nikim obcym a teraz martwię się o tą brązowooką. Ma w sobie coś takiego co sprawia, że jestem dla niej milsza. No ale co zrobić dziewczyna jest niezła.
Zaparkowałam i od razu wyskoczyłam z auta.
-Nie uwierzycie kto... - Zaczęłam od razu gdy weszłam do domu ale przerwałam w momencie gdy zobaczyłam chłopaka siedzącego u mnie w salonie jak gdyby nigdy nic.-Co on tu kurwa robi? - Warknęłam do Zayn'a, który był tak samo zdziwiony jak ja.
CZYTASZ
Love is Weakness ✔
Fanfiction"Od momentu gdy pojawiła się w moim życiu była moją słabością. Słabością, którą moi wrogowie mogą wykorzystać przeciwko mnie ale z której nie potrafię zrezygnować." Uwaga: Opowieść zawiera wulgaryzmy
