Rozdział 21

77 1 0
                                        

Zostawilam ich samych i ucieklam pod prysznic, wsciekla na Cary'ego, że po raz kolejny niszczyl coś dobrego w swoim życiu. Wciaz zywilam nadzieję, że w końcu przełamie ten schemat swojego zachowania. Niestety, nie wychodzilo mu to najlepiej.
Kiedy pol godziny później wrocilam do kuchni, w mieszkaniu panowala kompletna cisza. Skoncentrowalam sie na przygotowaniu kolacji. Postanowilam zrobic ulubione danie Cary'ego, czyli pieczen wieprzowa z mlodymi ziemniaczkami i szparagami, na wypadek gdyby wrócił do domu i potrzebował pocieszenia. Wkładam właśnie pieczen do piekarnika, gdy na korytarzu pojawil sie Trey. Jego widok najpierw mnie zaskoczyl, a potem zasmucil. Opuszczal nasz apartament zaczerwieniony, cały potargany, z ubraniem w nieladzie. Plakal. Moj zal zmienil się w wielkie rozczarowanie, kiedy do kuchni wszedl Cary, a wokol niego roztaczal sie zapach meskiego potu i seksu. Spojrzal na mnie gniewnie, idac w strone chlodziarki na wina.
Stanelam przodem do niego w wojowniczej pozie.
-Przelecenie kochanka ze zlamanym sercem w tej samej poscieli, gdzie przylapal cię na zdradzie, niczego nie naprawi.
+Bella, zamknij się.
-Najprawdopodobniej przepelnia go teraz odraza do samego siebie, ze ulegl i się na to zgodzil.
+Powiedzialem, zebys się, kurwa, zamknela.
-W porządku. - Odwrocilam się od niego i skupilam na przyprawianiu ziemniakow przed wlozeniem ich do piekarnika.
Cary zlapal kieliszki do wina.
+Nie masz prawa mnie oceniac. Przestan. Nie bylby nawet w polowie tak wkurzony, gdyby przylapal mnie na pieprzeniu innego faceta.
-Wiec to wszystko jego wina, tak?
+Uwaga, wiadomosc z ostatniej chwili:twoje życie milosne tez nie jest idealne.
-To byl cios ponizej pasa,Cary. Nie bede twoim chlopcem do bicia. To ty spieprzyles sprawe, a potem zrobiles jeszcze wieksza glupote. Zawdzięczasz to wszystko wylacznie sobie.
+Nie zadzieraj cholernego nosa. To ty sypiasz z mezczyzna, który lada dzień cie zgwalci.
-To nie tak!
Parsknal, opierajac sie biodrem o blat. Jego zielone oczy przepelnial bol i gniew.
+Jeżeli chcesx go usprawiedliwiac tylko dlatego, że spal kiedy cie zaatakowal, to ta sams wymowka mógłyby się zaslonic wszystkie moczymordy i cpuny. Oni też nie wiedza, co robia. - Prawda jego slow uderzyla mnie rownie mocno jak fakt, ze mowil to wszystko tylko po to, by mnie zranic. - Butelke możesz odstawic. Ale nie możesz zrezygnować ze snu.
Prostujac się, otworzyl wybrane wcześniej wino, nalal dwa kieliszki i jeden pchnal wzdluz kontuaru w moja strone.
-Wiem doskonale, jak to jest wiazac się z ludzmi,ktorzy cie rania. Kochasz go. Chcesz go ocalic. Uratowac. Ale kto uratuje ciebie, Bello? Nie zawsze moge być przy tobie, kiedy będziesz w jego towarzystwie. On jest jak tykajaca bomba.
+Chcesz rozmawiac o zwiazkach, które rania, Cary? - odgryzlam sie, odpierajac jego atak i uciekajav od bolesnej prawdy. - Zdradziles Treya, żeby chronic siebie? Wykonbinowales sobie, ze zostawisz go, zanim bedzie mial szanse się tobą rozczarowac.
Twarz Cary'ego wykrzywila się w gorzkim uśmiechu. Tracil swoim kieliszkiem moj, który nadal stal na blacie.
-Nasze zdrowie, tych solidnie pogietych. Jesteśmy siebie warci.
Wymaszerowal z kuchni, a ja poczulam ogarniajace mnie przygnebienie. Wiedzialam, ze musialo to nastapic predzej czy później-beztroskie chwile sielanki rozmywaly sie w powietrzu,, zbyt piękne, by mogły być prawdziwe. Zadowolenie i szczescie nie istialy w moim życiu dluzej niz kilka chwil, i tak naprawdę byly tylko uluda.
Zlo zawsze czekalo gdzieś w ukryciu. Czailo się w mroku, by przy lada okazji wypelznac na powierzchnie i zrujnowac wszystko, co dobre.

Aro Volturi & Bella SwanOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz