Hej Kochani 😘💖💚Przychodzę do Was z nową miniaturką tym razem na prośbę arbuzik- 💗💕
~°~°~°~°~°~°~°~°~
Dziewczyna o rudych włosach siedziała na błoniach wraz ze swoją jedyną przyjaciółką. Opierały się plecami o ich ulubione drzewo i obserwowały gładką taflę jeziora. Tą uroczą panienką o tak niezwykłym kolorze włosów była Emily Snape, ukochana córeczka i oczko w głowie tatusia, Mistrza Eliksirów i najgorszego Postrachu Hogwartu - Severusa Snape'a. Jej towarzyszką była Millicenta Bulstrode. Em pamiętała, jakby to było wczoraj w jaki sposób się zaprzyjaźniły.
Było to w trzeciej klasie. Grupka starszych Ślizgonów nabijała się i dokuczała małej Emily. Nie bali się gniewu jej ojca, bo wiedzieli, że i tak mu o tym nie powie. Nagle zjawiła się pulchna brunetka.
- Zostawcie ją w spokoju? - powiedziała patrząc na nich groźnie, jak na trzynastolatkę.
- Bo co? - zaśmiał się jakiś wysoki blondyn.
- Bo jesteście ze Slytherinu - popatrzyli na nią, jak na wariatkę - a członkowie tego domu cechują się nidziewczynceytem, ambicją, czy lojalnością. Najwyraźniej zapomnieliście o czymś bardzo ważnym. O braterstwie. Czy tak powinno się traktować innych Ślizgonów? - podniosła brwi. Niektórzy patrzyli na nią z podziwem, a inni spuścili wzrok zawstydzeni. Blondynek burknął coś pod nosem i odszedł, a za nim rozeszło się całe towarzystwo.
- Cześć jestem Millicenta - podała rękę zdezorientowanej dziewczynce - ale możesz mi mówić Mili - uśmiechnęła się do niej ciepło.
- Oł...em... Hej jestem Emily - uścisnęła nieśmiało jej dłoń.
- Dziwne nieprawdaż? - zapytała z entuzjazmem - Chodzimy do tej samej klasy od trzech lat, a jeszcze ze sobą nie rozmawiałyśmy.
- No tak...trochę dziwne - przyznała trochę onieśmielona bezpośredniością panny Bulstode.
Od tamtego momentu dziewczęta rozmawiały ze sobą codziennie i bardzo się zaprzyjaźniły. Nikt już nie dokuczał pannie Snape, a gdy jednak taka sytuacja miała miejsce do akcji wkraczała Millicenta. Emily była wreszcie szczęśliwa, miała kogoś z kim mogła porozmawiać, zwierzyć się, a nawet wypłakać. Były po prostu nierozłączone.
I tak zostało do dziś - pomyślała rudowłosa, a jej twarz przyozdobił szeroki uśmiech.
- Szkoda, że nie tak umiem - westchnęła, patrząc jak Mili puszcza na wodzie kaczki. Tata kiedyś obiecał, że ją nauczy, ale nie było jeszcze dobrej okazji, przynajmniej według niego.
- Jak chcesz mogę cię nauczyć - powiedział jakiś głos za nimi na co szybko się odwróciły.
- Cześć Malfoy - pierwsza odezwała się Millicenta - czego chcesz?
- Cześć Bulstode, Snape - posłał każdej z nich jeden ze swoich "czarujących" uśmiechów - a czy muszę czegoś chcieć? - udawał zdziwienie.
- Zazwyczaj Ślizgoni nie są bezinteresowni - przyznała Emily.
- Ranicie me uczucia - teatralnie złapał się za serce.
- O Merlinie, nic co nie jest? Potrzebujesz magomedyka? - rudowłosa udawała zatroskaną, czym zaskoczyła nie tylko siebie, ale i pozostałą dwójkę.
- Kto by pomyślał, że Snape ma poczucie humoru... - zaśmiał się blondyn, a na twarz nastolatki wypłynęły dwa soczyste rumieńce.
Resztę dnia ta trójka spędziła razem. Kolejnego dnia także pojawił się Draco na błoniach, czekał już na dziewczęta, nie miały pojęcia skąd on wie o ich ulubionym miejscu, ale też o to nie pytały. Praktycznie każdego dnia od tamtego wydarzenia się spotykali. Emily jednak najbardziej ceniła chwile, gdy była z chłopakiem sama. Mili zauważyła, że coś jest na rzeczy i czasami specjalnie mówiła, że ma coś do załatwienia, aby mogli nacieszyć się swoim towarzystwem. Na początku Emily była strasznie nieśmiała, nie wiedziała, jak ma się zachowywać w jego towarzystwie. Wstydziła się strasznie swojego wyglądu, ale chłopakowi to chyba za bardzo nie przeszkadzało. Dopiero po jakichś czterech miesiącach poczuła się w pełni swobodnie podczas ich spotkań. Rozmawiali też dużo o nauce. Panna Snape była zaskoczona wiedzą Malfoy'a, myślała zawsze, że to taki typ co ma wszystko o czym marzy dzięki tatusiowi i jego znajomością i nie przykłada większej wagi do wykształcenia, a tu takie miłe zaskoczenie. W niektórych dziedzinach magii naprawdę potrafił ją zadziwić jakimiś ciekawostkami. Em stała się bardziej odważna już się nie przejmowała opinią innych ludzi, nie zwracała nawet uwagi na zazdrosne spojrzenia i wredne uwagi Pansy Parkinson. Wszyscy już się przyzwyczaili do widoku panny Snape u boku młodego Malfoy'a. Jej ojciec był bardzo zadowolony ze znajomości swojej córki z synem przyjaciela. Może nadal nie była typową Ślizgonką, ale bardziej wierzyła w siebie i swoje umiejętności. W czwartek po kolacji Severus wezwał do swojego gabinetu Dracona.
- Dziękuję ci Draco - zaskoczył tym swojego chrześniaka. Pierwszy raz Mistrz Eliksirów mu podziękował i podejrzewał, że niewiele osób doświadczyło jeszcze tego zaszczytu - Emily dzięki tobie przestała zaszywać się w książkach, a uśmiech nieustannie gości na jej twarzy. Dobrze się spisałeś.
- Tak, jak obiecałem wuju - powiedział smutno chłopak - a co jeżeli ona się o tym dowie?
- Nie dowie się - powiedział twardo Severus.
- Chyba, że już wie - mężczyźni usłyszeli drżący glos, który należał do dziewczyny. Stała w drzwiach, a oczy lśniły od łez, które były niebiezpiecznie blisko od wypłynięcia z kącika oka. Emily przyszła do swojego taty z niezapowiedzianą wizytą. Chciała już nacisnąć klamkę, gdy usłyszała dwa głosy dochodzące z jego gabinetu, jeden należał do jej ojca, a drugi chyba do Draco. Nie była pewna, więc postanowiła podsłuchać, po co on miałby przychodzić do Severusa? Załamała się, gdy usłyszała, że Malfoy zadawał się z nią tylko dlatego, że kazał mu jej tata.
- Skarbie, ja ci zaraz wszystko wyyłumaczę... - zaczął nauczyciel eliksirów. Był zmartwiony, ona miała się nigdy o tym nie dowiedzieć. Draco za to był przerażony, może i ojciec chrzestny mu kazał się z nią zadawać, ale naprawdę ją polubił, nie wyobrażał sobie, żeby mogli przestać się przyjaźnić.
- Wszystko już wiem - krzyknęła prawie histerycznie - Oszukaliście mnie. Obaj! Nie chcę was znać! - wybiegła z tamtąd. Nie chciała widzieć ojca, ani Malfoy'a. Obu ich kochała i nienawidziła jednocześnie. Cały wieczór szlochała w ramię Mili, która starała się jakoś ją uspokoić. Zasnęła dość późno, wyczerpana płaczem i przykrym wydarzeniem. Następnego poranka w drodze na śniadanie zatrzymał ją Dracon.
- Czego od niej chcesz? - warknęła zła na niego Millicenta, co jak co, ale zawsze broniła przyjaciółki.
- Porozmawiać - Malfoy'a nie zaskoczył jej niemiły ton.
- A może ona nie chce? - już miała wszcząć kłótnię, ale przeszkodziła jej Emily, która powiedziała, że sobie poradzi - Będę niedaleko. Jeden zły ruch i khy...- przejechała palcem po szyi.
- Emily wiem, że masz prawo mnie teraz nienawidzić i to rozumiem, ale ... - zaczął się tłumaczyć, gdy panna Bulstode odeszła kawałek, ale ona nie chciała jego wyjaśnień.
- Nie musisz mi się tłumaczyć - warknęła - i masz rację nie chcę cię znać. Jak ja mogłam być taka głupia i się w tobie zakochać... - szepnęła, ale w głębi serca miała nadzieję, że to usłyszy. Z drugiej strony jednak tego nie chciała. Szybko odeszła zanim zdezorientowany chłopak zdążył cokolwiek zrobić. Właśnie w tym momencie zrozumiał, że on też ją kocha.
- Co ja zrobiłem? - warknął zrozpaczony, uderzając pięścią w kamienną ścianę.
~°~°~°~°~°~°~°~°~
Pięć miesięcy później
- Tato naprawdę musimy tam iść? - marudziła rudowłosa dziewczyna ubarana w zieloną sukienkę, podkreślającą kolor jej włosów.
- Musimy. Zostaliśmy zaproszeni przez państwo Malfoy, wiec wypadałoby przyjść nieprawdaż? - uniósł jedną brew. Młoda kobieta nic nie odpowiedziała. Złapała ojca za ręrę i przenieśli się do Malfoy Manor. Całą kolację dziewczyna siedziała cicho, ale czuła na sobie uważne spojrzenie Draco. Podczas roku szkolnego próbował z nią jeszcze rozmawiać, przepraszać, ale ona skutecznie go zbywała. W głowie chodziło jej jednak jedno zdanie.
- A witaj Severusie - Lucjusz przywitał przyjaciela serdecznie - A to zapewne twoja córka, jaka piękna młoda dama. Nic dziwnego, że nasz syn dla niej zrezygnował ze ślubu z panną Greengrass, który był ustalony już wiele lat temu.
Pani Narcyza szturchnęła szybko męża, a on od razu zmienił temat. Jednak ona wciąż o tym myślała.
W pewnym momencie Draco przeprosił wszystkich, wstał i klęknał przed zaskoczoną dziewczyną.
- Emily wiem, że bardzo cię zraniłem i do tej pory jestem o to na siebie wściekły, bo straciłem najważniejszą osobę w moim życiu. Ja... Kocham cię. Bardzo. Czy zgodzisz się spędzić ręsztę życia z takim dupkiem, jak ja? - zapytał a w jego oczach mogła wyraźnie zauważyć strach, niepewność, ale przede wszystkim ogromną miłość. Nie mogła uwierzyć, że ktoś taki jak on mógł ją pokochać. Sama ledwo akceptowała siebie, a on ją kochał bez względu na to wszystko.
Spojrzała niepewnie na swojego ojca, który uśmiechnął się do niej delikatnie.
- Może pójdziecie do ogrodu? - zaproponowała pani Malfoy, przerywając krępującą ciszę. Absolwenci Hogwartu poszli tam za radą pani domu. Usiedli na ławce i czekali, aż to drugie się odezwie.
- Mówił co już ktoś - rozpoczął rozmowę Draco - że twoje włosy wyglądają podczas chodzenia lub jak rozwiewa je wiatr, jakby czerwone ogniki tańczyły wokół twojej twarzy? - zapytał spoglądając w jej niebieskie oczy.
- Nie. Jesteś pierwszy - zaśmiała się - wiesz Draco... Nie mogę uwierzyć, że mnie pokochałeś. To jest takie nierealne. Przecież jestem taka...
- Piękna, wspaniała, mądra, dobra - przerwał jej mężczyzna - I obiecuję, że będę ci o tym przypomniał każdego dnia, jeżeli zgodzisz się zostać panią Malfoy.
- Obiecujesz? - zapytała delikatnie uśmiechając się do blondyna.
- Obiecuję.
~°~°~°~°~°~°~°~°~
Ta dam 💖💚
1420 słów 😊😏
Czekam na opinie i gwiazdeczki 😘💋💕Każda jedna gwiazdeczka motywuje mnie do jeszcze częstszego pisania 😍😜💞💘⭐⭐⭐
CZYTASZ
Miniaturki HP ✔
FanfictionMiniaturki z Harrego Pottera☝💕😍 ZAPRASZAM!!! 💛💜💙 # 666 w Fanfiction # 780 w Fanfiction # 583 w Fanfiction # 8 w miniaturki # 17 w miniaturki # 16 w miniaturki
