27.

2.7K 93 3
                                        

Jest czwarta nad ranem, a ja kołysze Darcy na rękach. Dziewczynka obudziła się z płaczem dwie godziny temu i chyba nie ma zamiaru, żeby wrócić do snu. Patrzy na mnie swoimi zielonymi oczkami i co chwilę je zamyka. Jest zmęczona, ale może obudził ją koszmar? Minęły dwa dni od rozmowy z moją matką, a ja wciąż myślę, o moim biologicznym ojcu i być może przyrodnim bracie- Harry'm. Ciągle mam nadzieję, że to są tylko moje głupie przypuszczenia. Nie chcę, żeby okazało się, że ja i Harry to rodzeństwo. Mamy plan na życie. Już nie długo czeka nas ślub. Co jeśli do niego nie dojdzie? To nie może być prawda. Spoglądam na Darcy, która zasnęła podczas moich przemyśleń.

5 godzin później

Leżę w łóżku z Harry'm. On oczywiście śpi, a ja nie mogę nawet zasnąć. Sielankę przerywa płacz naszej córeczki.
- Harry, twoja kolej. - oznajmiam chłopakowi.
- Za jakie grzechy? - pyta retorycznie i wstaje z łóżka.
- Zmień pieluszkę i daj jej mleko. - mówię z szerokim uśmiechem, gdy patrzę na zdezorientowanego Harry'ego, który jeszcze jest ospały.

Południe

- Kochaniee? - zaczynam rozmowę z narzeczonym.
- Taak? - pyta uśmiechnięty.
- Nie byłoby problemu, gdybym wyszła na godzinkę, może dwie? - zadaję pytanie.
- A w tym czasie to ja mam się zająć Darcy? - pyta mnie, choć odpowiedź jest oczywista. Nie odpowiadam, tylko szybko kiwam głową. - Idź. - słyszę. Podchodzę do chłopaka i przelotnie całuję w usta, przynajmniej taki był mój zamiar, ale Harry pogłębił pocałunek.
- Muszę...iść. - mówię przez pocałunki, i odrywam się. -Paaa!

Jestem już na miejscu. Widzę mamę, która pracuje w ogródku. Przykro mi na samą myśl, że muszę ją o to wszystko pytać. Wiem, że jest to dla niej bolesny temat i ciężko jej o tym mówić. Mam nadzieję, że mnie zrozumie. Przecież niedługo mamy brać ślub. Jeśli okaże się, że jesteśmy rodzeństwem po naszym ślubie?
- Hej, mamo. - witam się z mamą ciepło.
- Oh. Hej Rosie, siadaj. - przytulam mamę i siadam na ogrodowej bujawce.
- Chciałabym z tobą porozmawiać na temat mojego biologicznego ojca. - mówię odrazu.
- Dlaczego nie odpuścisz? Dlaczego chcesz to wszytko wiedzieć teraz? - pyta lekko oburzona.
- Mamo, George nie jest moim ojcem. To chyba wystarczający powód, żebyś mi wszystko wyjaśniła! - podnoszę lekko głos. Przysięgam, że głupio mi pytać matkę o drażniący ją temat. Myślę jednak, że zasługuje na prawdę. Nie wiem, co mam jej powiedzieć, żeby przekonać ją do rozmowy.
- Rosie. Co się dzieje? Wiem, że jesteś ciekawa, o co chodzi i zasługujesz na prawdę, ale czy jest jeszcze jakiś powód, dla którego chcesz wiedzieć o wszystkim?
- Mamo, obiecuję że powiem Ci wszystko. Na razie nie mam tylu informacji, żeby cokolwiek rozpowiadać. Powiesz mi? Proszę. - nie odpuszczam.
- Nie bądź zła na mnie, a tymbardziej na ojca. - zaczyna matka.
- Nie mogę Ci tego obiecać. Powiesz mi, dlaczego on nie jest moim ojcem?
- I dlaczego ja nie jestem twoją matką też chcesz wiedzieć?

°○°°○°°○°°○
Krótki rozdział, ale wstawiam po długiej przerwie.
Czy wychodzi na to, że Rosie jest adoptowaną córką państwa Clark? 🤔

DZIĘKUJĘ ZA 4TYSIĄCE WYŚWIETLEŃ I 700 ☆

Let me go || H.S ✔Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz