V

2.8K 230 14
                                        

-Po co mnie tu przywiozłaś? - Spytała gdy dotarłyśmy już na miejsce.

-Tu cię zakopie po tym jak cię zabije. - Odparłam zerkając na nią i patrząc na jej reakcje.

Przerażenie, które się pojawiło na jej twarzy było bezcenne. Zrobiła krok do tyłu potykając się o duży kamień za nią ale na szczęście złapała równowagę. Patrzyła na mnie i ze strachu przełknęła ślinę na co ja już nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać.

-Żartuje.

-To wcale nie było śmieszne. - Prychnęła i delikatnie walnęła mnie w ramię.

Zmarszczyłam brwi ale dziewczyna wyglądała jakby nie zdała sobie sprawy co przed chwilą zrobiła albo udawała.

-Ale w sumie podoba mi się tu, więc mogłabyś mnie tu zakopać. - Oznajmiła a ja otworzyłam szeroko oczy. Popatrzyła na mnie a widząc moją minę wybuchnęła śmiechem.

Kurwa. Czy ja naprawdę tutaj z nią stoję i żartuje? Nigdy tego nie robię nawet się nie śmieje. A jednak potrafię to robić.

-Powinnaś zobaczyć swoją minę. - Stwierdziła gdy unormowała oddech.

-Lubię tu przyjeżdżać gdy potrzebuje pomyśleć. - Odpowiedziałam na jej wcześniejsze pytanie.

-Bo jest tutaj spokojnie?

-To główny powód. - Odparłam.

Odwróciłam się do niej przodem. Nie patrzyła na mnie tylko przed siebie a na jej ustach był delikatny uśmiech. Uśmiechnęłam się gdy tylko pomyślałam o tym co jej usta mogły by robić. Miałam ochotę ją pieprzyć tutaj, teraz. Chciałam ją poczuć wokół siebie jak się zaciska na moich palcach i słyszeć jak krzyczy moje imię gdy dochodzi. A po tym wszystkim wtula się w moje ciało i.....

Co kurwa? Naprawdę właśnie pomyślałam o spaniu z nią w jednym łóżku po seksie. Kurwa mać. Nie dobrze.

-Lauren? - Cichy głos Camili wyrwał mnie z mojej dziwnej wizji.

-Tak?

-Sprawdzam czy tutaj jesteś. - Uśmiechała się patrząc w moje oczy.

-Idziemy. - Zarządziłam i ruszyłam w stronę auta.

Ani razu nie odwróciłam się żeby sprawdzić czy dziewczyna za mną idzie. Nie dlatego, że nie chciałam ale dlatego, że wiedziałam, że idzie. Wsiadłam do auta. Po chwili drzwi po stronie pasażera się otworzyły a do środka weszła Camila. Już się nie uśmiechała.

Ruszyłam cały czas patrząc przed siebie starając się nie zwracać uwagi na dziewczynę siedzącą koło mnie. Wyciągnęła rękę w stronę radia ale nim je włączyła powstrzymałam ją łapiąc za jej nadgarstek.

-Nie ruszaj rzeczy, które do ciebie nie należą. - Warknęłam umacniając uścisk.

-Myślałam.... - Zaczęła ale szybko jej przerwałam.

-To nie myśl. Nic dobrego to ci nie przyniesie.

-Puść mnie to boli. - Szepnęła łamiącym się głosem.

Zauważyłam, że ma łzy w oczach od razu puściłam jej nadgarstek. Z powrotem zaczęłam patrzeć na drogę. Nie chciałam zrobić jej krzywdy ale musiałam jej pokazać, że nie jestem dobra. Jestem odwrotnością dobra i niech nie myśli inaczej. Usłyszałam jak ciągnie nosem na co przewróciłam oczami.

-Teraz będziesz beczeć? - Zapytałam z wyrzutem.

-Nie. - Mruknęła cicho patrząc przez okno.

-Zachowujesz się jak dziecko.

-Wcale, że nie. - Odparła zaszczycając mnie w końcu swoim spojrzeniem.

-Bardzo dorosła odpowiedź. - Zaśmiałam się.

-A ty jesteś bipolarna. - Wyrzuciła. Otworzyła szeroko oczy a potem odwróciła wzrok żeby na mnie nie patrzeć.

-Jaka kurwa jestem? - Spytałam podnosząc głos. Słyszałam co powiedziała ale chciałam zobaczyć czy będzie miała w sobie tyle odwagi by to powtórzyć.-Powtórz co powiedziałaś. - Nakazałam ściskając mocniej kierownice.

-Nie.

-Powtórz. - Wysyczałam przez zęby.

-Jesteś bipolarna. - Wyszeptała nie patrząc w moim kierunku.

Zaśmiałam się zatrzymując auto przed restauracją w której o dziwo było bardzo dobre jedzenie. Wysiadłam i oparłam się o maskę czekając aż Camila wyciągnie swoje dupsko z mojego samochodu. Co chwilę trwało bo musiała doprowadzić się do porządku po chwili załamania czy co to tam było.

-Gdzie jesteśmy? - Spytała gdy w końcu stanęła koło mnie.

-Jestem głodna. Pomyślałam, że coś zjemy. - Odparłam ruszając w stronę wejścia.

-Przepraszam. - Szepnęła za mną na co stanęłam i się do niej odwróciłam.

-Za co?

-Za to co powiedziałam. Nie chcę żebyś była na mnie zła. - Odpowiedziała ze spuszczoną głową.

-Nie jestem zła. Cieszę się, że jesteś szczera. Podoba mi się to.

Podniosła głowę i się do mnie uśmiechnęła. Naprawdę podoba mi się to, że powiedziała to co myśli. Większość ludzi mówi to co sprawi, że ich nie zabije a nie to co tak naprawdę siedzi im w głowie. A Camila chociaż widziała do czego jestem zdolna dalej potrafi powiedzieć mi coś co może mnie wkurwić. I to naprawdę urocze, że nie chce żebym była na nią zła.

Kurwa znowu uważam, że jest urocza. Cholera.

-Jauregui. - Usłyszałam za sobą, moje ciało od razu się spięło a ręce zacisnęły w pięści.

Love is Weakness ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz