Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Kiedy T.I. pierwszy raz spotkała Spidermana, nie zanosiło się między nimi na wielką przyjaźń. Dziewczyna spuściła Parkerowi łomot na lotnisku w Niemczech, na co ten w odwecie zlepił ją pajęczyną z Samem i Buckym, których z kolei przykleił do ziemi. Tym sposobem T.I. została unieruchomiona, a później odesłana do domu przez Kapitana Amerykę. Spidermanowi wcale bardziej się nie poszczęściło, gdyż chwilę później oberwał od Langa i Stark zdecydował, że chłopak ma wracać do Nowego Jorku.
Na tym właściwie powinna zakończyć się ich krótka znajomość, ale oczywiście tak się nie stało. Dręczona ciekawością i wyrzutami sumienia, młoda mścicielka postanowiła odnaleźć chłopaka - pająka i w porozumieniu z nim, unieważnić to, co stało się na lotnisku. Bez problemu poznała tożsamość zamaskowanego bohatera, którym okazał się jej rówieśnik i postanowiła go odwiedzić. Początkowo, Peter wpadł w panikę. Zobaczywszy t.k.w.włosą dziewczynę w swoim pokoju, zaczął prosić, aby nie robiła mu krzywdy, bo on robił tylko co, o co prosił go pan Stark. T.k.o.oka roześmiała się wtedy, po czym przeprosiła go za zajście w Niemczech. Po krótkiej rozmowie, obydwoje stwierdzili, że wojna Kapitana i Tony'ego nie jest ich wojną, więc oni mogą być "sojusznikami". I tak się stało...
Im bardziej Peter poznawał T.I., tym bardziej był nią zachwycony. Dowiedział się o tym, jak jako dziecko została znaleziona przez agentkę Romanoff i wręcz "zaadoptowana" przez T.A.R.C.Z.Ę. oraz o tym, że Clint Barton był dla niej jak ojciec, a Natasha jak matka chrzestna... Opowiedziała mu, których członków Avengers lubi najbardziej, a z którymi nie dogaduje się prawie wcale. Przykładowo: Banner był jej najbliższy, do niego przychodziła, gdy było jej ciężko, a z kolei z Tonym często się kłóciła. Zwłaszcza o doświadczenie. Lubiła spędzać czas z Thorem, ale jego często nie było, Steve też był kochany, ale czasem irytujący. Vision czasem jej matkował, natomiast z Wandą miała bardzo koleżeńską relację. Sam był czasem jak wkurzający starszy brat, a jeśli chodzi o Rhodeya, to była jego oczkiem w głowie.
- Czasem czuję się przez nich, jakbym miała ośmiu ojców - zażartowała któregoś dnia. - Oni wszyscy się tak zachowują...
Peter zaczął się wtedy śmiać i potwierdził jej słowa.
W gruncie rzeczy, T.I. nie była tak bardzo samotna wśród Avengers, jednak brakowało jej jednej bardo ważnej rzeczy. Brakowało jej przyjaciela... Prawdziwego przyjaciela. T.A.R.C.Z.A. nigdy nie dała jej szansy na normalne życie. Nigdy nie poszła do szkoły, nigdy nie znalazła sobie kolegów poza organizacją... I to sprawiło, że Peter przysiągł sobie, że będzie jej najlepszym przyjacielem. Że nieważne co się stanie, on będzie przy niej...
Tak rzeczywiście się stało. Po paru miesiącach, między dwójką nastolatków zrodziła się niesamowicie silna więź, która przeistoczyła się we wspaniałą przyjaźń. Parker i T.N. stali się niemal nierozłączni, nawet mimo różnych zajęć w ciągu dnia, zawsze znajdowali dla siebie czas. Miała to być wspaniała "tylko przyjaźń" już na zawsze. Przysięgli to sobie na mały palec.