Albus Severus Potter & OC

1.7K 43 15
                                        

Marta_Greenleaf kolejny raz poprosiła mnie o napisanie miniaturki, więc ta jest specjalnie dla niej 💖💚💗 Przepraszam, że trwało to tak długo, ale brak czasu, weny i takie tam problemy 😏😱😂💋

~°~°~°~°~°~°~°~°~

Pewna piękna blondynka spacerowała brzegiem jeziora, towarzyszył jej księżyc, którego blask padał na jej delikatną skórę. Wdychała chłodne, jesienne powietrze. Było tu tak pięknie, gładka tafla jeziora, drzewa śpiewające sobie tylko znane pieśni oraz błyszczące gwiazdy. Układały się w różne gwiazdozbiory, ale nie każdy był znany Marcie. Wspaniała jest stałość gwiazd, mimo że w ciągu roku zmieniają położenie na niebie, to nigdy względem siebie. Jeżeli zauważysz któryś z nich to wiesz, gdzie można znaleźć kolejny. Gwiazdy są naprawdę czymś wspaniałym, bowiem patrząc w nie, widzimy przeszłość, to jak wyglądały wieki temu. Można być pewnym, że następnego dnia znów się je zobaczy chyba, że pojawią się chmury, ale one prędzej, czy później znikną, a gwiazdy znów obdarzą nas swoim pięknem i magią.
- Jestem bardzo ciekaw, co robisz o tak później porze poza zamkiem - dziewczyna, aż podskoczyła przestraszona. Zaczęła szybko przetrząsać kieszenie w poszukiwaniu różdżki. W międzyczasie zerknęła na osobę do której należał głos. Był to Albus Severus Potter. Jej ręka miała właśnie po raz kolejny zanurkować w kieszeni, ale zawisła nieruchomo w powietrzu.
- Musisz mnie tak straszyć? - zapytała, jej serce powoli zaczynało bić normalnym rytmem.
- Wybacz, ale to nie moja wina, że ktoś lubi nocny tryb życia - zaśmiał się, a jej policzki poróżowiały, na szczęście nie było na tyle widno, więc mrok to zamaskował.
- Chyba jednak lubisz straszyć w nocy - zażartowała.
- Oczywiście - wyprostował się dumnie - imię Severus w końcu do czegoś zobowiązuje.
- Trzeba szanować przecież tradycje - uśmiechnęła się.
- Jeżeli można wiedzieć to co panienka robi sama w nocy? - był na tyle blisko, że widziała jego uniesioną brew - Poza zamkiem o tej porze może być niebezpiecznie. Wilkołaki, jednorożce, centaury - zaczął wymieniać - Nie chcę mieć panienki na sumieniu, dlatego dotrzymam pani towarzystwa i obronię w razie potrzeby - objął ją ramieniem, była bardzo zszokowana. Nie wiedziała co się właśnie dzieje, czy to czasem się jej nie śni?
- Szanowny panicz, raczy wybaczyć - zaczęła grać w jego grę - ale jednorożce nie są tak niebezpieczne dla kobiet, poza tym stronią od ludzi, wilkołaka raczej nie spotkamy, gdyż nie ma pełni, a centaury są w Zakazanym Lesie i dopóki nie wejdzie się na ich teren nic nie zrobią. Także pańskie poświęcenie jest daremne - szczęka mu dosłownie opadła, nie spodziewał się takiej odpowiedzi - Nie mniej jednak będzie mi miło, jeżeli będzie mi pan towarzyszył w drodze do moich kwater - zaśmiała się, a jego twarz się rozpromieniła, oczywiście najbardziej, jak na te ciemności było to możliwe.
- Będę zaszczycony mogąc eskortować tak piękną młodą damę do jej pokoju - ukłonił się, hamując śmiech. Jednak kiedy tylko się wyprostował oboje spojrzeli na siebie i wybuchnęli. Melodyjny chichot i drugi trochę niższy i głośniejszy rozniosły się po okolicy. Trochę już spokojniejsi ruszyli w kierunku Wieży Gryffindoru.
- Marta... - zaczął niepewnie. Już od kilku minut spoglądał na nią, bojąc się zadać pytanie, które męczyło go już od dłuższego czasu.
- Tak? - spojrzała na niego i również stanęła. Chłopak miał w ręce różdżkę, która oświetlała drogę. Podczas ich spaceru kilka osób z obrazów wyraziło niezadowolenie z tego powodu, teraz powodowało jeszcze, że dziewczyna wyraźnie widziała jego zdenerwowanie.
- Czyzostanieszmojądziewczyną? - zapytał na jednym wdechu.
- Co? - dziewczyna powiedziała to trochę zbyt głośno, bo w innym korytarzu usłyszeli odgłos kroków. Szybko pobiegli do wieży. To "co" było raczej czymś w stylu "mógłbyś powtórzyć, bo nie zrozumiałam?", niż "co? Nie ma mowy. Coś ci się chyba pomyliło".
- Ja wiem, że może mnie nie lubisz, ale naprawdę się będę starał, bardzo mi na tobie zależy i ...
- Ale ja nie wiem o czym ty mówisz. Nic z twojego wcześniejszego monologu nie zrozumiałam - zaczerwieniła się zawstydzona. Rozmawianie o uczuciach i tego typu rzeczach nie jest wcale takie łatwe.
- A...- podrapał się po karku - czy będziesz moją dziewczyną? - powtórzył. Było widać, że bardzo mu zależy.
- Świński ryj - powiedziała dziewczyna.
- Ee...że co proszę? - liczył jednak na inną odpowiedź.
- Hasło - wskazała ręka na portret niezadowolonej Grubej Damy, która przecierała oczy i mamrotała pod nosem coś w stylu "ach ta młodzież i te ich nocne schadzki". Weszli do Pokoju Wspólnego Gryffindoru. W kominku dopalały się ostatnie kawałki drewna. Niedługo zapewne pojawią się skrzaty, które pilnują, aby ogień zawsze płonął.
- Zgoda - powiedziała po chwili milczenia.
- Zgoda? - zdziwił się, ale gdy do niego dotarło co się właśnie dzieje wyszczerzył się szczęśliwy i porwał zarumienioną szatynkę w ramiona. Przez przypadek przekrzywił jej okulary. Chciał je poprawić, więc złapał za obramówki, a dziewczyna zrobiła to w tym samym czasie. Popatrzyli sobie głęboko w oczy. Stali tak kilka minut w ciszy, ale czy wiedzieli ile to trwało? Sekundy, minuty, godziny, nic w tamtej wyjątkowej chwili nie miało żadnego znaczenia. Był tylko on i ona. Oni. Po jakimś czasie Marta, jako pierwsza otrząsnęła się z tego stanu i troszeczkę oddaliła.
- To do jutra - zabrzmiało to bardziej, jak pytanie.
- Do jutra. Moja dziewczyno - szepnął niby w transie. I rzeczywiście w nim był. Widok osoby, którą się darzy głębokim uczuciem i ona na dodatek godzi się na bycie razem to naprawdę może być niezwykłe i powodować przeróżne reakcje. Marta była już na schodach, gdy usłyszała stłumione  krzyki radości. Cofnęła się i ujrzała chłopaka tańczącego taniec zwycięstwa, radości, jak kto woli.

Następne dni nowa para spędzała głównie w swoim towarzystwie. Nastolatka nie żałowała swojej decyzji. Gryfon był uroczy, miły, zabawny, może nie latał świetnie na miotle, miał wady, jak każdy, ale bardzo się starał. Kochał ją i tylko to się liczyło. Po pewnym czasie ona także odwzajemniła to gorące uczucie serca. Na początku tylko go lubiła, może trochę bardziej zwracała na niego uwagę w różnych codziennych sytacjach. Później pojawiło się coś zwane powszechnie "miłością", a panna Forrester opisała to tak w swoim pamiętniku.
Nie zakochałam się w nim od razu. To był długi spacer przez wszystkie tajemnice. Zakochałam się w jego spojrzeniu, później w tym jak cudownie przytula, a na końcu zrozumiałam, że nie chcę więcej całować innych ust.
Minęły trzy lata od tego wpisu. Kolejny pojawił się tuż przed bardzo ważnym wydarzeniem w życiu młodej kobiety.
Drogi Pamiętniku,
Za tydzień mam wyjść za mąż. Czy go kocham? Nie wiem, za to wiem, że mnie kocha. Pomógł mi poskładać moje pogruchotane serce i stał się kimś bardzo ważnym. Moją opoką. Luke na pewno jest cudownym człowiekiem, dobrym, mądrym, ale w moim sercu cały czas pozostaje Albus. Nawet jeżeli go kocham to nie tak, jak Pottera. Tyle czasu byliśmy razem, aż nagle wszysto się rozsypało, jak domek z kart. Może nasz związek był właśnie jednym z takich domków? Niby wyjątkowym, pięknym, ale  nietrwałym. Nie wiem co mam robić. Wciąż go kocham, ale po tym jak mnie skrzywdził nie umiem mu wybaczyć. Tyle listów od niego już spaliłam, dopóki chodziliśmy do Hogwartu - unikałam go, nie dopuściłam nawet do głosu. Nie dałam mu się wytłumaczyć. Czy gdybym to zrobiła, moje życie wyglądałoby inaczej? Czy wybaczyłabym mu wiedząc to co teraz? Nie wiem, ale za to wiem, że zdradził mnie pod wpływem amortencji. Ta wstrętna flondra tak długo go tym faszerowała, a ja nawet nie zauważyłam, że zachowuje się inaczej. Nie był sobą, a ja byłam zaślepiona nienawiścią, nie widziałam tego. A może nie chciałam widzieć? To nie była tylko jego wina. Napisał, że mnie wciąż kocha i chce mojego szczęścia, że ma nadzieję iż Luke będzie dla mnie lepszy, niż on i nigdy mnie nie zawiedzie. Po co w ogóle przeczytałam ten jeden list? I to tuż przed ślubem? Przeklęta amortencja. Przeklęty ten kto to świństwo wymyślił. Co mam robić? Jak postąpić? Przecież wciąż kocham te jego spojrzenie i nawet to, że lata na miotle, jak łamaga. Mimo to pamiętam te wszystkie niemiłe słowa, spojrzenia wszystko co się działo, gdy oznajmił mi, że mu się znudziłam. Pomóż mi pamiętniku. Tak bardzo chciałabym usłyszeć jakąś radę...

~°~°~°~°~°~°~°~°~

I w ten oto sposób powstała kolejna miniaturka. Piszcie co myślicie 😘💞💋💚 I kluczowa kwestia. To Wy jesteście pamiętnikiem. Jaką dacie radę? 😏😊💕

Miniaturki HP ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz