Syriusz & OC

2.8K 112 10
                                        

Ta miniaturka jest dla Blacky_Wild_Unicorn Mam nadzieję, że nie jest tragicznie 😘❤

~°~°~°~°~°~°~°~°~

Piękna czarnowłosa dziewczyna weszła do Pokoju Wspólnego Gryffindoru, czym wywołała krzywe i  nieprzyjemne spojrzenia niektórych uczniów tego domu, ale specjalnie się tym nie przejęła. Jednym z powodów tak chłodnego podejścia do dziewczyny był zielony kolor jej szat. Tak, owa osóbka należała do Slytherinu. I nie była wcale zwykłą nastolatką, bo chodziła do Hogwartu dopiero drugi i już osiągnęła tak wiele. Została ścigającą, a zarazem  kapitem drużyny Ślizgonów i to nie dzięki swojej urodzie, a umiejętnościom. Choć trzeba przyznać była naprawdę śliczna, nawet jak na wilę. A skąd znała hasło do kwater Gryfonów? Otóż odpowiedź jest prosta. Dziewczyna przyjaźniła się z czterema najbardziej znanymi chłopakami w szkole. Znanymi ze swoich psot i żartów, z Huncwotami. Tą niezwykłą personą była Allié Delacour. Nie zaszczyciwszy nikogo z zebranych w pokoju spojrzeniem udała się do dormitorium Hunców. Bez pukania wparowała do ich kwatery.
- Siema dzieciaki - krzyknęła wesoło, a James, który szukał najwyraźniej czegoś pod łóżkiem uderzył się w głowę próbując wstać. W tym samym czasie Peter zadławił się czekoladową żabą, którą jadł...gdzie tam jadł on się nią opychał. Remus jak zwykle czytał książkę, ale widząc całego czerwonego Glizdogona ruszył mu na pomoc. Syriusz w tym czasie spokojnie siedział na parapecie i palił papierosa. Gdy zobaczył, kto się zjawił i nich w pokoju, szybko zeskoczył i porwał przybysza w swoje ramiona. Bo trzeba coś wiedzieć o panu Black. Pierwszy raz w swojej karierze casanovy się zakochał. Na początku był tylko oczarowany nie przeciętną urodą panny Delacour z resztą, jak każdy płci męskiej, gdy pojawiła się w tej magicznej szkole. Później zaczął wraz z przyjaciółmi chodzić za nią i nabijać się z niej. Chodziło o jej grę w quidditcha, o to, że jest w niej tylko dzięki "ładnej buzi" itd. Komentarzy na swój temat wysłuchała wiele z ust tego "zapatrzonego w siebie lalusia", jak łagodnie go określała. Pewnego dnia jednak nie wytrzymała i wybuchła. Tak mu nawtykała, że chłopaka koledzy dziesięć minut starali się doprowadzić do ładu. Stał, jak słup soli w miejscu, gdzie go zostawiła. Nie myślał, że taka delikatna osóbka, może mieć taki temperament. Allié tak bardzo to  zdenerwowało, że po południu na treningu dawał z siebie sto pięćdziesiąt procent. Nie odpuszczała, walczyła, jak lwica o ile takie określenie można zastosować w odniesieniu do Ślizgonki. Pozostali członkowie drużyny w tedy zobaczyli w niej nie tylko wielki talent, ale także ogromny potencjał. Grała nie tyle  zaślepiona chęcią wyładowania emocji, jak każdy mógłaby podejrzewać. Była niezwykle skupiona na taktyce, słabych punktach przeciwnika i swoich mocnych stronach. Wielkie było jej zdziwienie, gdy po treningu w szatni jednogłośnie została wybrana nowym kapitanem. Na meczu z Gryfonami, pod jej przewodnictwem Slytherin zwyciężył. Huncwoci, jak każdy inny byli zszokowani. Postanowili przeprosić dziewczynę i tak właśnie zyskali nową przyjaciółkę. Wkrótce potem przekonali się, że oprócz tego, że jest ładna, boska w quidditcha to ma poczucie humoru i jest bardzo inteligenta. Syriusz dostrzegał każdą jej zaletę i był zauroczony. Pierwszy raz zwrócił uwagę u dziewczyny na coś innego, niż sam wygląd. Zrozumiał, że ją kocha i nie chce żadnej innej. Od jakiegoś czasu przestał umawiać się na randki. Jego dziewczyną mogła być tylko i wyłącznie Allié. O swoim uczuciu powiedział Remusowi i Jamesowi, o ile ten pierwszy podejrzewał to od dłuższego czasu, to drugi nie zaprzątał sobie głowy niczym innym, niż Evans. Postanowił, że musi jej wreszcie powiedzieć co czuje. W najbliższym czasie miał zamiar poprosić ją i chodzenie.
- Witaj księżniczko - niechętnie wypuścił ją z ramion.
- Czy ty chcesz mnie zabić? - spytał udając obrażonego James, ale po kilku sekundach przytulił Allié.
- Pewnie - zaśmiała się czarnowłosa - przynajmniej pozbędę się konkurencji. A wtedy Puchar Quidditcha będziemy mieli w garści.
- Osz ty mała spryciulo - zaczął ją łaskotać, a w oczach Blacka pojawiły się iskierki zazdrości. Chwilę później przytulała już Remiego.
- Jak tam Remusku? Dobrze się czujesz? - zapytała z troską, widząc podkrążone oczy przyjaciela.
- Tak. Nie jest źle. Wiesz niedługo pełnia - chłopak wzbraniał się przed powiedzeniem jej o swoim "futerkowym problemie", ale Łapa i Rogacz go przekonali, że dziewczyna nie odtrąci go z tego powodu. Jak się okazało mieli rację, a na dodatek Kieł okazała się także animagiem, więc chętnie każdą pełnie spędzała w gronie Huncwotów.
- A no tak - zamyśliła się, ale po chwili przypomniało się jej, że jeszcze nie zganiła Blacka za palenie - Syriuszu Łapo Orionie Black. Jak mogłeś to znowu zrobić? - zapytała z surową miną.
- Ale co ja takiego zrobiłem? - był całkowicie skołowany, popatrzył na przyjaciół, ale Potter miał równie mądry wyraz twarzy co on, Lupin wzruszył ramionami, a Peter nawet nie był w temacie, bo całą swoją uwagę poświęcił fasolkom wszystkich smaków.
- Paliłeś papierosy. Czy zdajesz sobie sprawę, jak niszczysz swój organizm? - Kieł tak słodko marszczyła nosek, kiedy się denerwowała, że Syriusz uśmiechnął się na ten widok - I co się tak szczerzysz? Za parę lat, jak tego nie rzucisz będziesz miał wszystkie żółte zęby, o ile w ogóle będzie jeszcze miał jakiekolwiek...
Dziewczyna dalej ciągnęła swój monolog, ale oczywistym było, że nikt jej nie słucha.

Miniaturki HP ✔Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz